Nowy numer 2/2021 Archiwum

„Pan Tadeusz” w Dzikowie

Kiedyś znajdował się w dzikowskim zamku, dzisiaj – w bunkrze, zbudowanym specjalnie dla niego.

Mowa oczywiście o rękopisie „Pana Tadeusza”, który do 1939 r. był ozdobą zbiorów rodziny Tarnowskich, zgromadzonych w ich rodowej siedzibie  w Dzikowie. Dzisiaj autograf powraca za sprawą wystawy „»Pan Tadeusz« z Dzikowa na plan filmowy”, przygotowanej przez Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega. – Ekspozycja – jak zaznacza jej kurator Beata Kotasiak-Wójcik – łączy w sobie wątki dzikowskiej historii „Pana Tadeusza” z – jak najbardziej współczesnymi – elementami filmowymi. Mamy zatem przejście od rękopisu, poprzez wydawnictwa książkowe pochodzące m.in. ze zbiorów Czesława Drąga, motywy filmowe, do postaci Andrzeja Wajdy, reżysera wspaniałej adaptacji z 1999 r. Wystawa rozpoczyna się historią rękopisu, w której znaczące miejsce zajmują wątki związane z rodziną Tarnowskich oraz zamkiem w Dzikowie. Tutaj bowiem był przechowywany przez 10 lat. W 1929 r. za 60 tys. zł nabył go od swego stryjecznego brata Hieronima Zdzisław Tarnowski, właściciel Dzikowa.

W ręce rodziny Tarnowskich trafił zaś jeszcze w XIX wieku, kiedy to prof. Stanisław Tarnowski zakupił rękopis od syna wieszcza Władysława Mickiewicza w 1871 r. We wrześniu 1939 r. autograf „Pana Tadeusza” trafił do lwowskiego Ossolineum jako depozyt Artura Tarnowskiego. Do filmowych dziejów Mickiewiczowskiej epopei odnoszą się fotosy do pierwszej ekranizacji „Pana Tadeusza” z 1928 r. oraz wielkiego dzieła Andrzeja Wajdy z 1999 r. Z planu filmowego do Dzikowa trafiły także kostiumy. Jest tu również rękopis partytury „Poloneza” Wojciecha Kilara. Eksponaty dotyczące Andrzeja Wajdy udostępniło Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, którego przedstawiciel Mateusz Matysiak, pracujący w Archiwum Andrzeja Wajdy, przybliżył uczestnikom wernisażu postać i osiągnięcia reżysera. Przypomniał, że studia w łódzkiej Szkole Filmowej poprzedził edukacją z dziedziny malarstwa w krakowskiej ASP. – Chciał być malarzem, ale po konfrontacji swych prac z obrazami kolegów stwierdził, że brak mu talentu. Stąd wybór reżyserii. Niemniej malarzem pozostał do końca życia, nie tylko bowiem nie porzucił całkowicie rysunku, pędzla, ale owo malarskie widzenie przeniósł na kadry filmowe – zauważył Mateusz Matysiak. Wystawę uzupełnia film dokumentalny Marty Węgiel „Sceny z Wajdy. Kamera Wajdy”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama