GN 42/2019 Archiwum

Rozbrajanie ekologicznej bomby

Sześć stawów osadowych (pięć ziemnych i jeden betonowy), gdzie przez lata Huta Stalowa Wola składowała niebezpieczne odpady, w tym metale ciężkie i lakiery, leży zaledwie 3 km od ujęcia wody dla Stalowej Woli. Miasto przejęło je w 2009 roku.

Szkodliwe substancje zagrażają zwłaszcza głównemu zbiornikowi wody pitnej „Dębica–Stalowa Wola–Rzeszów”. Monitoring jakości wody w glebach przyległych do stawów osadowych wykazał, że dochodzi do ich przeciekania. Najgroźniejsza sytuacja jest przy stawie szóstym. Tutaj zanotowano duże przekroczenia stężenia metali ciężkich, w tym cynku, ołowiu, miedzi, kadmu, a zwłaszcza, co nas bardzo zaniepokoiło, duże stężenie niklu – ostrzegał w ubiegłym roku Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli.

Na finiszu

Samorząd podjął więc szybkie działania, powierzając likwidację zagrożenia specjalistycznej firmie. – Proces rekultywacji stawów osadowych jest już na ukończeniu – zapewnił podczas konferencji prasowej Andrzej Wojtaś, zastępca naczelnika Wydziału Inwestycji, Transportu i Pozyskiwania Funduszy w Urzędzie Miasta w Stalowej Woli. Obecnie specjalistyczna firma usuwa odpady ze stawu szóstego. – Stan prac jest zaawansowany w 98 procentach. Zbiornik jest już opróżniony z osadów, które zostały przewiezione na inne miejsce i tam trwa ich solidyfikacja (fizyczne zestalanie). Po wywiezieniu osadów usunięte będą betony. Będą przewiezione do utylizacji, tak samo jak ziemia spod osadnika. Całkowicie natomiast zakończone zostały już prace w stawie pierwszym; wykonaliśmy warstwę niwelacyjną, na którą możemy zakładać warstwę przeciwfiltracyjną z gliny – tłumaczył Piotr Mrówczyński, specjalista do spraw ochrony środowiska w firmie, która zajmuje się rekultywacją stawów osadowych w Stalowej Woli. Solidyfikacja pozostałych czterech stawów jest zaawansowana w połowie. Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych zakończy się na przełomie września i października. W następnej kolejności doły będą zasypane, na nich położy się warstwę rekultywacyjną, wszystko zaś obsiane zostanie mieszanką traw. Prace te potrwają do końca czerwca 2019 roku. Po rekultywacji wszystkich stawów osadowych będą one monitorowane za pomocą piezometrów przez następne 30 lat.

Wszystko pod kontrolą

Rozłożona na półtora roku rekultywacja sześciu stawów osadowych kosztować będzie ponad 30 mln złotych. 24 mln, czyli maksymalne możliwe dofinansowania do rozbrojenia tej ekologicznej bomby, otrzymała Stalowa Wola z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Czy mieszkańcy Stalowej Woli powinni się jeszcze martwić? Chyba nie. – Miejski Zakład Komunalny na bieżąco przeprowadza bowiem ogólne badania wody w trzech niezależnych miejscach: w laboratorium MZK, w laboratorium zewnętrznym i w sanepidzie. Dwa razy w roku natomiast przeprowadzane są badania przeglądowe, które dotyczą wszystkich fizyko-chemicznych i mikrobiologicznych parametrów (także zawartości metali ciężkich) – wyjaśniła Karolina Głogowska, rzecznik prasowy MZK. Ostatnie takie badania nie wykazały przekroczeń normy. Woda podawana wówczas mieszkańcom zawierała (w mikrogramach): ołów – 4 (dopuszczalna 10), kadm – 0,3 (5), nikiel – 7,1 (20), cyjanki – 15 (50), benzen – 0,5 (1), chrom – 4 (50), wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne 0,024 (0,1) oraz miedź – 0,002 (2).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama