Nowy numer 42/2018 Archiwum

Pod dobrym patronatem

Pofranciszkański kościół pełnił w swojej historii wielorakie funkcje. Przy bocznym ołtarzu poświęconym patronowi pokolenia mieszkańców powierzały mu swoje troski.

Powstanie kościoła poza murami starego miasta związane było z przybyciem do Sandomierza w 1672 r. franciszkanów reformatów. Dzięki pomocy wielu ofiarodawców mogli rozpocząć budowę klasztoru i kościoła. Na miejsce fundacji wybrano najwyższe sandomierskie wzgórze i plac ofiarowany franciszkanom koło zabytkowego, nieistniejącego już kościoła św. Wojciecha.

Burzliwa historia

– Wznoszenie murowanego kościoła i klasztoru, które poświęcił sufragan krakowski bp Stanisław Szembek, trwało do 1690 r. Jak można wyczytać w dokumentach, o patronat św. Józefa dla franciszkańskiej świątyni zabiegał jeden z fundatorów Aleksander Michał Lubomirski. Wolę tę przekazał sufraganowi krakowskiemu już 27 kwietnia 1673 r. Marcin Dębicki, podkomorzy sandomierski. Warto dodać, że był to jedyny kościół w prowincji małopolskiej tego zakonu noszący takie wezwanie – opowiada ks. Jerzy Dąbek, proboszcz parafii. Świątyni nie oszczędzały tragiczne wydarzenia, które nawiedzały miasto. W 1809 r., w czasie walk polskich wojsk z armią austriacką pod murami Sandomierza od strzałów armatnich wybuchł pożar w pobliskim kościele św. Wojciecha. Ogień przeniósł się na kościół klasztorny i strawił również część mieszkalną klasztoru. Po odbudowie kościół rekonsekrował pierwszy biskup sandomierski Adam Burzyński, który wcześniej był gwardianem w sandomierskim konwencie. W czasie powstania styczniowego zakonnicy bardzo czynnie udzielali wsparcia walczącym oddziałom – w podziemiach świątyni szyto mundury dla powstańców i przygotowywano broń. To spowodowało konsekwencje popowstaniowe w postaci kasaty klasztoru, a zabudowania przejął naczelnik straży pogranicznej. W zakonnym refektarzu utworzono cerkiew dla rosyjskich wojskowych. Przez kolejne 70 lat świątynią opiekowali się wikariusze-rektorzy. – Kościół ten nazywany był cmentarnym, bo najczęściej właśnie w nim odprawiano Msze św. pogrzebowe ze względu na bliskość cmentarza katedralnego. Nową kartą dla tego kościoła była decyzja bp. Włodzimierza Jasińskiego o przeniesieniu parafii z katedry do kościoła św. Józefa. Pierwszym proboszczem nowo utworzonej parafii został ks. Antoni Rewera, który będąc kapłanem wielkiej wiary i odwagi, od początku dbał o rozwój duchowy parafian, wprowadzając nowe nabożeństwa, tworząc liczne grupy duszpasterskie i społeczne. Można powiedzieć, że nadał ducha modlitwy i powiew świeżości w parafii – dodaje ks. Dąbek. To właśnie ten kapłan wpisał się w historię Sandomierza jako męczennik za prawdę – został aresztowany przez hitlerowców i osadzony w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, a następnie w Dachau, gdzie zmarł z wycieńczenia 1 października 1942 roku.

Wzór rodzinnego powołania

– Nie jest łatwo znaleźć w parafialnych archiwach ślady szczególnego kultu św. Józefa. Możemy przypuszczać, że wzywano św. Józefa jako patrona umierających z uwagi na częste pogrzeby odbywające się w tym kościele. Dopiero w latach 80. ubiegłego wieku dzięki staraniom ks. Zygmunta Niewadziego rozpoczął się większy kult do patrona parafii. To właśnie dzięki niemu powrócono do nabożeństw ku czci św. Józefa oraz rozpoczęły się zabiegi o utworzenie bractwa św. Józefa – opowiada ks. J. Dąbek. Nie było to łatwe, co pokazały kolejne lata. Ks. Niewadzi zgromadził grupę mężczyzn, wraz z którymi zostało powołane bractwo św. Józefa. Opracowano nawet statut i zatwierdzono stroje wspólnoty, jednak wraz z przejściem ks. Niewadziego na emeryturę grupa stała się mniej aktywna, a z czasem przestała oficjalnie działać. – Chciałbym wskrzesić obecność bractwa w życiu parafii. Jest wielu mężczyzn, którzy udzielają się aktywnie przy parafii oraz podczas liturgii. Myślę, że czasem brak im trochę odwagi, aby zainicjować oficjalną działalność bractwa. Mam nadzieję, że z czasem to się uda – dodaje proboszcz. Obecnie kult św. Józefa skupiony jest przy jednym z ołtarzy bocznych poświęconych temu świętemu. Umieszczony tam obraz przedstawia św. Józefa wraz z Dzieciątkiem Jezus. Elementem charakterystycznym jest kosz z narzędziami stolarskimi przypominający o fachu, jaki wykonywał opiekun Świętej Rodziny. – Wiele osób często modli się przy tym ołtarzu, polecając siebie i swoje rodziny opiece św. Józefa. Myślę, że jest to wspaniały wzór dla współczesnych mężów i ojców rodzin, którym brak we współczesnym świecie wzoru dobrego wypełniania swojego powołania w rodzinie i małżeństwie – podsumowuje ks. J. Dąbek.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy