Misyjny zapał rozpalili w nim redemptoryści, którzy prowadzili misje w rodzinnej parafii w Wielowsi. Jako ministrant postanowił, że swoje kapłańskie powołanie chciałby zrealizować w dalekich krajach. – Co roku, ponawiając moje śluby, prosiłem przełożonych o to, bym po święceniach mógł jechać na misje. Rok przed ślubami wieczystymi otrzymałem zgodę. I choć myślałem o Brazylii lub Burkina Faso, to na propozycję Boliwii zgodziłem się natychmiast – opowiada o. Piotr Strycharz.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








