Konflikty zbrojne, mające miejsce w XX w., dla Woli Raniżowskiej były tragicznym czasem. Największą próbą okazała się II wojna światowa, która przyniosła temu miejscu zagładę. – Niemcy zniszczyli całą wieś, ludzi wypędzili, a domy spalili, zburzyli. Ostało się parę budynków i kościół. Był on jak znak od Boga. Dzięki niemu ludzie uwierzyli, że może stać się drugi cud i ich rodzinna miejscowość się odrodzi. Powoli, z wielkim wysiłkiem ludzie odbudowywali zrównane z ziemią domostwa – mówi ks. Kazimierz Zięba, proboszcz parafii pw. św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Woli Raniżowskiej. – Mimo ogromnych trudności materialnych, zwyczajnej powojennej biedy, parafianie troszczyli się także o świątynię. Żyli jeszcze ludzie, którzy pracowali przy jej budowie lub pamiętali z dzieciństwa, jak ją wznoszono. To było ich dziedzictwo – podkreśla kapłan.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








