Nowy numer 44/2020 Archiwum

Czwartek po raz czwarty

Ze sceny teatralnej w łańcuckim pałacu „Parady” trafiły na deski Tarnobrzeskiego Domu Kultury.

Teatr Czwartek, działający przy TDK, na swą czwartą premierę wybrał „Parady”, XVIII-wieczną perełkę dramatyczną autorstwa Jana Potockiego. – Początkowo przymierzaliśmy się do Molierowskiego „Chorego z urojenia”. Chcieliśmy w nieco pastiszowy sposób odnieść się do naszej współczesnej arcypolskiej przypadłości, czyli lekomanii, witaminomanii i suplementomanii – jak to określiliśmy na własny użytek – już nie tyle śmiesznym, co groźnym zjawisku zażywania przez Polaków niezliczonych ilości różnego rodzaju medykamentów – opowiada Sylwester Łysiak, opiekun Teatru Czwartek i teatrolog pracujący w TDK.

– Choć sztuka pasowała do konwencji naszego teatru, który zdecydował, że najbliższe są mu komedie – zarówno starsze, jak i współczesne – to jednak praca nad dziełem Moliera szła nam nieco opornie. Coś nie zaskoczyło. Wówczas Mateusz Załuska rzucił pomysł, że może spróbowalibyśmy Potockiego. Okazało się, że krótkie jednoaktówki autora „Rękopisu znalezionego w Saragossie” trafiły na bardzo podatny grunt. Lekka, żartobliwa forma utworu, utrzymana w duchu komedii dell’arte, przypadła do gustu całemu zespołowi. Pozwoliło to na potraktowanie niektórych postaci z przymrużeniem oka, co okazało się niezwykle istotnym czynnikiem dla powodzenia spektaklu. – Cóż, niestety cierpimy na niedobór mężczyzn w naszym teatrze. Mamy tylko dwóch panów, zatem dokonując wyboru sztuki, zmuszeni jesteśmy kierować się możliwościami obsadowymi. Tymczasem „Parady” pozwoliły nam na dużą dowolność, wszystko było przecież umowne i pełne humoru, dlatego panie z powodzeniem mogły wcielać się w role męskie. A nawet, jak się okazało, te przebieranki stanowiły dodatkowy atut i powód do uśmiechu – opowiada S. Łysiak. O tym, że tak było, najlepiej świadczyły reakcje publiczności, która w niedzielne popołudnie 22 kwietnia wypełniła wszystkie miejsca sali widowiskowej TDK. Salwy śmiechu, gromkie brawa i pierwsze jeszcze gorące komentarze dowodziły, że czwarta premiera Czwartku, podobnie jak wcześniejsze, również odniosła sukces. – Widok pełnej widowni mimo ogromnej tremy niezmiennie towarzyszącej każdemu występowi, a zwłaszcza premierze, podziałał na nas mobilizująco i – jak doszły słuchy – zagraliśmy koncertowo – śmieje się Sylwester Łysiak, który wyreżyserował spektakl wspólnie z Mateuszem Załuską. Sztuka Jana Potockiego przez długie lata leżała w zapomnieniu. Od premiery, która odbyła się w 1792 r. z udziałem jego bratowej Anny Teofili z Sapiehów Potockiej (jej dedykował swe „dramatyczne ekstrawagancje”), ponownie na scenach polskich zagościła dopiero w 1958 r. Wystawiła ją wówczas w Teatrze Dramatycznym Ewa Bonacka, obsadzając w głównych rolach Barbarę Krafftównę i Wiesława Gołasa. „Parady”, a właściwie „Recueil des Parades représentées sur le théâtre de Łańcut dans l’année 1792” – bo tak brzmi oryginalny tytuł dziełka – napisane jak wszystkie utwory Jana Potockiego w języku francuskim, powstały, by urozmaicić niedzielny czas gościom księżnej marszałkowej Elżbiety z Czartoryskich Lubomirskiej, przebywającym w pałacu w Łańcucie. Autor, uznawany za ekscentryka wówczas i wiele lat później, nazywany przez Czesława Miłosza „nieprawdopodobnym Potockim”, zjawił się w Łańcucie latem po zakończeniu wojny w obronie Konstytucji 3 maja, w której uczestniczył jako ochotnik. Jego pojawienie się wzbudziło wśród gości entuzjazm. Potocki, poliglota znający biegle osiem języków obcych, podróżnik po Europie, Azji i Afryce, badacz przeszłości, polityk i wreszcie pisarz był mile widziany, zapewniał bowiem interesujące towarzystwo. – „Parady” tworzy sześć miniatur, z których my wybraliśmy cztery – „Gil zakochany”, „Kasander literatem”, „Kasander w podróży do Indii” i „Kasander demokratą”. Pracę nad sztuką rozpoczęliśmy jesienią ubiegłego roku, spotykając się na ogólnych próbach, a jakżeby inaczej, w czwartki. Aktorzy grający w poszczególnych scenkach ćwiczyli i doskonalili tekst oraz grę także podczas dodatkowych, indywidualnych prób. Ustaliliśmy, że aktorzy będą mieli dowolność w doborze kostiumu. Chodziło o to, by każdy wybrał to, co jego zdaniem najlepiej odda lub uwypukli charakter granej postaci. Nastąpił więc przegląd szaf w swoich domach, u rodziny, znajomych, czy wśród kostiumów należących do TDK, a także rajdy po sklepach – mówi z uśmiechem reżyser. W spektaklu wystąpił niemal cały zespół, czyli: Iwona Ćwik, Agata Gorycka, Barbara Godzina, Iwona Cena, Magdalena Gleń, Agata Szymańska, Mateusz Załuska, Wiesław Szumielewicz oraz Bożena Bryła, Janina Bańka i Liliana Stęchły, które podczas premiery „Parad” miały swój debiut sceniczny. – Na scenie zabrakło trzech naszych aktorek, które mają urlop macierzyński – dodaje Sylwester Łysiak. – Mam nadzieję, że dołączą ponownie w przyszłym sezonie artystycznym.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama