Nowy numer 50/2018 Archiwum

50 groszy za kilogram

Rolnicy załamują ręce – kolejny rok przynosi straty. Przy obecnej cenie owoców miękkich sadownikom nie opłaca się ich zrywać.

Ubiegłoroczne wiosenne przymrozki dały się mocno we znaki sadownikom z okolic Sandomierza. W niektórych sadach straty dochodziły do 90 proc. W tym roku wiosna okazała się łaskawsza i drzewa owocowe dosłownie oblepione są owocami. Cóż z tego, jeśli proponowana na skupach cena jest tak niska, że zbiór się nie opłaca? Dla wielu sadowników to sytuacja dramatyczna, bo stawia ich na krawędzi bankructwa.

Trzeba będzie sad wyciąć

– W ubiegłym roku z hektarowego sadu wiśniowego urwaliśmy 100 kg owoców. Wystarczyło na własne domowe przetwory. Przez cały rok inwestycja w taki sad to naprawdę duże pieniądze. Drzewa trzeba przyciąć, nawozić oraz chronić przed chorobami i szkodnikami. W tym roku wiśnie pięknie zaowocowały. Niestety owoce chyba zostaną na drzewach, bo w żaden sposób nie opłaci się ich zrywać – opowiada Grzegorz Grudzień spod Ożarowa. Jak obliczyła Świętokrzyska Izba Rolnicza, średni plon z jednego hektara wiśni to 12 ton, łączny koszt produkcji wraz ze zbiorem wynosi ponad 17 tys. zł za hektar, a w tym momencie sadownicy mogą otrzymać 9 600 zł za zbiór z hektara. – Za wiśnię rwaną ręcznie skupy proponują cenę od 90 gr do 1 zł za kilogram. Jeśli znajdę osoby do rwania, muszę im zapłacić minimum 50 gr za zerwany kilogram. Mnie jako rolnikowi zostaje 50 gr za kilogram. Za co mam utrzymać rodzinę i spłacać ubiegłoroczny kredyt? Trzeba będzie sad wyciąć – wylicza rozżalony Grzegorz Grudzień. W podobnej sytuacji są rolnicy uprawiający czarną porzeczkę. – Zakłady przetwórcze kpią z nas. Najpierw stawiane są wymogi jakości owoców: muszą być wyszypułkowane, niepogniecione, równomiernie dojrzałe. Robimy wszystko, by taki towar dostarczyć na skup, gdzie w tym roku zaproponowano cenę około 30 gr za kilogram. Litr soku z czarnej porzeczki w sklepie kosztuje ponad 3 zł. W tym roku nie opłaciło się wynajmować kombajnu do zbioru, bo musielibyśmy dopłacić do interesu. Boli nas to, że duże sklepy sprowadzają owoce i warzywa z zagranicy i klienci kupują je po wysokich cenach, myśląc, że to polski rolnik zawyża ceny – dodaje Zbigniew Litwinek z gminy Lipnik.

Chcemy, aby nasz głos był dziś słyszalny

Na zaistniałą sytuację zareagowali lokalni parlamentarzyści. Poseł Marek Kwitek (PiS) wystosował interpelację do ministra rolnictwa Jana Ardanowskiego w imieniu świętokrzyskich sadowników o podjęcie natychmiastowych działań mających zapobiec drastycznemu spadkowi cen owoców miękkich. Poseł zwrócił uwagę na to, że na polskim rynku przetwórczym decydują koncerny z zagranicznym kapitałem. Złożono także wniosek do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o pilne zbadanie sytuacji w zakładach przetwórczych i przedsiębiorstwach zajmujących się skupem czarnej porzeczki i wiśni w województwie świętokrzyskim, czy nie doszło do zmowy cenowej. W Samborcu w powiecie sandomierskim zawiązał się Regionalny Komitet Protestacyjny Sadowników. W swoich postulatach żądali oni podwyższenia cen owoców kierowanych do przetwórstwa do poziomu gwarantującego co najmniej zwrot kosztów produkcji. Komitet protestacyjny nie poprzestał tylko na postulatach. Jego przedstawiciele i ponad 150 rolników uczestniczyło w proteście organizowanym przed Kancelarią Premiera w Warszawie. – Jest to tragiczny rok. Jeszcze nigdy nie było tak, żeby wszystkie owoce były tak tanie. W latach poprzednich zdarzało się, że jeśli porzeczka była tania, inne owoce miały godziwe ceny. W tym roku wszystko jest poniżej kosztów produkcji i chcemy, aby nasz głos był dziś słyszalny w Warszawie i aby zajęto się tym problemem – mówił Marcin Piwnik, uczestnik protestu. – Konieczne jest porozumienie między producentami i przetwórcami, nawet jeśli zakłady są w rękach prywatnych lub z obcym kapitałem. Jeśli nie będzie takiej umowy, problem będzie się powtarzał. W roku, gdy plony są słabe i jest mniej owoców, rolnicy podnoszą cenę lub szukają lepszych ofert, natomiast gdy jest klęska urodzaju, zakłady obniżają cenę, wiedząc, że rolnik będzie szukał jakiegokolwiek zbytu. Ale gdy podmioty te połączą długoterminowe umowy kontraktacyjne z ustaleniem kwot i cen, sytuacja może się unormować – wyjaśniał Waldemar Maruszak, producent owocowy. Obecnie sytuacja jest patowa: owocowe żniwa w pełni, ceny poniżej opłacalności, a niezerwane dojrzałe owoce opadają na ziemię podobnie jak nadzieja wielu rolników, którzy zamiast cieszyć się urodzajem, znów ponoszą klęskę.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy