GN 28/2018 Archiwum

Niepodległościowa misja „Mnicha”

– Zamordowany i odarty z godności, po 66 latach wrócił do swojego Staszowa. Jedyną jego winą było umiłowanie wolnej i niepodległej ojczyzny – mówiła jego bratanica Katarzyna Ciepiela.

Ludwik Machalski był rodzinnie naznaczony patriotyzmem, oddaniem ojczyźnie i walce o jej niepodległość. Brat jego matki Ludwiki – Adam Bień – był członkiem władz Polskiego Państwa Podziemnego sądzonym i skazanym w słynnym procesie szesnastu w Moskwie. Podczas II wojny światowej był zbyt młody, by czynnie walczyć, jednak egzamin z patriotyzmu przyszło mu złożyć, upominając się i walcząc o suwerenną ojczyznę w latach powojennych.

Konspiracyjny początek

– Wydarzenia II wojny światowej i zaangażowanie w działalność konspiracyjną i niepodległościową najbliższej rodziny, głównie ojca i wuja, wywarły niewątpliwie olbrzymi wpływ na osobowość, system wartości, postawę oraz późniejsze wybory Ludwika Machalskiego – wyjaśnia Marek Jończyk z IPN w Kielcach. I choć po wojnie kontynuował naukę w liceum, a nawet podjął studia, to jednak powrócił w rodzinne strony jesienią 1949 r. – Po powrocie do Staszowa Ludwik Machalski przystąpił do tworzenia struktur organizacji niepodległościowej. Spotkał się wówczas z pochodzącym ze Staszowa 25-letnim Janem Firmantym, żołnierzem AK, inwigilowanym po wojnie przez UB. Młodzi podjęli decyzję, że powinni przejść do działań konspiracyjnych, i przystąpili do werbowania członków ugrupowania niepodległościowego – dodaje. W założeniu organizacja miała skupiać osoby ze Staszowa i okolic, ukrywające się przed władzą ludową. Ludwik Machalski przyjął pseudonim „Mnich”, a Jan Firmanty – „Zawierucha”. Pierwszymi zakonspirowanymi byli członkowie rodziny i krewni. Grupa „Mnicha” liczyła łącznie 21 członków, a 14 kolejnych osób wiedziało o jego działalności i udzielało mu wsparcia. Konspiratorzy działali na terenie powiatów: sandomierskiego, opatowskiego i buskiego. Zbudowali dwa bunkry, które miały służyć jako baza grupy, miejsca szkoleń, schronienie i punkt przechowywania broni.

Walka opłacona życiem

– Najbardziej spektakularną akcją grupy było rozbicie posterunku MO w Klimontowie 30 czerwca 1950 r. Trzeba zauważyć, że obiektem ataków nie były osoby prywatne, ale instytucje komunistycznego państwa. Podkreślić natomiast należy, że działalność ugrupowania Ludwika Machalskiego nie pociągała za sobą żadnych ofiar, nikt nawet nie został ranny – dodaje Marek Jończyk. Działania grupy spowodowały natychmiastową reakcję ze strony UB i MO. Po akcji w Klimontowie rozpoczęto pościg za sprawcami, jednak bez dużych sukcesów. Dopiero w sierpniu, po aresztowaniu kilku osób z grupy „Mnicha” we Wrocławiu, funkcjonariusze UB rozpoczęli akcję likwidacji oddziału. 17 sierpnia otoczyli bunkier koło Strzegomia i rozpoczęli atak. W walce zginęły dwie osoby, pozostałych ośmiu aresztowano. – Tego samego dnia w Staszowie aresztowany został Ludwik Machalski, jego ojciec Leopold, brat Henryk oraz ciotka Helena Świtlak – wymienia Marek Jończyk. Po półrocznym śledztwie sąd w Kielcach wydał pierwsze wyroki. Ludwika Machalskiego „Mnicha” skazano na karę śmierci. Inne osoby z grupy usłyszały wyroki wieloletniego więzienia. Wyrok śmierci na „Mnichu” wykonano 10 kwietnia 1951 r. w więzieniu UB w Kiecach, a ciało, w tajemnicy przed rodziną, pogrzebano w nieoznaczonym grobie na cmentarzu Piaski w Kielcach.

Nie poszedł w zapomnienie

W listopadzie 2016 r. zespół z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej prowadził prace poszukiwawcze na cmentarzu w Kielcach. Pośród wyeksponowanych pochówków odnaleziono szczątki ludzkie, które zostały poddane badaniom identyfikacyjnym. Wskazały one, że odnaleziono szczątki Ludwika Machalskiego. Uroczysty pogrzeb „Mnicha” z udziałem delegacji rządowych i wojskowych odbył się w jego rodzinnym Staszowie. – Ludwik Machalski był rycerzem dobrej sprawy. Był nie tylko tym, który bronił suwerennej Rzeczypospolitej, ale w tym starciu dobra ze złem bronił świata wartości, które budowały Polskę i Europę. W tej nierównej walce zginął, ale dziś, kiedy go żegnamy z należnymi honorami, możemy powiedzieć, że po latach zwyciężył. Jego śmierć stała się ziarnem rzuconym w ziemię, na którym wyrosła wolna i niepodległa Polska – podkreślał podczas pogrzebu Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma