Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kapłan i żołnierz wyklęty

Ks. Stanisław Domański poniósł ofiarę życia, bo modlił się o Polskę biało-czerwoną.

Obchodząc Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych i wspominając wspaniałe postacie walczących o wolność i niepodległość Polski po zakończeniu II wojny światowej, warto przypomnieć, że pośród żołnierzy wyklętych oraz osób skrycie zamordowanych i prześladowanych przez reżim komunistyczny było wielu kapłanów, w tym także pochodzących z diecezji sandomierskiej.

Ks. Stanisław Domański był zaangażowany w działalność niepodległościową już podczas II wojny światowej. Wyświęcony w 1939 r., rozpoczął pracę duszpasterską jako wikariusz w parafii Sienno. Podczas okupacji należał do Armii Krajowej, używał pseudonimu „Cezary”. W czasie akcji „Burza” była kapelanem żołnierzy AK w Lasach Niekłańskich. Jego zaangażowanie w konspirację nie ustało po wkroczeniu wojsk sowieckich. Nowa władza oraz służba bezpieczeństwa podejrzewały go o czynne wspieranie, a nawet zorganizowanie oddziału zbrojnego, który miał liczyć siedem osób. Utrzymywał bliskie kontakty z Antonim Hedą ps. „Szary” - dowódcą zgrupowania poakowskiego.

Bezpieka obserwowała poczynania ks. Domańskiego. Szczególnie zainteresowała się nim po 31 grudnia 1945 r., kiedy to na Mszy św. na zakończenie roku miał wygłosić kazanie potępiające reżim komunistyczny. Według wspomnień jednego z uczestników ks. Domański miał powiedzieć: „Jak Herod, aby zgładzić Chrystusa, wymordował tysiące małych chłopców, tak nowa władza, nowy kat rozpoczęła mordowanie polskiego narodu. (…) Nad Polską powiewa czerwony sztandar z sierpem i młotem”. Apelował i modlił się o Polskę „nie białą, nie czerwoną, ale biało-czerwoną”.

Od tego momentu zmuszony był się ukrywać. Już 15 stycznia chciano go aresztować, ale nie znaleziono na plebanii, bo ukrywał się u znajomych w Wólce Trzemeckiej. Tam z innymi kolegami z konspiracji podjął decyzję o wyjeździe na Ziemie Odzyskane, obawiając się represji ze strony władz. Bp Lorek, ówczesny ordynariusz diecezji sandomierskiej, chciał przenieść go do parafii Miedzierza, wyrażając nadzieje, że tam będzie mógł pracować bez obaw. W liście do biskupa ks. Domański pisał, że grozi mu realne niebezpieczeństwo i podkreślał: „Nie jestem tchórzem, ale życie mi jest drogie”, dlatego poprosił o urlop do 15 maja, na co biskup się przychylił. Jako punkt kontaktowy podał adres w Krakowie, ul. Grzegórzecka 2 - dom medyków.

Nie wiadomo co skłoniło ks. Domańskiego do powrotu w okolice Sienna już na początku marca 1946 r. Jego dalsze losy są znane z raportów Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Starachowicach, które wytropiło ks. Domańskiego wraz z innymi konspiratorami. Miało to miejsce 9 marca 1946 r. we wsi Eugeniów, parafia Sienno. Funkcjonariusze PUBP otoczyli dom Franciszka Stefańskiego i otworzyli ogień. Początkowo osaczeni nie poddawali się, jednak przeważające siły bezpieki nie dawały szansy na ucieczkę. Spośród trzech żołnierzy Armii Krajowej śmierć poniósł Stanisław Dmuchalski ps. „Stryj”, zaś ranni zostali ks. Domański i Józef Cielecki. Rannego kapłana zabrano na posterunek milicji w Siennie, gdzie został bestialsko pobity, o czym świadczyły ślady na całym ciele. Po przewiezieniu do szpitala w Starachowicach zmarł 11 marca 1946 r.

Bezpieka starała się wykorzystać propagandowo sukces rozbicia „bandy”, na czele której, jak wskazywano, miał stać ks. Domański. Pośmiertnie pomawiano ks. Domańskiego o udział w likwidacji funkcjonariusza MO z Sienna i o dużą zawziętość podczas próby aresztowania oraz chęć zabicia rannego funkcjonariusza PUBP.

Pamięć o bohaterskim kapłanie nie wygasła w osobach związanych z podziemiem niepodległościowym. W 1975 roku byli AK-owcy zamówili Mszę św. za poległego kapłana w kościele w Siennie. To wydarzenie stało się obiektem rozpracowania operacyjnego dla funkcjonariuszy SB z Lipska, którzy mieli zapobiec manifestacji. Mszę św. odprawił ks. Władysław Rączkiewicz, a zamówili ją Władysław Zychowicz, były członek AK i WiN, oraz Franciszek Stefański, w którego zabudowaniach rozegrał się dramat aresztowania ks. Domańskiego i jego przyjaciół.

Ks. Stanisław Domański urodził się 10 maja 1914 r. w Strzyżowicach. Uczył się w Szkole Powszechnej w Strzyżowicach i Mydłowie oraz w Gimnazjum w Opatowie. Od 1934 do 1939 r. był alumnem WSD w Sandomierzu. Wyświęcony na kapłana 11 czerwca 1939 r. przez bp. Jana Lorka. Pracował w Siennie.

Kapłani diecezji sandomierskiej szczególnie represjonowani przez reżim komunistyczny to: ks. Daniel Pacek, ks. Stanisław Czernik, ks. Jan Stępień.

Ponadto w latach 1946-1969 aż 46 duchownych diecezji sandomierskiej było aresztowanych z powodów politycznych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama