Nowy numer 42/2019 Archiwum

Wierni do końca

W powojennej rzeczywistości nowa władza wypowiedziała wojnę duchownym. Mimo represji i szykan wielu kapłanów pozostało niezłomnymi.

Podczas okupacji hitlerowskiej zaangażowanie w konspirację oraz walka o wolność i niepodległość stały się dla wielu Polaków niemal obowiązkiem, wypływającym z poczucia patriotyzmu i umiłowania ojczyzny. Niestety, ocena przynależności do podziemia niepodległościowego i do Armii Krajowej uległa diametralnej zmianie po wejściu nowej władzy niesionej przez Armię Czerwoną. Dotychczasowi bohaterowie w oczach władz komunistycznych stali się bandytami i potencjalnymi reakcjonistami, mogącymi zagrozić nowemu porządkowi, który został wyznaczony przez władzę ludową.

Na celowniku Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego znaleźli się duchowni powiązani z konspiracją w okresie okupacji niemieckiej i przejawiający mocne przywiązanie do wartości patriotycznych. Wielu z nich aresztowano i przetrzymywano w więzieniach, a nawet skazywano na długoletnie odsiadki. Prezentujemy kolejnych kapłanów terenów naszej diecezji, którzy mimo szykan pozostali wierni Bogu i wspólnocie Kościoła, płacąc za to często wielką cenę.

Zamknął UB-eków w kościele

Niezwykłym kapłanem niezłomnym był pochodzący z Pniowa ks. Franciszek Lądowicz. Umiłowanie służby ojczyźnie wyniósł z domu. Po ukończeniu gimnazjum w 1933 r. przez dwa lata odbywał służbę wojskową i uczęszczał do szkoły podchorążych w Przemyślu. W 1935 r. wstąpił do seminarium. Wybuch II wojny światowej przyśpieszył jego święcenia, które otrzymał 10 września 1939 r. po V roku studiów. Został skierowany jako kapelan do szpitala wojskowego. W pierwszych dniach okupacji ks. Lądowicz opuścił Przemyśl i wrócił do rodzinnego Antoniowa. Tu nawiązał kontakt z konspiracyjnym środowiskiem „Jędrusiów” skupionych wokół por. Władysława Jasińskiego. W Pniowie, w mieszkaniu wikariusza ks. Józefa Śnieżka, wspólnie prowadzili nasłuch radiowy. Poprzez oddział „Jędrusiów” nawiązał też współpracę z pismem konspiracyjnym „Odwet”, w którym zamieszczał swoje artykuły.

Na początku 1941 r. został zaprzysiężony jako kapelan Związku Walki Zbrojnej. Nie zaniedbywał swoich obowiązków duchownego, choć prowadził też ożywioną działalność społeczną, np. w Gorzycach. Zorganizował kuchnię dożywiającą dzieci i osoby starsze. Żywność i pieniądze na jej funkcjonowanie uzyskiwał od okolicznych ziemian i proboszczów. Prowadził także tajne nauczanie. Aktywnie uczestniczył w akcji ratowania żydowskich dzieci, które umieszczano na plebanii w Gorzycach, by potem przewieźć do pobliskiej wioski Motycze i ukryć u miejscowej ludności. Taka działalność nie uszła uwadze władz okupacyjnych. Zagrożony aresztowaniem w lutym 1942 r. wyjechał do Bielin koło Niska, gdzie objął obowiązki wikariusza. W pobliskich lasach od 1943 r. zaczął działać oddział partyzancki por. Franciszka Przysiężniaka. Ksiądz Lądowicz za zgodą proboszcza, ks. Wojciecha Wanielisty, został kapelanem tego oddziału.

Gestapo intensywnie śledziło jego poczynania, jak też całej jednostki. 27 grudnia podczas ataku wojsk niemieckich na oddział kapłan został postrzelony we wsi Graba, gdy rannym żołnierzom udzielał ostatniego namaszczenia. Jakiś czas przebywał w Chmielniku koło Rzeszowa, a w czerwcu 1944 r. wrócił w rodzinne strony do Antoniowa. Po wkroczeniu wojsk sowieckich kontynuował działalność konspiracyjną. Za zaangażowanie niepodległościowe groziło mu aresztowanie, dlatego ukrywał się w miejscowości Hucisko koło Niska. Następnie wyjechał na Śląsk, a potem na Pomorze. Przez cały czas był inwigilowany przez UB, w maju 1946 r. przygotowano jego aresztowanie.

To właśnie wtedy ks. Lądowicz popisał się brawurową akcją. Podczas aresztowania poprosił funkcjonariuszy UB, aby pozwolili mu zamknąć kościół. Udało mu się tak wymanewrować, że zamknął ubeków w środku, a sam uciekł. Przez rok ukrywał się, potem powrócił do duszpasterstwa. W 1948 r. na statku z węglem uciekł do Szwecji, a stamtąd wyjechał do Toronto w Kanadzie. Zmarł w Arizonie w 1973 r. Zgodnie z testamentem jego zwłoki zostały przewiezione do Polski w 1974 r. i pochowane na cmentarzu w rodzinnym Pniowie.

Nieugięty janowski dziekan

Przykładem kapłana zaangażowanego w działania niepodległościowe już w czasie okupacji oraz udzielanie pomocy i posługi religijnej oddziałom podziemia wolnościowego był dziekan janowski ks. Józef Dąbrowski. – Został aresztowany 12 stycznia 1953 r. i osadzony w więzieniu na Zamku Lubelskim. Oskarżono go o aktywne uczestnictwo w działalności NSZ na terenie Janowa zarówno w czasie okupacji niemieckiej, jak i po jej zakończeniu – opowiada ks. Piotr Tylec. Funkcjonariusze UB i prokuratura oskarżali go ponadto, że w 1946 r. wraz z oddziałem partyzanckim próbował dokonać mordu na rodzinie narodowości żydowskiej. Większość zarzutów sformułowano na podstawie zeznań Kazimierza Wojtyny (ps. Zawisza), które złożył podczas odbywania kary za przynależność do NSZ. Zrobił to po sześciu latach pobytu w stalinowskim więzieniu.

– Dziekan janowski miał świadomość tego, że proces był z góry ukartowany przez funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. W rozmowie ze współwięźniem, ks. Stanisławem Niedźwińskim, zwerbowanym na tajnego współpracownika UB, wyraził się, że zarzuty stawiane w śledztwie są zmyślone, a świadkowie spreparowani przez władze śledcze – dodaje ks. Tylec. Po czteromiesięcznym śledztwie sąd skazał ks. Dąbrowskiego na łączną karę 8 lat pozbawienia wolności wraz z utratą praw publicznych i obywatelskich i przepadkiem całego mienia. Mimo odwołania prokuratura wojskowa i sąd wojskowy odrzuciły skargę rewizyjną i podtrzymały wyrok. Długie miesiące spędzone w więzieniu odbiły się na zdrowiu fizycznym kapłana i jego stanie psychicznym. 7 sierpnia 1953 r. UB przeprowadziło z nim rozmowę rozpoznawczą, po której wysnuto wniosek, że ks. Dąbrowski skłonny jest pójść na współpracę z władzami, a nawet na werbunek.

– Były to jednak wygórowane oczekiwania. Nic nie wskazuje na to, by dziekan janowski zdecydował się na taki krok. Potwierdza to fakt, że duchowny po tej rozmowie nie opuścił więzienia – dodaje historyk. Po niespełna dwu latach zdecydowano o rocznej przerwie w odbywaniu kary ze względu na zły stan zdrowia kapłana. Wyszedł na wolność 23 października 1954 r. Podczas rozprawy rewizyjnej w 1955 r. został uniewinniony. – Ksiądz Dąbrowski z całą pewnością jest postacią pełną heroizmu i odwagi. Proces duchownego ukierunkowany był na ośmieszenie tego gorliwego kapłana oraz zastraszenie duchowieństwa pracującego na terenie dekanatu janowskiego – podkreśla ks. Tylec.

Więzienne rekolekcje

Zarzuty kolaboracji z Niemcami i szkalowanie ZSRR były podstawą aresztowania 22 października 1950 r. ks. Wacława Kosińskiego, proboszcza i dziekana radomskiego. Urząd Bezpieczeństwa inwigilował go od dłuższego czasu za wrogi stosunek do systemu władzy oraz że „pobożnością zdobywał masy”. Na aresztowanie radomskiego duchownego zareagował natychmiast biskup Lorek, domagając się wyjaśnienia i przedstawienia powodów takiego działania. Oczywiście nie podano ich. Analiza dokumentów UB wskazuje, że kapłan został aresztowany w ramach akcji „K” za współpracę z okupantem. Śledczy zarzucali ks. Kosińskiemu, że pisał artykuły do prasy niemieckiej, potępiające ZSRR za rzekomo (sic!) popełnione mordy w Katyniu. Obwiniano go także, że „po wyzwoleniu pochwalał morderstwa dokonane przez bandytów na żołnierzach Armii Czerwonej”.

Podejmowane przez biskupa Lorka próby zwolnienia starszego kapłana z więzienia z racji stanu zdrowia nie przyniosły rezultatów. W toku śledztwa nie udowodniono zarzucanych mu czynów i zwolniono go. Będąc już na wolności, pisał z humorem do ordynariusza: „Po dłuższej niebytności jestem już w domu. Urobiony jak na rekolekcjach. Kontent jestem, bo straciłem czternaście kilo”. Mimo uniewinnienia nadal spotykały go szykany ze strony władz, a w Departamencie VI Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego prowadzono jego teczkę ewidencyjną. Doświadczenia więzienne i represje przyczyniły się do znacznego pogorszenia zdrowia leciwego już kapłana, który zmarł 24 grudnia 1953 r., mając 71 lat.

Żołnierz AK

Kilka miesięcy z czteroletniego wyroku więzienia odsiedział ks. Stanisław Skalny, który jako wikariusz w Bielinach (1939–1942) zaangażował się w pomoc najbiedniejszym, a potem – już w Rozwadowie – był żołnierzem AK. Po wyzwoleniu działał aktywnie w organizacji WiN oraz spotykał się z jej członkami. Aresztowano go w lutym 1948 r. i oskarżono o przynależność do nielegalnej organizacji i kolportowanie nielegalnej prasy. Został osadzony w więzieniu w Rzeszowie. Na rozprawie głównej zeznał, że informacje zawarte w protokołach przesłuchań zostały na nim wymuszone i nie są zgodne z prawdą. Został skazany na 4 lata więzienia, jednak ze względu na amnestię karę mu darowano. Wyszedł na wolność w sierpniu 1948 r. w słabej kondycji psychicznej, której nie zdołał odbudować. Zmarł w 1985 r.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL