Nowy numer 31/2020 Archiwum

Garden party za furtą

– Dzięki spotkaniom z siostrami dominikankami mamy możliwość bycia bliżej sacrum – stwierdza Krzysztof Kowalczyk.

Przyjęciem w swoich ogrodach siostry z klasztoru na osiedlu Wielowieś podejmowały swych przyjaciół z Domu Dziennego Pobytu w Tarnobrzegu.

– To kolejna nasza wizyta w wielowiejskim klasztorze. Zawsze z wielką niecierpliwością oczekujemy dnia wyjazdu. Każde spotkanie z siostrami, zwłaszcza w ich domu, gdzie niezmiennie obecny jest duch założycielki zgromadzenia, sługi Bożej matki Kolumby Białeckiej, to zanurzenie się w świat sacrum. Tam jesteśmy bliżej Pana i Jego Matki. To również doświadczenie ogromnej miłości bliźniego, tak bardzo potrzebnej nam wszystkim, a szczególnie osobom z nieco większą liczbą lat – mówi Krzysztof Kowalczyk, kierownik DDP działającego przy Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Tarnobrzegu. Uczestników DDP, w imieniu przełożonej klasztoru s. Kolumby, przywitała s. Rozalia, która po wspólnej modlitwie przybliżyła dzieje kaplicy. – Autorem polichromii jest prof. Jan Bukowski wraz z zespołem artystów. W czerwcu 1939 r. pan profesor kończył prace w sandomierskiej katedrze. Siostry postanowiły zaproponować mu wykonanie dekoracji malarskich w naszej kaplicy. Przygotowania rozpoczęły się latem, a malarze zjawili się w Wielowsi w pierwszych dniach wojny. W kronice klasztornej zanotowano, że rozpoczęli prace przy huku dział i nalotów bombowych – opowiadała s. Rozalia. – „Kiedy padały bomby, a pociskami rozrywano domy, na rusztowaniu stali malarze i kładli farby. Po całorocznej pracy udało im się dzieła dokończyć. Pod bombami zaczęto i wykończono kaplicę” – zacytowała notatkę kronikarską. W barwnej opowieści przytoczyła nieznane wydarzenia, jakie rozegrały się w Wielowsi w 1939 r. Przypomniała m.in. o wizycie mieszkanek Tarnobrzega, które przywiozły zebraną świecką odzież, by siostry w przebraniu mogły bezpiecznie się ewakuować, nierozpoznane przez hitlerowców. Dla zakonnic była to ogromnie wzruszająca chwila, gdyż wymownie świadczyła o poważaniu i wdzięczności, jakimi otaczała je lokalna społeczność. Siostra przybliżyła również zapis kronikarski dotyczący wtargnięcia do klasztoru żołnierza uporczywie domagającego się pożywienia. – Wobec ogromnej rzeszy uciekinierów, szukających wsparcia w klasztorze, zapasy żywności zgromadzone przez siostry szybko się skończyły. Uzupełnić je było niezwykle trudno. Został tylko ostatni bochenek chleba, na upieczenie nowych nie było mąki. Tymczasem pojawił się jakiś żołnierz z żądaniem wydania mu prowiantu. Siostra przełożona, pragnąc zachować chociaż ten chleb dla sióstr, stwierdziła, że już nic nie mają do jedzenia. Wówczas wyprowadził ją do ogrodu i zagroził, że jeśli nie dostanie tego, czego chce, zabije ją. Jedna z sióstr, widząc całą sytuację z okna swojej celi, pobiegła, wyciągnęła ukryty chleb i dała mu. Cóż bowiem wart jest jeden bochenek wobec życia współsiostry? – mówiła s. Rozalia. Zwróciła uwagę na symbolikę obecną w ołtarzu głównym, świadczącą o ogromnym kulcie matki Kolumby Białeckiej do Eucharystii. – Przyjęło się mówić, że z jej strony to nie był już kult, tylko życie eucharystyczne – dodała s. Rozalia. Opuszczając kaplicę, uczestnicy DDP oddali cześć doczesnym szczątkom założycielki zgromadzenia, umieszczonym w sarkofagu w południowej ścianie kaplicy. W ogrodzie na gości czekały już zastawione stoły. Spotkanie upłynęło przy śpiewach piosenek. Były też świadectwa sióstr, w tym także junioratek, które opowiadały o swojej, czasami mocno zawiłej, drodze wiodącej do powołania zakonnego. Kontakt pomiędzy klasztorem a Domem Dziennego Pobytu nawiązał się przed trzema laty. – Na spotkaniu w bibliotece miejskiej obecne były również siostry z Wielowsi, wśród nich s. Miriana, ówczesna mistrzyni. Odważyłem się podejść i zaprosić siostry do nas. Usłyszałem: „Ależ oczywiście, dlaczego nie?!”. Niedługo potem siostry gościły w naszym domu. Ich radość, otwartość, entuzjazm, empatia podbiły serca uczestników DDP. Od tamtego czasu spotykamy się parę razy w roku – u nas albo u sióstr w Wielowsi. Otrzymujemy również co roku zaproszenia na uroczystość składania ślubów wieczystych 8 sierpnia. Siostry wystąpiły też w naszym teledysku. Sceny były kręcone w klasztornym ogrodzie podczas gry w dwa ognie – siostry kontra nasi podopieczni. W wyjazdach do Wielowsi biorą udział wszyscy, nawet osoby, które rzadko decydują się na wycieczki – podkreśla K. Kowalczyk. – Bo, jak mówią, siostry ładują ich akumulatory i działają jak balsam na duszę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama