Nowy numer 42/2019 Archiwum

Pod znakiem krzyża

Ruszają na ratunek, gdy tylko jest taka potrzeba. Niosą pomoc i innych uczą pomagania. Wolontariusze Polskiego Czerwonego Krzyża świętują 100-lecie działalności.

Jesteśmy gotowi w każdej chwili ruszyć na pomoc i ratunek osobom potrzebującym pomocy. Bierzemy udział w poszukiwaniach osób zaginionych, zabezpieczamy od strony medycznej imprezy i ratujemy ludzkie życie, gdy jest w niebezpieczeństwie. Największą akcją, w jakiej sandomierscy wolontariusze PCK wzięli udział, była powódź w 2010 r. Myślę, że zdali egzamin, a ich wysiłek i zaangażowanie budziły podziw nie tylko osób, które oczekiwały na pomoc, ale także służb, z którymi współpracowali – podkreśla Monika Socha, szef Grupy Ratownictwa przy Oddziale Rejonowym Polskiego Czerwonego Krzyża w Sandomierzu.

Gotowi i pełni nadziei

Siedziba Grupy Ratownictwa jest skromna, ale w małych pomieszczeniach spotykają się ludzie o wielkich sercach. – Jesteśmy częścią sandomierskiego oddziału PCK i realizujemy tylko część jego zadań. W naszej grupie działa 25 wolontariuszy. Są wśród nas ratownicy kwalifikowanej pierwszej pomocy, pielęgniarki systemu ratownictwa medycznego oraz ratownicy medyczni. Trwamy w gotowości do ratowania ludzkiego życia, budzenia nadziei tam, gdzie ona ginie, wyciągania pomocnej dłoni do tych, od których wiele osób się odwraca – opowiada M. Socha. W ubiegłym roku dołączyło do grupy czterech nowych członków, trzech żołnierzy i jeden ratownik wodny. Grupa powstała 15 lat temu. Początki nie były łatwe, podobnie jak i obecny czas. Ratownicy PCK nie tylko utrzymują własną gotowość do niesienia pomocy, ale także wkładają wiele wysiłku, by zdobyć i utrzymać w najlepszej sprawności sprzęt, który służy im do pomagania innym. – W 2004 roku w kilka osób postanowiliśmy się zorganizować w zakresie niesienia pomocy i w tym przedmiocie szkolić innych. Początkowo kompletowaliśmy grupę, podnosiliśmy własne umiejętności, dołączając do szkoleń służb mundurowych, podejmowaliśmy wspólne ćwiczenia koordynujące działania i gromadziliśmy sprzęt. Nie było to łatwe. Dopiero wielka powódź, jaka nawiedziła miasto i okolice, pokazała naszą nie tylko przydatność, ale i nieodzowność. Okazało się wtedy, że mamy ofiarnych ludzi, ale dramatycznie brakuje sprzętu. Tragedia powodzi otworzyła oczy wielu osobom, jak ważni są wolontariusze gotowi nieść pomoc – opowiada Leopold Wójcik, były prezes sandomierskiego PCK, nadal czynny ratownik i instruktor. Wtedy grupa ratowników PCK otrzymała konieczny sprzęt. – Dostaliśmy drugi ambulans, doposażono nas w sprzęt ratowniczy, a co najważniejsze, włączono jako grupę wspomagającą Państwowe Ratownictwo Medyczne w sytuacjach kryzysowych i klęsk żywiołowych – dodaje pan Leopold. – Jakiś czas temu wezwano nas do poszukiwań osoby zaginionej. Przez wiele godzin wraz z innymi służbami przeczesywaliśmy wielkie połacie terenu, szukając zaginionej. Nie traciliśmy nadziei i udało się. Kolejną sytuacją, która sprawdziła naszą gotowość, był wypadek autobusu MZK w 2016 r. na ul. Lwowskiej w Sandomierzu, gdzie ucierpiało wiele osób. Zostaliśmy wezwani przez straż pożarną i w kilka minut byliśmy na miejscu. Podobna sytuacja miała miejsce podczas wypadku autobusu w Jasienicy koło Osieka, gdy wspieraliśmy służby medyczne w ratowaniu poszkodowanych. Wtedy także stanęliśmy na wysokości zadania, współpracując z innymi służbami – opowiada Monika Socha. Również w czasie Światowych Dni Młodzieży ratownicy PCK pełnili służbę medyczną podczas spotkania młodych w Sandomierzu.

z potrzeby serca

– Jestem w grupie od kilku lat. Każdy wyjazd na zabezpieczenie czy akcja, do której jesteśmy zadysponowani, daje nam duży bagaż doświadczenia. Wcale nie jest łatwo zachować chłodną głowę, gdy trzeba ratować życie człowieka. Każdy z nas przeżywa na swój sposób stres związany z tymi działaniami, ale najważniejsze jest to, że jestem wtedy pewien, że obok mnie stoi mój przyjaciel, który jest gotów mnie wesprzeć. Zawsze po akcjach spotykamy się i omawiamy ich przebieg, co można poprawić i jak unikać błędów. Nie mamy psychologa, wsparciem jest kolega z grupy – opowiada Michał Borowiec, ratownik z grupy PCK. Jak podkreśla, bycie wolontariuszem nie jest dziś w modzie, wiele osób zagonionych w pracy lub skupionych na robieniu kariery nie widzi sensu w bezinteresownym pomaganiu innym. – Wielu naszych znajomych nie może zrozumieć, jak można pomagać, nie oczekując czegoś w zamian. Ja pracuję zawodowo i godzę to z byciem wolontariuszem, koniecznością szkoleń i ćwiczeń – dodaje. Pamięta zadysponowanie do pomocy rodzinom ofiar, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. – W nocy 11 kwietnia 2010 r. mieliśmy za zadanie zgłosić się na stacji kolejowej w Terespolu i towarzyszyć rodzinom, które wracały ze Smoleńska. Wtedy musieliśmy być dla tych osób jak najbliższa rodzina – dodaje ratownik. Marzeniem sandomierskich ratowników PCK jest nowa siedziba i doposażenie w sprzęt. – Obecnie dysponujemy dwoma ambulansami, które mają już swoje lata. Dużą pomocą szczególnie w trudnym terenie służy nam quad. Dysponujemy także przyczepką katastroficzną, masztem oświetleniowym oraz łódką ratowniczą. W naszym wyposażeniu są torby R1, torby opatrunkowe, defibrylatory oraz deski ortopedyczne. To podstawowy sprzęt, który pomaga nam w niesieniu pomocy – wymienia Mateusz Wieczorek, jeden z ratowników. Jak dodaje, niemal koniecznością jest zakup nowego ambulansu i samochodu terenowego, który pomógłby szybciej docierać w miejsca mniej dostępne. Ratowników wspierają władze samorządowe oraz sponsorzy, bez nich działanie grupy byłoby naprawdę trudne. – Naszym mottem są słowa „pomaganie jest fajne”, dlatego pomimo trudności jesteśmy gotowi wtedy, gdy zajdzie potrzeba, nieść pomoc – dodaje Michał Borowiec.

Od stu lat

Wraz z odradzającą się niepodległą Polską powstawały także organizacje dobroczynne. Na początku 1919 r. postanowiono utworzyć narodową organizację Czerwonego Krzyża pod nazwą Polskie Towarzystwo Czerwonego Krzyża. 27 kwietnia 1919 r. odbyło się pierwsze zebranie członków towarzystwa, na którym zatwierdzono statut i wybrano Komitet Główny. PCK była pierwszą organizacją humanitarną, która po latach niewoli zaczęła aktywizować i edukować młodych do działań społecznych. Jedne z pierwszych szkolnych kół powstały w Warszawie i Radomiu, który leżał w granicach diecezji sandomierskiej. W latach dwudziestych takie koła istniały także w Sandomierzu i Koprzywnicy. To właśnie poprzez te koła prowadzono szkolenia higieniczne, konkursy czystości oraz szkolenia w zakresie pierwszej pomocy i ratownictwa. Koła młodzieży organizowały paczki świąteczne dla potrzebujących, zbiórki odzieży, książek, a także opiekowały się opuszczonymi grobami. – Współcześnie działalność Polskiego Czerwonego Krzyża nie odbiega od założeń sprzed 100 lat. Jesteśmy organizacją działającą na podstawie siedmiu podstawowych zasad: humanitaryzm, bezstronność, neutralność, niezależność, dobrowolność, jedność, powszechność. Do naszych zadań należy promowanie i szkolenie w udzielaniu pierwszej pomocy, propagowanie honorowego krwiodawstwa, profilaktyka uzależnień, pomoc socjalna i promocja zdrowego stylu życia. Wspieramy także osoby potrzebujące w ramach pomocy socjalnej – wymienia Urszula Gryndzia z Oddziału Rejonowego Polskiego Czerwonego Krzyża w Sandomierzu. Jak podkreśla, rejon sandomierski to jeden z najbardziej zaangażowanych terenów w Świętokrzyskiem w działania na rzecz honorowego oddawania krwi. – W ubiegłym roku blisko 1200 dawców oddało 1398 litrów krwi. Bardzo ciekawym programem, który realizujemy, jest pomoc uczniom mającym problemy ze szkolną adaptacją. W programie „Starszy brat, starsza siostra” młodzi wolontariusze na zasadzie przyszywanego rodzeństwa opiekują się młodszym uczniem, pomagając mu pokonać problemy szkolne. W tej chwili działa 6 takich par – dodaje. Jak podkreśla, ich działalność to kontynuowanie tego, co przez miniony wiek pokolenia wolontariuszy PCK wypracowały w zakresie dobrowolnej pomocy osobom potrzebującym pomocy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL