Nowy numer 42/2019 Archiwum

Świętość przez kapłaństwo

Jako profesor wykształcił całe pokolenie polskich teologów. Będąc rektorem KUL-u, bronił prześladowanych studentów po wydarzeniach 1968 roku. Ubogim oddał ostatnią parę zapasowych butów.

Zakończył się etap diecezjalny procesu badającego świętość sługi Bożego ks. Wincentego Granata, kapłana diecezji sandomierskiej i rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Powołany w 1995 r. trybunał odbył 91 sesji i przesłuchano 52 świadków. Osoby, które spotkały na swojej drodze ks. Granata, podkreślają, że był wybitnym teologiem, pełnym ojcostwa rektorem uczelni, gorliwym kapłanem, a nade wszystko dobrym człowiekiem, który niósł pomoc najbardziej potrzebującym.

Ulubiony wujek

Urodził się 1 kwietnia 1900 r. w Ćmielowie koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Był najstarszym z dziewięciorga rodzeństwa. Z domu rodzinnego wyniósł głęboką religijność i szacunek do każdego człowieka, także najbiedniejszego. – Na ulicy Sandomierskiej stał dom moich dziadków, czyli rodzinny dom ks. Wincentego Granata. Był najstarszym bratem mojej mamy i często odwiedzał swoją rodzinę. Przyjeżdżał do parafii na uroczystości kościelne, a do domu na spotkania rodzinne. U nas w domu wisiał obraz wujka, księdza w młodym wieku – wspomina Andrzej Pięciński. Młody Wincenty edukację rozpoczął w szkole w Ćmielowie, a kontynuował ją w Męskiej Szkole Filozoficznej w Sandomierzu. Po jej zakończeniu rozpoczął studia w sandomierskim seminarium. Tutaj dostrzeżono jego duże zdolności, dlatego wraz z kolegą Piotrem Gołębiowskim po otrzymaniu święceń subdiakonatu zostali wysłani na studia specjalistyczne w Rzymie. Był to ważny czas dla kształtującego swoje kapłaństwo i drogę naukową studenta Wincentego. To właśnie w Rzymie nie tylko zdobył dwa tytuły doktorskie, z filozofii i teologii, ale odkrył też, jak ważne w teologii jest zakorzenienie w Magisterium Kościoła. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk bp. Mariana Ryxa w 1924 r., podczas trwania rzymskich studiów. – Moją osobistą pamiątką po wujku jest Pismo Święte Nowego Testamentu, które dostałem od niego z okazji I Komunii z osobistą dedykacją: „Kochanemu siostrzeńcowi Andrzejowi Pięcińskiemu w dniu jego Pierwszej Komunii Świętej z życzeniami, by czytał i żył zgodnie z Ewangelią. Ks. Wincenty Granat” – opowiada ze wzruszeniem jego siostrzeniec. Jak podkreśla, wiele pamiątek, które pozostały w rodzinie, przekazano do Sandomierza, gdy rozpoczynał się proces beatyfikacyjny. – Pamiętam, że gdy przyjeżdżał do moich rodziców, często chodziliśmy na spacery. Muszę przyznać, że to był mój ulubiony wujek, bo zawsze dostawałem od niego prezent, tzw. górnika, czyli banknot o wysokiej wartości. Mogłem sobie wtedy kupić jakąś zabawkę czy później buty narciarskie – dodaje z uśmiecham pan Andrzej.

Miłosierny samarytanin

Po studiach został skierowany do pracy duszpasterskiej. Biskup polecił mu opiekę duchową nad uczniami radomskich szkół. Zaangażował się także w działalność charytatywną, kierując biurem Stowarzyszenia Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo. „Ubogim oddawał ostatnią parę zapasowych butów” – pisała we wspomnieniach jedna z członkiń Stowarzyszenia Miłosierdzia. Posługując w Radomiu, zaczął publikować pierwsze prace, m.in. na łamach periodyków „Prawda Katolicka” i „Siewca Prawdy”. Jego artykuły, podejmujące ważne problemy natury teologicznej, pisane były bardzo zrozumiałym i prostym dla czytelnika językiem. – Sięgając do akt personalnych ks. Wincentego Granata, możemy odkryć jeden ważny szczegół z jego życia. Istnieje w nich pismo z 10 sierpnia 1932 r. skierowane do bp. Włodzimierza Jasińskiego, mówiące o zamiarze wstąpienia do zakonu. Chodziło o Towarzystwo Jezusowe. Biskup, doceniając duży potencjał naukowy i duszpasterski ks. Wincentego, odłożył decyzję na rok. Jak się później okazało, we wrześniu 1933 r. powołał ks. Granata na profesora w sandomierskim seminarium, gdzie powierzył mu wykłady z różnych dyscyplin filozoficznych i teologii dogmatycznej. Tę funkcję pełnił do 1958 r. – opowiada ks. Michał Grochowina, delegat biskupa ds. procesu beatyfikacyjnego. – Mieliśmy w seminarium wspaniałych wykładowców, ale osobiście najbardziej cenię jako profesora i wykładowcę ks. Granata. On nie tylko przekazywał nam materiał do zapamiętania, ale przede wszystkim chciał, abyśmy go przyjęli, przetrawili wewnętrznie. Podczas wykładów prowokował do dyskusji, stawiał pytania, zmuszał do myślenia, kształtowania swojej opinii na dany temat. Tutaj widzę jego wielki talent dydaktyczny. Jako wykładowca teologii duży nacisk kładł na dokumenty Magisterium Kościoła. Musieliśmy je czytać w języku oryginalnym. Przez to uczył nas wierności nauce Kościoła, ale ta wierność ortodoksji nie była hermetyczna i zamknięta, ale otwarta na teraźniejszość i przyszłość – opowiada ks. prof. Stanisław Kowalczyk. Podczas II wojny światowej ks. Wincenty Granat brał udział zarówno w cywilnym, jak i wojskowym ruchu oporu na terenie Sandomierza. W latach 1940–1945 uczestniczył w tajnym nauczaniu: uczył religii, łaciny i propedeutyki filozofii na poziomie szkoły średniej.

Troskliwy rektor

Ważnym etapem w życiu ks. Wincentego Granata była jego praca dydaktyczno-naukowa, pisarska i administracyjna na KUL-u. Najpierw pełnił funkcję profesora dogmatyki, a w latach 1956–1958 piastował stanowisko prodziekana Wydziału Teologicznego. W 1965 r. został rektorem uczelni. We wspomnieniach studentów pozostał jako człowiek o klarownych poglądach idących z duchem reformy Kościoła Soboru Watykańskiego II. Przez całe życie prowadził intensywną pracę naukową, której owocem jest około 330 publikacji. Dewizą jego życia była prawda czyniona w miłości. „Najpierw tej prawdy szukał podczas swoich studiów seminaryjnych i w Rzymie, potem tą prawdą żył i głosił ją jako profesor” – zapisał we wspomnieniach bp Gołębiowski, serdeczny przyjaciel ks. Granata. Wielkie serce i hart ducha okazał podczas wydarzeń w 1968 r. „Młodzieży studenckiej – bitej i krzywdzonej, nie mogę opuścić” – mówił, gdy rozpoczęły się represje wobec studentów po demonstracjach. Na znak protestu przeciwko dyskryminowaniu ludzi wierzących i uciskaniu Kościoła przez władze Polski Ludowej dwa razy odmówił przyjęcia odznaczenia państwowego, którym dekorowano profesorów KUL. – W okresie lubelskim ks. Granat rozwinął ożywioną aktywność pisarską, w tym stworzył 9-tomowe dzieło: „Dogmatyka katolicka” i posoborowe 2-tomowe „Ku człowiekowi i Bogu w Chrystusie” oraz wiele innych rozpraw i artykułów. Pełniąc obowiązki dydaktyczno-naukowe i administracyjne na terenie uczelni, działał również w wielu komisjach senackich i redakcjach czasopism, współorganizował zjazdy naukowe. – W 1966 r. został członkiem rady honorowej międzynarodowego kongresu poświęconego teologii Soboru Watykańskiego II. W jego dorobek wpisują się uczniowie i wykładowcy, którzy wyszli z jego szkoły, publikacje naukowe i popularne, działalność administracyjna jako rektora, a nade wszystko to, kim był i jaki był – tłumaczy s. Halina Szumił, wieloletnia współpracownica księdza profesora. Patrząc na postać ks. Granata – dodaje s. Szumił – możemy stwierdzić, że był on świadkiem jako nauczyciel i nauczycielem poprzez świadectwo.

Oddany kapłan

W 1970 r. zrezygnował z funkcji rektora i profesora KUL, przeniósł się do Opola Lubelskiego i zamieszkał w domu sióstr służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Ksiądz Granat poświęcał dużo czasu nie tylko pracy naukowej i dydaktycznej, ale również duszpasterstwu, zwłaszcza prowadzonemu na terenie żeńskich zgromadzeń zakonnych. Posługiwał jako kapelan, rekolekcjonista i spowiednik u sióstr służek, uczestniczył również w redagowaniu konstytucji zakonnych Zgromadzenia Córek św. Franciszka Serafickiego. Wywarł ogromny wpływ na formację duchową i intelektualną tych zgromadzeń. – Był niezwykle bezpośredni, pełen dobroci i życzliwości, nie celebrował swojej godności kościelnej ani profesorskiej. Był niezwykle wrażliwy na potrzeby innych. Bardzo wielu ludziom pomagał, często robił to przez osoby trzecie. W jego postawie nie było afiszowania się, jego dobroć była ukryta. Niewątpliwie jest dla mnie wzorem człowieka, kapłana i profesora – dodaje ks. prof. Stanisław Kowalczyk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL