Nowy numer 34/2019 Archiwum

Złoty Tarnobrzeg

Spędził w nim tylko dekadę, ale swój ślad pozostawił na dobre.

Na spotkanie z Kazimierzem Chlebowskim, znanym kompozytorem, autorem tekstów piosenek, który przed kilkudziesięciu laty współtworzył kulturę w siarkowym mieście, przyszło wielu tarnobrzeżan, pamiętających czasy działalności prowadzonego przez niego zespołu muzycznego i kabaretu Kaktusik. Sala kameralna Tarnobrzeskiego Domu Kultury wypełniła się do ostatniego miejsca.

Wśród publiczności byli przyjaciele i członkowie kabaretu oraz muzycy występujący razem z Kazimierzem Chlebowskim. Zanim gość wieczoru i obecni na sali przyjaciele oraz współpracownicy zaczęli snuć wspomnienia, zabrzmiała muzyka. Dzisiaj już kultową piosenkę (słowa: A. Listwan i K. Niezgoda, muzyka: K. Chlebowski), która stała się niemal niepisanym hymnem miasta – „Bo Tarnobrzeg to jednak Tarnobrzeg” – wykonała Natalia Ciecierska przy akompaniamencie Anny Pintal, wprowadzając tym samym w nastrój i temat spotkania. – Chciałbym, abyśmy dzisiaj przenieśli się do Tarnobrzega lat 60. i 70. i poznali ówczesne życie kulturalne miasta – zaznaczył Piotr Duma, rozpoczynając spotkanie z gościem wieczoru. Kazimierz Chlebowski, wspominając pierwsze lata pobytu w siarkowym już wówczas mieście, zauważył, że w niczym nie przypominało ono dzisiejszego Tarnobrzega. Zaznaczył, że było to małe, zaledwie kilkutysięczne, senne miasteczko, które zaczynało budzić się do życia, a boom budowlany i demograficzny dopiero miało przed sobą. – Dzisiejszy rynek zupełnie nie przypomina tego z pierwszej połowy lat 60. Starsi pamiętają, że otaczały go małe sklepiki. Jeśli chodzi o życie kulturalne, to było go niewiele. Do Tarnobrzegu przeniosłem się przez kobietę, moją żonę, którą poznałem w Stalowej Woli. Z urodzenia jestem warszawiakiem, ale nigdy nie lubiłem dużych miast i szukałem pracy w mniejszych ośrodkach. W 1962 r. przyjechaliśmy do Stalowej Woli z zespołem rzeszowskiego teatru Kacperek, któremu przygrywałem. Tam za kulisami sceny domu kultury zobaczyłem dziewczynę, akompaniatorkę zespołu Lasowiacy. Kilka miesięcy później byliśmy małżeństwem. Przez półtora roku pracowałem w Stalowej Woli, grając w kapeli Lasowiaków, założyłem także zespół jazzowy. Po tym czasie za namową żony przenieśliśmy się do Tarnobrzega, gdzie mieszkali jej rodzice. I tak jedną dekadę życia spędziłem w rozwijającym się stopniowo siarkowym mieście – wspominał Kazimierz Chlebowski. Państwo Chlebowscy znaleźli pracę jako muzycy w powstającym Zakładowym Domu Kultury „Tapima”, przy którym wkrótce powołali kabaret Kaktusik oraz zespół muzyczny, a także chór estradowy. – Zacząłem od założenia zespołu, który nie tylko występowałby z koncertami, ale również przygrywałby podczas wieczorków tanecznych. Przychodzący na nie zaczęli zgłaszać się do mnie z pytaniem, czy mogliby również grać lub śpiewać z nami. Wszyscy byli pracownikami kombinatu siarkowego, to byli głównie młodzi inżynierowie, urzędnicy. Wśród pierwszych członków zespołu, którzy przyczynili się także do powstania Kaktusika, byli panowie Frankiewicz, Szarama i Sobczyński – wspominał Kazimierz Chlebowski. – Kabaret, wobec szalejącej cenzury, pozwalał nam dzięki ucieczce w satyrę pokazać sprawy miejskie i społeczne. Chciałbym podkreślić, że niemal całe ówczesne życie kulturalne miasta skupiało się w Tapimie, gdzie prowadzone były różnorodne zajęcia artystyczne dla wszystkich grup wiekowych, odbywało się wiele imprez – dodał kompozytor. Wspomnieniom Kazimierza Chlebowskiego o działalności kabaretu Kaktusik oraz zespołu muzycznego towarzyszyła prezentacja archiwalnych zdjęć, wycinków prasowych, donoszących o kolejnych sukcesach obu grup artystycznych. A te były niemałe, bo odnoszone na arenie krajowej. Wygrana w płockim Przeglądzie Artystycznym Wielkich Budów PRL-u zawiodła ich nawet do studia Telewizji Polskiej. Mieli zatem swoje piętnaście minut na szklanym ekranie. – Przez kwadrans graliśmy nasze przeboje. W Płocku otrzymaliśmy, jako główną nagrodę, 10 tys. złotych, co było pokaźną kwotą – podkreślił K. Chlebowski. – Po tym sukcesie zaproponowano nam nagranie płyty z piosenkami, które znalazły się w nagrodzonym programie. Spędziliśmy trzy dni w studiu nagraniowym Polskiego Radia w Katowicach. W pierwszej połowie lat 70. państwo Chlebowscy przenieśli się do Płocka, gdzie otrzymali interesującą propozycję pracy. – Myśl, by zaprosić pana Kazimierza do Tarnobrzega na spotkanie autorskie, zrodziła się pod wpływem Aleksandra Dyla, który, jak zdradził, pracuje nad filmem dokumentalnym z udziałem kompozytora – wyjawił kulisy przybycia Kazimierza Chlebowskiego do Tarnobrzega Jarosław Piątkowski, przedstawiciel Stowarzyszenia ESTEKA. Spotkanie zorganizowały Miejska Biblioteka Publiczna im. dr. Michała Marczaka, Stowarzyszenie ESTEKA oraz Tarnobrzeski Dom Kultury.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL