Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Skarby św. Mikołaja

Trzy komisje ekspertów stwierdziły zgodnie, że organy piszczałkowe są unikatowe i trzeba je remontować. Pomysł zastąpienia ich elektronicznymi zarzucono.

Ksiądz Zygmunt Wandas, proboszcz parafii św. Mikołaja Biskupa w Zaleszanach, odetchnął w ulgą; zainteresowane sprawą strony porozumiały się w sprawie remontu chóru i organów w parafialnym kościele.

Drewnojady w organach

– Zaprzeczam pogłoskom, że chór groził zawaleniem. Nic z tych rzeczy. Zarówno chór, jak i sam kościół, mimo że pochodzą z 1906 r., mają się dobrze. Gdyby dziś tak solidnie budowano, jak sto lat temu, ekipy remontowe nie miałyby pracy – żartuje proboszcz. Oczywiście, nie ma dymu bez ognia. Dębowa podłoga na chórze faktycznie nieco się ugięła, powodując pochylenie organowych szaf, a i stan organów piszczałkowych, zdaniem ekspertów, pozostawia, delikatnie mówiąc, wiele do życzenia. Jeszcze więc w tym roku ruszą konserwatorsko-budowlane roboty. Najpierw trzeba będzie zdemontować organową szafę, która będzie wywieziona do Krakowa i tam poddana fachowej konserwacji. Szafa ma bowiem liczne mechaniczne uszkodzenia, pęknięcia i rozszczelnienia. Są też widoczne braki w ozdobnej snycerce. Z samym instrumentem jest jeszcze gorzej. – Mechaniczna traktura gry i rejestrów jest w fatalnym stanie, manualne klawisze mają znaczne poluzowania i przetarcia, a większość włączników głosu nie działa prawidłowo. Wiatrownice także mają pęknięcia, nieszczelności i uszkodzenia drewna. Piszczałki, jak na swój wiek, są ogólnie w dobrym stanie, z tym że metalowe w lepszym. Drewniane bowiem są popękane i osłabione przez drewnojady. Również miech ma popękaną skórę – wylicza ks. Zygmund Wandas. Remontem instrumentu zajmie się konserwator z Baranowa Sandomierskiego.

Będzie balkon

Przy okazji remontu organów i naprawy podłogi przebudowany zostanie cały chór (będzie balkon). Zwiększy się jego powierzchnia, komfort pracy organisty (kamery pozwolą mu śledzić z bliska to, co się dzieje przy ołtarzu), a parafialna schola będzie miała gdzie występować. Roboty potrwają wiele miesięcy i będą kosztować ok. 300 tys. zł, w tym 20 tys. zł to dotacja z Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie. Mimo że będzie to droższe niż kupno nowoczesnych organów, z pewnością efekt końcowy wszystkich oczaruje. A przy okazji rozwiązana zostanie tajemnica pochodzenia zabytkowych, unikatowych zaleszańskich organów, bo skąd dokładnie przybyły do Zaleszan, tego jeszcze nie wiadomo. – Są dwie wersje. Jedna mówi, że zostały wykonane w Wiedniu i stamtąd były przywiezione. Druga, bardziej prawdopodobna, wskazuje na Przemyśl jako miejsce ich powstania. Która jest prawdziwa, dowiemy się wkrótce, zaraz po ich demontażu, bo nazwa producenta na pewno jest ukryta w środku. Nie możemy tego też sprawdzić w parafialnej kronice, ponieważ została spalona w czasie II wojny światowej – wyjaśnia proboszcz.

Cenna informacja

Nie byłby to precedens w historii zaleszańskiej świątyni, bo o szczegółach jej budowy parafianie dowiedzieli się z dokumentu znalezionego 23 sierpnia 1939 r. w kuli pod krzyżem na kościelnej wieży. Sporządził go 10 listopada 1905 r. ówczesny proboszcz ks. Bolesław Wodyński. Mówiła ona, że w 1902 r. rozebrano drewniany, bardzo zniszczony już kościół i na jego miejscu rozpoczęto budowę murowanego. Jego architektem był Jan Sas Zubrzycki z Krakowa, a kierownikiem budowy – Maksymilian Okoń. Nad całością prac czuwał zaś komitet, w którego skład wchodzili: ks. Bolesław Wodyński, ks. Jan Marek, wikariusz, Zbigniew Horodyński, właściciel Zbydniowa i Kotowej Woli, oraz po jednym reprezentancie z każdej gminy należącej do parafii. W 1903 r. wylano fundamenty, a rok później pojawiły się mury. W 1905 r. kościół służył już wiernym. Obecnie kościół św. Mikołaja Biskupa w Zaleszanach imponująco prezentuje się zarówno w nocy (podświetlana tarcza zegarowa widoczna jest z daleka), jak i w dzień. Otacza go solidny metalowy parkan wykonany w 1905 roku. W środku, oprócz chóru i organów, wyróżniają się m.in. odnowiona ambona, metalowy krzyż procesyjny z XVII w. (czeka na renowację), zegar na dzwonnicy z początków XX w. czy zabytkowa monstrancja z XVIII w., która akurat przechowywana jest w domu parafialnym. Ks. Zygmunt Wandas martwi się tylko, że zabraknie mu czasu (za pięć lat bowiem zasłużona emerytura), by odnowić wszystkie cenne elementy świątyni.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma