Nowy numer 24/2018 Archiwum

Szopki pod „Adasiem”

Ponad 10 lat temu za sprawą Kazimierza Wiszniowskiego w Tarnobrzegu narodził się zwyczaj robienia tradycyjnych szopek krakowskich.

Pan Kazimierz swoim pomysłem pozytywnie zaraził kilka szkół i placówek opiekuńczych, które na dobre połknęły bakcyla. – Myliłby się ktoś, kto sądzi, że chodzi tylko o samo wykonanie szopki. Clou idei jest bowiem udział w słynnym Konkursie Szopek Krakowskich. Przecież gdy zrobi się takie cudeńko jak bajecznie kolorowa, misterna szopka, to należy się tym chwalić i prezentować, a kto wie, może nawet zdobywać za swój trud i cierpliwość nagrody – tłumaczy Kazimierz Wiszniowski, prezes Klubu Inteligencji Katolickiej, wielki społecznik, wieloletni wychowawca młodzieży, człowiek dusza, który każdego przytuliłby do serca. Pomysł zaangażowania dzieci i młodzieży do robienia szopek zrodził się z miłości pana Kazimierza do Krakowa, miasta jego dzieciństwa i młodości.

– Bo, jak napisałem w jednym z moich wierszy: „moje serce jest w Krakowie, gdzie się włóczy po A–B. Może cieniem, może słońcem, w bramie gdzieś przycupnąć chce” – mówi z uśmiechem pan Kazimierz.

Małe rytuały

– Pana Kazia poznałam kilkanaście lat temu, gdy pracowałam jeszcze w Domu Dziecka. Po przejściu do Zespołu Szkół Specjalnych zastałam wprawdzie świeży, ale już dobrze zakorzeniony doroczny zwyczaj wykonywania szopki na konkurs krakowski – wspomina Izabela Chmielowiec, nauczycielka w ZSS im. ks. Jana Twardowskiego w Tarnobrzegu. – Okazało się, że pomysł pana Kazimierza bardzo spodobał się naszym uczniom, którzy nie wyobrażają sobie, abyśmy odpuścili sobie konkurs. Po wykonaniu szopki, już myślą o kolejnej na przyszły rok. Przez wiele miesięcy gromadzimy potrzebne nam materiały, a kilka tygodni przed pierwszym czwartkiem grudnia, kiedy odbywa się konkurs, ostro przystępujemy do pracy. Ostateczny projekt jest wypadową wszystkich koncepcji, każdy bowiem dorzuca coś od siebie. W tegorocznej szopce pojawiły się na gzymsach wież złote kolce, będące pomysłem Grzegorza. – Na wielu budowlach w Krakowie, w tym także na kościele Mariackim są zamontowane specjalne kolce, uniemożliwiające gołębiom siadanie na parapetach, gzymsach. Stwierdziłem, że także w naszej szopce może się pojawić taki element – wyjaśnia Grzegorz. Autorką fantazyjnych, niezwykle oryginalnych figurek Świętej Rodziny oraz trzech Mędrców jest nauczycielka Marta Rębacz. Przez wiele lat w pracach przy szopkach pomagali także inny pedagodzy, m.in. Michał Ciejka, a także były dyrektor szkoły Janusz Galiniak. Jak mówi nauczycielka, uczniom wiele radości sprawia samo wykonanie szopki, z którą na kilka dni przed wyjazdem obchodzą inne klasy. Nie po to bynajmniej, aby się chwalić, ale z nadzieją, że może jeszcze ktoś podpowie, co można zmienić, poprawić, dodać. Chcą bowiem, by ich dzieło było jak najładniejsze. Przecież nie mogą przynieść wstydu swoim koleżankom, kolegom i nauczycielom. – Kiedy idą w korowodzie, rozpoczynającym się wraz z południowym hejnałem, i obchodzą Rynek, czują się bardzo dumni. Głośno zaznaczają, że przyjechali aż z Tarnobrzega. Dlatego w każdej szopce umieszczają element związany z naszym miastem. Był np. Bartosz Głowacki, a w tym roku na szczycie jednej z wież umieściliśmy tarnobrzeską flagę – opowiada nauczycielka. Wyjazdom uczniów ZSS towarzyszą od lat małe rytuały. – Po przyjeździe do Krakowa i zaniesieniu szopki obowiązkowo musimy zajść na gorącą czekoladę i kawę do kawiarenki Guliwer, gdzie czeka na nas nasza ulubiona pani. Gdybyśmy nie przyszli, sprawilibyśmy jej duży zawód. Kiedy ładnych kilka lat temu zaszliśmy tam pierwszy raz, obsługująca nas kobieta mocno się zdziwiła, że przyjechaliśmy ze swoją szopką na konkurs aż z Tarnobrzega. W trakcie rozmowy okazało się, że także ona pochodzi z Podkarpacia, z nieodległego od nas Mielca. Teraz po znajomości dostajemy większe kubki z czekoladą – śmieje się pani Izabela. – Naturalnie także w tym roku zajrzeliśmy na Bracką i usłyszeliśmy: „O! Tarnobrzeg przyjechał na szopki”. Przy dziele ZSS najmocniej w tym roku zaangażowali się Ania, Ewelina, Grzegorz i Marcin. Grześ już zapowiedział, że w przyszłym roku zrobi szopkę o wiele, wiele większą, bo ta jest zbyt mała.

Różnorodność inspiracji

Najtrudniejsze, jak zgodnie twierdzą projektantki, jest znalezienie pomysłu. – Tworząc kolejny wzór szopki, chciałoby się, aby była zupełnie odmienna od poprzednich. Szopka krakowska rządzi się swoimi prawidłami, do których każdy twórca musi się dostosować, ale ambicja nakazuje wykazanie się twórczą inwencją – śmieje się Magdalena Majdziubek, wychowawca z Domów Dzieci i Młodzieży w Łoniowie. – Nasze obecne szopki projektujemy zgodnie z zasadami konkursowymi, dlatego są do siebie nieco zbliżone, ale za to każdego roku zmieniamy diametralnie kolorystykę. W budowę tegorocznej szopki, podobnie jak w latach poprzednich, dzieci zaangażowały się bardzo mocno. Pomagały przy wycinaniu poszczególnych elementów, kolorowaniu, malowaniu, ich dziełem są również wszystkie postaci, w tym urokliwe anioły. – Z obawy o bezpieczeństwo dzieci samo sklejanie i oklejanie jest moją domeną, robię to bowiem na gorąco – wyjaśnia pani Magdalena. – Tegoroczna szopka, co chciałabym podkreślić, jest bardzo proekologiczna. Wykorzystaliśmy do jej konstrukcji pudełka tekturowe po różnych rzeczach, rolki od ręczników kuchennych i po papierze toaletowym, nawet zepsuta żarówka znalazła swoje miejsce, i wiele innych... Zatem mamy tu przykład pełnego recyklingu – śmieje się Magdalena Majdziubek. Z pracy przy szopce i z samej wycieczki do Krakowa najbardziej zadowolone są dzieci, którym podoba się wszystko, jak stwierdzili Marcelinka, Klaudia, Wiktor, Jola i Patryk. Nieco inne materiały do konstrukcji szopki zastosowały uczennice klasy I h z Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Tarnobrzegu. – Przyznaję, że wykonanie stelażu ze sklejki i tektury przysporzyło nam najwięcej problemów i okazało się najtrudniejszym etapem prac. Zdecydowanie łatwiej poszło natomiast z samym projektem. Ponieważ szopka krakowska obwarowana jest pewnymi żelaznymi zasadami, szukałam inspiracji w architekturze Krakowa. Połączyłam kilka elementów zaczerpniętych z Bramy Floriańskiej oraz kościoła pw. św. Józefa w Podgórzu, który mnie zauroczył. To przykład pięknej, koronkowej wręcz architektury – opowiada Wiktoria Marszałek. Głównej projektantce dzielnie pomagały: Katarzyna Swajda, Aleksandra Swajda, Weronika Węglińska, Katarzyna Klocek, Aleksandra Misiak. Przedstawiciele „Kopernika” zawitali na konkurs po raz drugi. – W ubiegłym roku zdecydowaliśmy się na udział w konkursie za namową pana Kazia Wiszniowskiego, któremu nie sposób odmówić. I spodobało się nam. Stąd nasza obecność podczas tegorocznego, jubileuszowego, bo 75. Konkursu Szopek Krakowskich – wyjaśnia Marta Truniarz, nauczycielka historii w LO im. M. Kopernika. – Dziewczyny przez dwa tygodnie zostawały po lekcjach, by zdążyć z wykonaniem szopki. Poradziły sobie fantastycznie, co nie dziwi, bo to uczennice klasy humanistycznej i bardzo artystyczne dusze.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma