Nowy numer 46/2019 Archiwum

Wojenna przeprowadzka

– Wiernych na Mszach św. było tak dużo, że większość stała na zewnątrz, niezależnie od pogody. Nikt złego słowa nie powiedział. Stali zdyscyplinowani jak żołnierze na posterunku. Nas, księży, bardzo to budowało – wspomina ks. Jan Kozioł, wieloletni proboszcz parafii w Stalowej Woli.

Już 75 lat służy wiernym najstarszy w Stalowej Woli kościół pw. św. Floriana. Przed świętami Bożego Narodzenia Eucharystią pod przewodnictwem proboszcza ks. Mariana Balickiego rozpoczęto w tej parafii kilkumiesięczny jubileuszowy okres, którego kulminacją będzie majowe święto patrona świątyni.

Czas jubileuszu

– Kolejne nabożeństwa w tej właśnie intencji odprawiono podczas Pasterki, a następnie w Nowy Rok, i tu niespodzianka – modliliśmy się w obecności relikwii św. Mikołaja, które do nas zawitały. Pragniemy bowiem, by św. Mikołaj wraz ze św. Florianem, naszym patronem, prowadzili nas drogą miłosierdzia. Przez cały okres jubileuszu będziemy dziękować Bogu za wszelkie dary, które otrzymywaliśmy poprzez tę świątynię, i ludziom, którzy ją postawili, i przez tyle lat o nią się troszczyli, w tym zwłaszcza ks. Józefowi Skoczyńskiemu, pierwszemu proboszczowi. Mamy też nadzieję, że Eucharystii w święto naszego patrona przewodniczył będzie bp Edward Frankowski, bardzo związany z tą parafią, bo w latach 1975–1977 był jej proboszczem – mówił ks. Maran Balicki, obecny proboszcz parafii św. Floriana w Stalowej Woli. Mimo że parafia od niedawna ma nową świątynię, „stara” cały czas żyje: codziennie rano w dni powszednie odbywają się tam trzy Msze św. W niedziele zaś Eucharystie o godz. 14 mają różne grupy, w tym na przykład niepełnosprawni. W „starym” kościele młodzi zawierają śluby, celebrowane są różne jubileusze.

Trudne początki

Od 1977 do 2008 roku proboszczem parafii św. Floriana w Stalowej Woli był ks. Jan Kozioł, kapłan, który zna ją jak mało kto. – Do Floriana jako wikariusz przyszedłem w 1973 roku, w tym samym roku kiedy kard. Karol Wojtyła święcił nowy stalowowolski kościół. Było nas wtedy 11 wikariuszy, a proboszczem był ks. Władysław Janowski. Nie mieliśmy plebanii z prawdziwego zdarzenia, więc mieszkałem w pięciu różnych miejscach. Ksiądz Janowski dobrze znał się na budownictwie i dbał o naszą świątynię. Zmienił między innymi gonty. Wiernych na Mszach św. było tak dużo, że większość stała na zewnątrz niezależnie od pogody. Nikt złego słowa nie powiedział. Stali zdyscyplinowani jak żołnierze na posterunku. To nas, księży, bardzo budowało. Ponieważ wówczas, w latach 70. XX wieku, Florian był jedynym w mieście kościołem, Eucharystię sprawowaliśmy co godzinę. Aby temu podołać, zbudowaliśmy szereg ołtarzy wokół świątyni – wspomina ks. Jan.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama