Nowy numer 42/2018 Archiwum

Jednak nie miejski

Pełniący obowiązki prezydenta Tarnobrzega Kamil Kalinka wycofał się z decyzji dotyczącej przejęcia przez miasto nieczynnego dworca kolejowego.

Swoją decyzję uzasadnił brakiem pieniędzy potrzebnych na remont obiektu, który szacowany jest na ok. 4 mln zł.

– Dworzec wpisany jest tylko do gminnego rejestru zabytków, a to nie uprawnia nas do starania się o środki zewnętrzne. Zwróciłem się do służb, aby sprawdziły, czy istnieje możliwość starania się o dotacje na remont dworca, ale do dzisiaj nie mam pozytywnej odpowiedzi. W rejonie dworca PKP planujemy utworzenie centrum komunikacyjnego, a ponadto wiadomo już, że do czerwca 2020 roku powstanie droga obwodowa i w tym samym czasie przeprowadzony zostanie remont linii kolejowej, dlatego też podjąłem próby rozmów w Ministerstwie Infrastruktury z ministrem Andrzejem Adamczykiem i wiceministrem Andrzejem Bittelem, odpowiedzialnym za kwestie związane z kolejami, by nasz dworzec został wpisany do programu inwestycji dworcowych – wyjaśnia Kamil Kalinka, p.o. prezydenta Tarnobrzega. – Przedstawiając koncepcję tworzenia centrum, podtrzymałem decyzję o przejęciu terenów wokół dworca należących obecnie do PKP, które są miastu potrzebne do realizacji inwestycji, ale jednocześnie zaznaczyłem, że naszym pragnieniem jest, by budynek dworca nadal pozostał w gestii polskich kolei i aby to one postarały się go wyremontować. Biorąc pod uwagę realizację dużych projektów inwestycyjnych w drogownictwie, nad Jeziorem Tarnobrzeskim oraz w specjalnej strefie ekonomicznej gmina w najbliższych latach nie będzie w stanie z własnych pieniędzy tego obiektu wyremontować. Pan minister obiecał wsparcie w rozmowach z przedstawicielami PKP, by tarnobrzeski dworzec wpisać na listę dworców oczekujących na remont. Takie pismo skierowaliśmy do PKP oraz do informacji ministra. Obecnie czekamy na odpowiedź. W przypadku negatywnej odpowiedzi ja decyzji o przejęciu dworca nie podejmę, ponieważ nie stać nas na jego remont. Taki obrót sprawy wywołał niezadowolenie i zdziwienie wśród mieszkańców miasta jak i niektórych radnych, w tym Witolda Zycha, wieloletniego propagatora przejęcia od PKP dworca i stworzenia na jego terenie centrum komunikacyjnego. W tej sprawie na sesji Rady Miasta radny złożył stosowną interpelację. – Obecnie mamy sytuację niemożliwą do akceptanci dla takiego miasta jak Tarnobrzeg, by podróżni oczekujący na pociąg nie mieli się gdzie schronić w przypadku złej aury. Pozostają im tylko wiaty. PKP nie brała pod uwagę naszego dworca, opracowując tzw. program inwestycji dworcowych. Dlatego szansą dla tarnobrzeskiego obiektu i stworzenia na jego bazie centrum komunikacyjnego było nieodpłatne przejęcie go od kolei – mówi radny Witold Zych. W 2016 roku PKP przystąpiły do opracowywania programu remontu dworców wymagających modernizacji. W początkowej fazie prac pod uwagę brane były 464 dworce, ostatecznie jednak ich liczba zmalała do 189. Tarnobrzeskiego obiektu nie ujęto. – Szansą było nieodpłatne przejęcie dworca przez miasto i na to rozwiązanie zdecydował się prezydent Grzegorz Kiełb, za co jestem mu bardzo wdzięczny – podkreśla Witold Zych, który osobiście odbył wiele rozmów w tej sprawie. – Wydział Budownictwa i Architektury opracował plan przyszłego centrum, w którym przewidziano ponad 140 miejsc parkingowych. Ponadto Kamil Kalinka twierdzi, że w obecnej chwili miasto nie mogłoby starać się o środki zewnętrzne na remont dworca, który nie widnieje w rejestrze zabytków województwa podkarpackiego. Tymczasem zapomina lub nie wie, że w czerwcu ubiegłego roku nastąpiła zmiana ustawy o ochronie zabytków, uprawniająca do ubiegania się o dotacje z województwa także dla nieruchomości objętych gminną ewidencją zabytków, na której widnieje dworzec PKP. Radny odniósł się do art. 81 ustawy z 22 czerwca 2017 roku o zmianie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad nimi, w którym dodano, że dotacje z gminy, powiatu lub województwa na prace konserwatorskie i restauratorskie lub roboty budowlane mogą być przyznawane również na obiekty wciągnięte do gminnego rejestru zabytków. O wsparcie z ministerstwa – znacznie wyższe niż z województwa – miasto mogłoby się ubiegać dopiero po wpisie do wojewódzkiego rejestru zabytków. Procedura, jak zapewniają pracownicy urzędu ochrony zabytków, zajmuje kilka tygodni. Negocjacje w sprawie nieodpłatnego przejęcia dworca kolejowego podjął w ubiegłym roku prezydent Grzegorz Kiełb. Było to niejako podjęcie koncepcji wysuniętej w 2010 roku przez ówczesnego, a nieżyjącego już, wiceprezydenta Andrzeja Wójtowicza, by w jego obrębie stworzyć jeden dworzec zarówno kolejowy, jak i autobusowy, co zostało zapisane w opracowywanym wówczas studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Propozycja miasta spotkała się z przychylnością władz PKP, które pod kilkoma warunkami zgodziły się na przekazanie budynku. Jednym z nich było zastrzeżenie, że dworzec powinien służyć transportowi publicznemu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy