GN 42/2019 Archiwum

Spotkałam pasterzy o dobrym sercu

Miasto sprzed 53 lat i posługę w domu biskupim wspomina s. Bertilla Siedlik ze zgromadzenia sióstr służebniczek dębickich.

Ja naprawdę niewiele pamiętam, to było tyle lat temu – wymawia się s. Bertilla, kiedy proszę o kilka wspomnień z czasów, gdy siostry służebniczki prowadziły dom biskupi, a diecezją kierował bp Jan Kanty Lorek. – W Sandomierzu spotkałam pasterzy o wielkim ojcowskim sercu. Biskupa Lorka traktowałyśmy jak ojca, oczywiście nie mówiliśmy do niego „tato”, ale czułyśmy, że jego serce jest pełne ojcowskiej troski i miłości. Biskup Gołębiowski natomiast był człowiekiem głębokiej modlitwy, a bp Walenty Wójcik często żartował – wspomina s. Bertilla.

Panny klasztorne

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej przybyło do Sandomierza na zaproszenie bp. Lorka. Poprosił on matkę przełożoną, by siostry zajęły się prowadzeniem biskupiej rezydencji. – Przyjechałam do Sandomierza dokładnie 25 listopada 1965 r. – wspomina s. Bertilla, zaglądając do małego notesiku, gdzie skrzętnie zanotowała miejsca zakonnej posługi i daty przybycia na placówki. – Były trzy siostry: jedna gotowała, druga zajmowała się sprawami domowymi, trzecia wspomagała nas w codziennych zajęciach. Mieszkałyśmy po prawej stronie od wejścia do biskupiego domu. Były tam kuchnia, spiżarnia i nasze pokoje zakonne. Miałyśmy też wyjście na wewnętrzny dziedziniec, gdzie stały budynki gospodarcze, m.in. pomieszczenie dla kur, pieska, a także mały inwentarz, którym się zajmowałyśmy. Biskup Lorek w wolnej chwili przychodził i patrzył, czy wszystko jest zadbane. Często pytał przy śniadaniu: „A kurki i piesek już jadły?”. Czasami przychodził i sam je karmił – opowiada siostra. Jak podkreśla, bp Lorek trzymał człowieka na dystans, był bezpośredni, zatroskany o wszystko. W podeszłym wieku – gdy dotknęła go choroba – choć sam już leżał w łóżku, zawsze dopytywał się o zdrowie swoich najbliższych współpracowników. – Codziennie wspólnie z biskupem modliliśmy się rano w kaplicy. Gdy czasem trochę spóźniałyśmy się na ranne pacierze, dzwonił do nas i mówił: „Panny klasztorne, Pan Jezus was prosi”. Kiedy nie wyjeżdżał z biskupią posługą, odprawiał dla nas Mszę św. Czasami zapraszał nas na telewizję, która w tamtych czasach nie była jeszcze powszechna. Lubił oglądać sport. Kilka razy wspólnie oglądaliśmy jazdę na łyżwach – wspomina siostra. Jak opowiada, bp Lorek lubił też żartować z codziennych spraw. – Gdy robiłyśmy porządki, to czasem mówił: „Tylko mi mebli nie poprzestawiajcie” – dodaje siostra.

Zatroskany o wszystkich

Siostra Julia, która najdłużej posługiwała w domu biskupim, opowiadała siostrom o ciężkich czasach II wojny światowej, niezłomnej postawie duchownego wobec okupanta oraz szerokiej pomocy, jaką biskup otaczał ludność żydowską i biednych. – Siostra Julia wspominała, że biskup nie zważał na żadne niebezpieczeństwa czy konsekwencje, ale wspomagał Żydów. Jeździł też do urzędów i wstawiał się za osobami uwięzionymi. Nie bał się Niemców, a na pytanie, dlaczego pomaga, odpowiadał: „Tych najbiedniejszych kto obroni?”. – Był bardzo wyczulony na ludzką biedę. Zdarzało się, że szyby w domu biskupim były powybijane, lecz bp Lorek mówił, że to może poczekać, a biednym trzeba pomóc natychmiast – opowiada s. Bertilla. Jedną z bliższych osób posługujących był kierowca, pan Józef, który pomagał siostrom w różnych pracach. – W ziemne dni trzeba było palić w piecach kaflowych. Pan Józef przynosił nam drewno i węgiel, rozpalał ogień – wspomina siostra. Kiedy kapłan zachorował, siostry sprawowały nad nim codzienną opiekę. – Przychodziły także siostry szarytki, pełniące posługę medyczną. Odwiedzali go często ks. Wendelin Świerczek, ks. Ignacy Ziembicki, który był biskupim spowiednikiem, oraz sufragani bp Wójcik i bp Gołębiowski. Biskup Lorek, mimo choroby i cierpienia, do końca był świadomy. Tuż przed śmiercią sakramentu namaszczenia udzielił mu bp Gołębiowski. Zmarł 4 stycznia, z samego rana. Jego ciało było wystawione w domu biskupim, przychodziły wtedy tłumy ludzi – wspomina zakonnica.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama