GN 42/2019 Archiwum

Sprawiedliwi z ewangelicznym sercem

Podczas II wojny światowej bp Jan Kanty Lorek, kapłani oraz osoby zakonne z narażeniem życia nieśli pomoc ludności żydowskiej.

W czasie okupacji hitlerowskiej w Polsce (1939–1945) wielu duchownych i świeckich katolików włączyło się w ratowanie osób narodowości żydowskiej przed zagładą. Nie bacząc na konsekwencje (za pomoc Żydom groziła śmierć), biskupi, kapłani, osoby zakonne i świeccy wspomagali ludność zamkniętą w gettach, pomagali ukrywać się całym rodzinom oraz ratowali żydowskie dzieci.

Niezłomny biskup

W diecezji sandomierskiej ówczesny administrator apostolski bp Jan Kanty Lorek osobiście zaangażował się w niesienie takiej pomocy oraz apelował o to do swoich kapłanów. Osoby narodowości żydowskiej były ukrywane w budynkach Wyższego Seminarium Duchownego i na strychu katedry. Biskup osobiście zaproponował ukrycie rabinowi Ostrowca Yehielowi Halviemu Halschtokowi, jednak ten odmówił, pragnąc być solidarnym ze swoim narodem. W archiwach diecezjalnych zachowały się dokumenty, w których świadkowie opisują fakt przechowywania Żydów na strychu sandomierskiej bazyliki katedralnej. W jednym z dokumentów bp Walenty Wójcik, sufragan sandomierski, pisze o wielkim uznaniu, jakim cieszył się bp Lorek, i że „ufano mu jako dobremu człowiekowi”. Biskup Wójcik wspomina, że „gdy zaczęto zamykać Żydów do getta, pod żadnym pozorem nie wolno było się oddalać poza jego teren. Ludzie jednak wychodzili, starając się o żywność. Nie stosujących się do zarządzenia władz niemieckich, żandarmi chwytali na ulicy, bili, strzelali. Ksiądz Biskup zaprotestował u miejscowego komendanta i uzyskał to, że schwytanych Żydów opuszczających getto odprowadzano z powrotem bez żadnych represji”. Maszynopis ten znajduje się w zbiorach Anny Michalskiej. W Archiwum Diecezjalnym w Sandomierzu zachował się odpis podziękowania z datą 22 grudnia 1945 r., które otrzymał bp Lorek od Tanchuma Kupferbluma i Szmula Wassera za jego zaangażowanie w sprawy żydowskie, i w tej intencji przez tydzień modlono się za niego w sandomierskiej synagodze.

Na plebaniach i w kościelnych wieżach

Za ratowanie osób narodowości żydowskiej w czasie okupacji tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata i dyplom jerozolimskiego Instytutu Yad Vashem przyznany został pośmiertnie ks. Ignacemu Życińskiemu, dawnemu proboszczowi parafii Trójca koło Zawichostu (1930–1948). Ksiądz Życiński w czasie II wojny światowej ukrywał na strychu plebanii i w piwnicach w Trójcy dwie żydowskie kobiety: Zofię Zisman i Itkę Berek, z których pierwsza, przeżywszy wojnę, w testamencie z 1979 r. dała świadectwo odważnej postawy sandomierskiego kapłana. Jak pisała w pamiętniku Zofia Zisman: „Ryzyko i odpowiedzialność, jaką brali na siebie ratujący, były największym, najdoskonalszym dowodem najszlachetniejszych ludzkich wartości”. Na uwagę zasługuje także ofiarna postawa kapłanów i osób zakonnych z terenów, które podczas wojny należały do diecezji przemyskiej, a obecnie leżą w granicach Kościoła sandomierskiego. Ks. Wincenty Boczar, administrator w Nisku, ukrywał żydowskiego chłopca z rodziny Klimaschków. Wikariusz gorzycki ks. Franciszek Lądowicz ukrywał dzieci żydowskie na plebanii, a następnie u rodzin w miejscowości Motycze. Ks. Michał Potaczała, wikariusz w Rozwadowie, organizował akcję zaopatrywania ludności żydowskiej miasteczka w produkty żywnościowe. „Dobrzy ludzie, a zwłaszcza okoliczni księża, ofiarowali nam żywność i z tych nadwyżek wspieraliśmy wszystkich, którzy nie figurowali na listach opiekuńczych. Do takich należeli Żydzi” – pisał ks. Potaczała we wspomnieniach. Proboszcz w Trześni ks. Franciszek Michalec dostarczał Żydom metryki chrztu, a także ukrywał w wieży kościelnej Żydówkę oraz rodzinę Grossów. Znany z politycznej działalności ks. Eugeniusz Okoń, który przebywał w czasie wojny w Radomyślu nad Sanem, w 1940 r. powołał Komitet Niesienia Pomocy Żydom. Dzięki wsparciu ks. Okonia oraz mieszkańców Dąbrowy Rzeczyckiej przeżył okupację Jerzy Nikodem Lewinkopf, znany jako Jerzy Kosiński, autor szkalującej Polaków książki „Malowany ptak”.

Bohaterskie marylki z Klimontowa

Wśród niosących pomoc Żydom w Klimontowie znalazły się zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Imienia Jezus, zwane popularnie marylkami. Podczas okupacji zasłużyły sobie na miano bohaterek i obrończyń uciśnionych. Wybuch wojny i nowe wyzwania codzienności okupacyjnej sprawiły, że praca charytatywna sióstr znacznie wybiegała poza wytyczne, jakie zawierały konstytucje odnośnie do apostolatu zgromadzenia. W niesieniu pomocy nie pominęły ludności żydowskiej. W czerwcu 1940 r. Niemcy utworzyli w Klimontowie getto. Znaleźli się w nim Żydzi również z okolicznych miejscowości, a nawet z Wiednia. Z inicjatywy siostry Urszuli (Marii Herman), kierowniczki Schroniska św. Józefa, siostry w latach 1940–1942 urządziły kuchnię powszechną dla biednych i przesiedlonych z innych miast, gdzie wydawały dziennie kilkaset posiłków. Ukrywały również Żyda, który po wojnie przybrał nazwisko Zasławski. W sierocińcu siostry ukrywały od 1943 do 1945 r. trzy dziewczynki w wieku przedszkolnym: Iwonę, Lucynę i Marię, które dzięki temu ocalały. Po wyzwoleniu odebrały je rodziny, jedna z nich – prawdopodobnie córka Żyda z Opatowa – mieszka do dziś w Kanadzie. Czymś oczywistym jest to, że siostry nie dokumentowały, ani w kronice, ani w innych dokumentach zakonnych, faktu udzielania pomocy ludności żydowskiej z powodu niebezpieczeństwa, jakie niosła możliwość wykrycia tego przez okupanta. Jednak po latach, a dokładnie 3 listopada 2017 r., dom sióstr w Klimontowie odwiedziła kobieta, która przybyła specjalnie z Toronto, by podziękować za uratowane życie. W zakonnej kronice napisała w języku angielskim: „Byłam tutaj podczas II wojny światowej w latach 1943–45 pod imieniem Iwonka Szumielewicz. Według mojej wiedzy nikt nie wiedział, że jestem Żydówką”. Pani Ewa, bo takie imię nosi uratowana, przywiozła ze sobą fotografię zrobioną przy figurce Matki Bożej na podwórku zakonnym, gdzie jest wraz z innymi dziećmi pierwszokomunijnymi. Zasłużone w pomocy ludności żydowskiej były również siostry Anna i Kazimiera Piątkowskie. Ukrywały one m.in. Mońkę Epfelbaum. Wielu mieszkańców Klimontowa i okolicznych miejscowości niosło pomoc Żydom. Historia nie przekazała jednak nazwisk tych cichych bohaterów.

Z narażeniem życia

Biskup Walenty Wójcik opisał także fakt ocalenia Żydówki o nazwisku Czapnikówna, której bp Lorek pomógł w ucieczce z sandomierskiego getta i zapewnił schronienie w Domu Prowincjalnym Sióstr Służek Najświętszej Maryi Niepokalanej. „W sandomierskim szpitalu w czasie okupacji pracowała młoda Żydówka Czapnikówna (imienia nie pamiętam), która była higienistką. Bardzo dobra, kulturalna, pracowita dziewczyna. Siostry zakonne przechowywały ją przed Niemcami w domu przy ulicy Mickiewicza. Niemcy przeszukiwali wszystkie okoliczne kamienice, podejrzewając Polaków o walkę podziemną. Dlatego też należało zmienić miejsce kryjówki p. Czapnikówny. Siostra Helena Łoboda przeprowadziła ją do miejscowości Czyżów Szlachecki za Zawichostem. Piętnaście kilometrów szły pieszo szosą, polnymi drogami i aby nie zwracać na siebie uwagi, niosły ze sobą sierpy i wiązki zboża. Przy wejściu do dworu w Czyżowie natknęły się na niemiecki patrol wojskowy, który zatrzymał obie kobiety, pytając, skąd i dokąd idą. Odpowiedziały z bijącym sercem, że wracają zmęczone z pola, gdzie odbierały zboże przy żniwach. Niemcy uwierzyli i przepuścili dziewczyny. Przez pewien czas p. Czapnikówna ukrywana była w Czyżowie Szlacheckim koło Zawichostu. Wojnę szczęśliwie przeżyła. Po wyzwoleniu osiedliła się na Ziemiach Zachodnich Polski. Po pewnym czasie przyjechała na krótko do Sandomierza, by wyrazić swoje podziękowanie siostrom zakonnym za uratowanie życia”. Tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata otrzymały dwie rodziny związane z Sandomierzem – Janina Szymańska z domu Jacuńska i jej córka Barbara Szymańska-Makuch (28 czerwca 1979 r.) oraz Józefa i Stanisław Bażantowie i ich syn Stefan Wincenty Bażant (25 kwietnia 1995 r.).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama