Nowy numer 42/2019 Archiwum

Sandomierskie godanie

– Mowa ojczysta, w tym lokalne gwary, odgrywają ogromną rolę w życiu narodu. Dzięki nim przetrwała kultura, wiara i nasza tożsamość. Dbanie o nią to patriotyczny obowiązek – podkreśla Andrzej Cebula.

Ślązacy mają swoją godkę, Kaszubi muziają po swojemu, także na Podlasiu mają swaju mowu, która kształtowała się wraz z przenikaniem ościennych kultur. A czy na Sandomierszczyźnie mamy swoją gwarę? Czy są jeszcze osoby, dla których takie wyrazy jak „kieścik”, „sygać” czy „brzyzga” coś oznaczają, czy są całkiem niezrozumiałymi określeniami? Andrzej Cebula zebrał ponad 2 tysiące słów gwary sandomierskiej, którą rozumieją już tylko najstarsi mieszkańcy regionu.

Z językowego tygla

– Należę do pokolenia mającego jeszcze styczność z lokalną gwarą, którą mówili moi dziadkowie, już mniej rodzice. Obserwując, jak w innych regionach naszego kraju wraca się do lokalnego języka, zacząłem się zastanawiać, czy istnieje szansa, aby uchronić od zapomnienia nasze sandomierskie godanie. Bo jeśli coraz częściej powraca się do gwary śląskiej, lasowiackiej czy podhalańskiej, to czemu nie odtworzyć gwary sandomierskiej, która stanowi nasze dziedzictwo i podkreśla naszą lokalną tożsamość? – zastanawia się pan Andrzej. Jako historyk z zamiłowania, zaczął szperać po różnych książkach i słownikach oraz odwiedzać ludzi, którzy mogliby jeszcze coś pamiętać ze starej mowy. – Ruszyłem w teren. Spotkałem się z kilkoma osobami, które nie tylko pamiętały sandomierską gwarę, ale i jej używały. Dużą pomocą stały się badania i zbiory Oskara Kolberga, Romana Koseły czy Wincentego Burka. I tak powstał pierwszy zbiór słów, którym trzeba było nadać współczesne znaczenie. Moim zamierzeniem było wydanie słownika dawnej mowy sandomierskiej – opowiada pan Andrzej. Swoje pierwsze opracowanie skonsultował z regionalistą Andrzejem Sarwą, którego uwagi dotyczące wyodrębnienia typowych określeń pochodzących z tego regionu okazały się cenne. – Gwara sandomierska, jak każda mowa potoczna, ewoluowała i zmieniała się. Stąd w źródłosłowach możemy odnaleźć wiele odniesień do języka rosyjskiego i austriackiego – jest to wpływ zaborów. Trafiają się także germanizmy, oddziaływanie innych języków słowiańskich, jak czeski czy słowacki. Dzięki gwarze zachowywano posługiwanie się ojczystym językiem, gdy urzędowo był on zakazany. Dzięki temu przetrwaliśmy jako naród, nie utraciliśmy naszej tożsamości, a w najtrudniejszych czasach język ten był nośnikiem naszej kultury i przekazicielem wiary – dodaje regionalista.

Czym capiga różni się od kuśtyczka

Podczas kompletowania słownika wiele słów również dla regionalisty było nowością. Ich znaczenie musiał odkrywać i konsultować bądź ze starszym pokoleniem, bądź ze znawcami regionu. – I tak „uchyba” to po sandomiersku ujma na honorze, a „ciapanie” to przeciągająca się niepogoda w postaci ciągle padającego drobnego deszczu. Jak powtarzali nasi dziadowie „ciapie i ciapie, aż się przykrzy w chałupie siedzieć, bo jak tak ciapie i ciapie, to trza pióra drzeć”. Czy inny dawny wyraz „cięcielenić”, czyli popłakiwać, szlochać. I tak małe dziecko mogło „cięcielenić bez cało noc, nie dajoc ojcom spać”. Nieznanym już dziś określeniem jest „ciekanie”, czyli bieganie dookoła, bez ustanku. Oryginalne określenia miały nazwy narzędzi lub domowych przedmiotów. „Capiga” to była część radła lub pługa, służąca do trzymania narzędzia podczas pracy w polu, z kolei „klapcążki” to małe obcęgi, dziś powiedzielibyśmy kombinerki, „kuśtyczkiem” nazywano kieliszek, zaś na dzisiejszy sufit mówiono „powała” – wymienia autor książki. Zebrany słownik gwary sandomierskiej stał się okazją do przekazania tej wiedzy młodszemu pokoleniu, które nie ma już kontaktu z mową swoich dziadków. – Odwiedziłem prawie wszystkie szkoły z terenu gmin Samborzec i Obrazów z cyklem spotkań o naszej gwarze. W większości młodzi byli zdziwieni, że ona istnieje. Nie znali znaczenia słów. Jednak, co mnie zaskoczyło, byli pojedynczy uczniowie, z rodzin, gdzie żyją jeszcze dziadkowie, którzy kojarzyli znaczenie niektórych wyrazów. Poprosiłem, aby rozmawiając z dziadkami, wyłapywali takie słowa i zapisywali. Wywiązali się z zadania i dzięki temu w słowniku pojawiło się kilka nowych zapomnianych określeń – podsumowuje Andrzej Cebula.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL