Nowy numer 42/2019 Archiwum

Odnowiona dzięki kościołowi

Losy parafii w Woli Raniżowskiej były dramatyczne. Kiedy niemiecki okupant opuścił jej tereny 75 lat temu, wydawało się, że będzie to koniec wspólnoty. Ostał się na szczęście widoczny znak od Boga, dzięki któremu odrodziła się ona jak feniks z popiołów.

Konflikty zbrojne, mające miejsce w XX w., dla Woli Raniżowskiej były tragicznym czasem. Największą próbą okazała się II wojna światowa, która przyniosła temu miejscu zagładę. – Niemcy zniszczyli całą wieś, ludzi wypędzili, a domy spalili, zburzyli. Ostało się parę budynków i kościół. Był on jak znak od Boga. Dzięki niemu ludzie uwierzyli, że może stać się drugi cud i ich rodzinna miejscowość się odrodzi. Powoli, z wielkim wysiłkiem ludzie odbudowywali zrównane z ziemią domostwa – mówi ks. Kazimierz Zięba, proboszcz parafii pw. św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Woli Raniżowskiej. – Mimo ogromnych trudności materialnych, zwyczajnej powojennej biedy, parafianie troszczyli się także o świątynię. Żyli jeszcze ludzie, którzy pracowali przy jej budowie lub pamiętali z dzieciństwa, jak ją wznoszono. To było ich dziedzictwo – podkreśla kapłan.

Radość i tragedia

Parafię pw. św. Wojciecha erygował w 1919 r. ówczesny ordynariusz przemyski bp Józef Sebastian Pelczar, przyszły święty, 12 marca ustanawiając początek samodzielnej ekspozytury. Nadzieja na powstanie wspólnoty parafialnej w Woli Raniżowskiej pojawiła się jeszcze przed I wojną światową, kiedy w 1911 r. został tam skierowany ks. Czesław Broda, który wraz z mieszkańcami wioski przystąpił do gromadzenia materiału budowlanego.

Rok później wyłonił się komitet budowy świątyni, zaprojektowanej przez Franciszka Stążkiewicza (1858–1944), rzeszowskiego architekta i budowniczego, zaś w 1914 r. rozpoczęły się oficjalne prace, przerwane wybuchem I wojny światowej. Ksiądz Broda, jak wielu parafian, został powołany do wojska i służył jako kapelan w Armii Austro-Węgier. Jego nieobecność wstrzymała budowę kościoła, którą podjęto ponownie po powrocie kapłana z frontu. Mimo ogromnego zaangażowania wiernych brakowało funduszy. Ksiądz Czesław postanowił je pozyskać od Polonii zamieszkującej w Stanach Zjednoczonych, dokąd udał się w 1919 r. Konsekracji świątyni dokonał 13 czerwca 1921 r. bp Karol Józef Fischer, sufragan przemyski. Najtragiczniejszym okresem w dziejach parafii i samej wioski, której początki sięgają XIV stulecia, okazała się jednak II wojna światowa. W maju 1942 r. niemiecki okupant wysiedlił mieszkańców Woli Raniżowskiej, zaś ich domostwa i zabudowania gospodarcze zrównano z ziemią. Ocalało tylko kilka budynków, w tym kościół, którego Niemcy nie zdążyli lub nie zdołali zburzyć.

– Istnieje przekaz, że niemiecki oficer wszedł do świątyni, żeby sprawdzić, czy ładunki wybuchowe są dobrze podłożone, a razem z nim jego pies, który miał przyklęknąć. Niemiec potraktował to jako znak, który skłonił go do odstąpienia od wysadzenia Bożego domu – przytacza miejscową opowieść Elżbieta Graboś, konserwator pracująca przy kościele w Woli Raniżowskiej. – To ta świątynia, wznosząca się wśród gruzowiska, była asumptem do odbudowy wioski – podkreśla ks. Kazimierz Zięba.

Przygotowania do jubileuszu

Przypadającą w tym roku setną rocznicę erygowania parafii wierni oraz duszpasterze postanowili uczcić, przeprowadzając generalny remont kościoła oraz plebanii. – Konserwator zalecił, by podczas remontu kierować się zachowanymi planami budynku z 1922 r. Gdy plebania była wznoszona w latach 30. ubiegłego wieku, uproszczono gmach, najprawdopodobniej z powodu braku pieniędzy. Najważniejszym przedsięwzięciem pod względem materialnych przygotowań było jednak odnowienie kościoła. Zakończył się już pierwszy etap prac, czyli generalny remont wnętrza. Wymieniono wszystkie instalacje oraz odnowiono mury, na których za sprawą konserwator dzieł sztuki i malarki pojawiła się stylizowana secesyjna polichromia – wymienia ks. Zięba.

Niezwykle ważnym etapem były duchowe przygotowania do 100-lecia parafii, w ramach których wierni uczestniczyli w misjach świętych, odprawiano także liczne nabożeństwa. Powstały też nowe grupy parafialne, m.in. zainicjowana przez bp. Edwarda Frankowskiego Wspólnota dla Intronizacji Chrystusa Króla. Duszpasterze zwrócili się również do wiernych z prośbą o modlitwy o dobre przygotowanie i przeżycie misji oraz uroczystości jubileuszowych. Ponadto parafia wydała okolicznościowy folder oraz kalendarz na rok 2019 ze zdjęciami ukazującymi piękno świątyni i Woli Raniżowskiej. Przygotowana została również książka przybliżająca przeprowadzone prace remontowe, w ramach których wnętrze kościoła pokryto polichromią.

Rubiny w żyrandolach

– Przystępując do opracowania koncepcji polichromii, musiałam uwzględnić neogotycką architekturę kościoła oraz piękne młodopolskie witraże, zaprojektowane przez różnych artystów, w tym m.in. Stefana Matejkę, bratanka Jana, i wykonane w Pracowni Witraży Żeleńskich w Krakowie – wyjaśnia Elżbieta Graboś, konserwator dzieł sztuki i artysta plastyk. – Należało wziąć pod uwagę snycerkę. Ważne było, by dokomponować do tych elementów malowidła, które razem tworzyłyby harmonijną całość. Zdecydowaliśmy się razem z księżmi na secesję, ale w wydaniu Włodzimierza Tetmajera, czyli pełną subtelności, nie zaś ciężkiego malarstwa młodopolskiego. Postawiliśmy na miękką kreskę, delikatną kolorystykę oraz bardzo bogatą symbolikę, wykorzystującą m.in. skarbiec roślinnych, zwłaszcza kwiatowych, motywów. Wszystkie moje wątpliwości rozwiał jeden malutki szczegół, który zupełnie mnie rozczulił – rubinowe krople w żyrandolach.

One nadały pracom kierunek komponowania – mówi z uśmiechem E. Graboś. Projekt poszczególnych scen powstawał na bieżąco, wcześniej została opracowana tylko treść ideowa wszystkich obrazów. Jak wyjaśnia autorka koncepcji, aby w pełni oddać charakter miejsca, wpisać się w jego historię i mentalność, nieodzowne jest poznanie go w różnych, możliwie najszerszych aspektach. – Pobyt w Woli Raniżowskiej, zapoznanie się z jej dziejami i mieszkańcami ma swoje odzwierciedlenie w malowidłach. Myślą przewodnią polichromii było ukazanie historii obecności Boga na ziemi poprzez przedstawienie wybranych scen biblijnych. Secesja, do której odwołałam się stylistycznie, pozwoliła na pokazanie Stwórcy jako obecnego tu i teraz, a nie tylko w kontekście kreowania historycznego wydarzenia. W nawie artystka umieściła malowidła przedstawiające historię zbawienia: rozpoczyna się ona Zwiastowaniem, a kończy sceną Zmartwychwstania. Bardzo wymowny i symboliczny jest obraz Jezusa uciszającego fale, na którym w oddali widnieje kościół w Woli Raniżowskiej. Dla parafian jego przekaz okazał się nad wyraz zrozumiały. Odczytują obraz jako odwołanie do tragicznej historii parafii i ocalenia świątyni, która symbolizuje nadzieję na ocalenie w Bogu. Smaczkiem z pewnością jest wprowadzenie do części malowideł wizerunków mieszkańców Woli Raniżowskiej, którzy użyczyli swoich rysów części postaci. Kto i gdzie został umieszczony, każdy sam musi dociec.

– Kwintesencją są dwa znacznie większych rozmiarów obrazy znajdujące się w prezbiterium – po lewej Chrystusa królującego, otoczonego orszakiem świętych Kościoła powszechnego, ujętego bardziej w formie Pantokratora, nauczającego, po prawej zaś Maryi jako Matki Kościoła, również w otoczeniu świętych, odzianych w białe szaty, które wybielili w krwi Baranka. Matkę Bożą ukazałam w dość nietypowej i niespotykanej pozie – biegnącą, jakby spieszącą z matczyną pomocą, co podkreśla gest otulania ziemi płaszczem. Bardzo chciałam w ten sposób zaznaczyć działanie, aktywność Matki Boga i naszej, zatroskanej o wszystkie swoje dzieci – opowiada Elżbieta Graboś. – To troszkę taka współczesna, aktywna kobieta. Oba przedstawienia obramowane szeroką bordiurą przypominają tapiserie, często spotykane w dawnym wyposażeniu świątyń. We wszystkich scenach wprawne oko wychwyci prawdziwy natłok symboliki, która dla mniej wtajemniczonych może być zupełnie niewidoczna. Tymczasem bogactwo roślin, gęsto pojawiających się w polichromii, nie jest przypadkowe – każdy gatunek i kolor ma swoje znaczenie, mówi o czymś konkretnym.

– Powszechnie przewija się bluszcz, symbolizujący nieśmiertelność, oraz wiele kwiatów, w tym takie popularne jak lilia – oznaczająca czystość, tulipan – miłość Świętej Rodziny, stokrotki – doskonałość, zrozumienie i bezbronność, macierzanka – delikatność, ostrzeżenie, szczęście. Jest tego naprawdę dużo, dlatego zainteresowanych odsyłam do książki wydanej specjalnie na obchody 100-lecia parafii, gdzie znajduje się pełen opis – dodaje Elżbieta Graboś. W nawach bocznych zostały natomiast umieszczone wizerunki świętych, błogosławionych i osób związanych z Wolą Raniżowską oraz regionem: św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa przemyskiego, który erygował parafię, sługi Bożego ks. Stanisława Sudoła, bł. ks. Jana Balickiego oraz bł. ks. Bronisława Markiewicza. Obecnie wspólnota parafialna przygotowuje się do przeprowadzenia remontu elewacji kościoła, która może diametralnie zmienić jego wygląd.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL