Nowy numer 43/2020 Archiwum

Prawda tkwi w szczegółach

– Nie ma zbrodni doskonałej, to dewiza naszej pracy. Dokładne i skrupulatne zebranie i zabezpieczenie dowodów na miejscu wykroczenia ma bardzo często decydujący wpływ na wykrycie sprawcy przestępstwa – podkreśla asp. sztab. Karol Teter.

Pracę i służbę policjantek i policjantów najczęściej kojarzymy z patrolami drogowymi, służbami prewencji, które zabezpieczają imprezy masowe lub widokiem dzielnicowego, który dba o bezpieczeństwo naszego najbliższego otoczenia. Mało którego z funkcjonariuszy znamy z nazwiska lub imienia, choć naprawdę wiele im zawdzięczamy w perspektywie bezpieczeństwa nas samych i naszego mienia. W każdej policyjnej komendzie istnieje kilka działów lub policyjnych pionów zajmujących się konkretnymi działaniami, które specjalizują się w konkretnych obszarach dbania o nasze bezpieczeństwo.

Najważniejsze doświadczenie

Jednymi z tych mniej widocznych dla zwykłego mieszkańca ale bardzo ważnych i wpływających na skuteczność w wykrywania przestępców jest praca techników kryminalnych. Gdy już przybędą na miejsce wnikliwie przyglądają się każdemu szczegółowi. Potem otwierają swoje tajemnicze walizki i z aptekarską precyzją zbierają wszelkie pozostawione dowody wykroczenia, zbrodni lub wypadku drogowego. Bardzo często pracują w bardzo trudnych warunkach, często w deszczu czy na mrozie, bo jak mówią służba nie wybiera. To tacy czasem niedocenieni nasi Sherlockowie Holmes'i i doktorzy Watson.

Wzywani są, gdy trzeba zabezpieczyć ślady popełnionego wykroczenia, zrobić dokumentację zdarzenia lub wypadku drogowego czy pobrać do analizy pozostawione na miejscu przestępstwa ślady domniemanego sprawcy. Tak naprawdę muszą być specjalistami w bardzo wielu dziedzinach różnorakiej wiedzy i techniki badawczej.

– Pracuję na tym stanowisku od dwudziestu jeden lat i nie zdarzyła się taka sytuacja, aby dwie sprawy były takie same. Każde zdarzenie jest inne, a praca wymaga kreatywności i umiejętności wykorzystania nabytej w tej dziedzinie wiedzy i przez to jest satysfakcjonująca – podkreśla asp. sztab. Karol Teter z sandomierskiej policji. Równocześnie dodaje, że zdobyta wiedza jest niewątpliwie ważna, jednak najcenniejsze jest nabywane z latami doświadczenie.

Technicy kryminalni w akcji   Technicy kryminalni w akcji
Asp. Gerard Żelazowski dokumentuje zdarzenie
Archiwum Policji
– Oczywistym jest, że aby pracować w tym pionie trzeba najpierw przejść specjalistyczne przeszkolenie resortowe. Na takim kursie dla techników kryminalistyki poznajemy wiedzę na temat zabezpieczania miejsca zdarzenia, dokumentowania i pobierania śladów czy robienia dokumentacji fotograficznej. Trzeba także dodać, że postęp techniki i wiedzy w wielu dziedzinach wpływa także na rozwój kryminalistyki i technik badawczych. Dlatego musimy być na bieżąco nie tylko z nowinkami technicznymi ale także z całą gamą technologii i dziedzin nauki wykorzystywanych w kryminalistyce – dodaje asp. Gerard Żelazowski z sandomierskiej komendy.

Zdobyta wiedza to jedno, a praktyczne doświadczenie to umiejętności, które często okazują się bezcenne. – Najwięcej można nauczyć się od starszych kolegów, którzy często wprowadzają nas w tę niełatwą służbę. Podpowiadają na co zwracać uwagę, gdzie szukać śladów, jak je zabezpieczać – dodaje pan Karol.

– Z drugiej strony w tej służbie nie można wpaść w rutynę. Z jednej strony dlatego, że każda sprawa czy zdarzenie jest inne. Mogą być podobne ale nie takie same. I to powoduje, że nie działa się tutaj na czuja, tylko z trzeba pracować w pełni profesjonalnie. Z drugiej strony to często od naszej pracy, od zabezpieczonych śladów, pobranego materiału wykrywany i ustalany jest sprawca zdarzenia. Często zabezpieczone, pobrane i udokumentowane dowody decydują o skazaniu sprawcy, dlatego każdy szczegół jest ważny i istotny – dodaje policjant. 

Robota dla twardzieli

Jak się okazuje w tej pracy ważne są nie tylko wiedza i doświadczenie, potrzeba także osobistych predyspozycji. – Nie jest to łatwa służba, tak jak na każdym odcinku policyjnej pracy. Jednak tutaj ważne są także predyspozycje psychiczne. Wielu naszych kolegów zaczynało tu robotę, ale po kilku miesiącach rezygnowało, bo nie dawało rady. Nasza praca związana jest bardzo często z ciężkimi sytuacjami, ludzkimi tragediami, gdzie wymagany jest z jednej strony spokój i opanowanie a z drugiej odporność psychiczna. Niejednokrotnie musimy pracować przy zdarzeniach gdzie ucierpieli lub zginęli ludzie. Zabezpieczamy miejsca zbrodni czy bierzemy udział w sekcjach zwłok – dodaje pan Karol.

Jak opowiadają nie jest łatwo przejść obojętnie obok takich sytuacji. – Wiele z nich zostaje w pamięci na długi czas. Pamiętam kilkanaście lat temu byłem przy zdarzeniu w jednej z pobliskich miejscowości, gdzie mały chłopiec zadławił się pionkiem do gry i zanim przyjechało pogotowie zmarł. Po powrocie do domu zrobiłem długą rozmowę z synem, który był w wieku tego chłopca i wszelkie gry planszowe na jakiś czas powędrowały na strych. Zdarza się i tak, gdy jadę samochodem, przypominają się miejsca, gdzie wydarzyły się tragiczne wypadki. Pewne obrazy naprawdę ciężko wyrzucić z pamięci – dodaje.

Po nitce do kłębka

Tajemnicza skrzynka techników kryminalnych   Tajemnicza skrzynka techników kryminalnych
Komenda Powiatowa Policji w Sandomierzu
ks. Tomasz Lis /Foto Gość
Wezwani do konkretnej sprawy najpierw robią wstępny wywiad na temat zdarzenia i oględziny miejsca, potem otwierają walizki ze specjalistycznym sprzętem i dokładnie zabezpieczają każdy ślad mogący mieć znaczenie w ustaleniu przebiegu zdarzenia, wskazaniu bądź w wykryciu sprawcy. - To nie tylko zabezpieczanie śladów linii papilarnych, ale także dowodów mechanoskopijnych, traseologicznych czy biologicznych.

Na podstawie analizy zabezpieczonych śladów staramy się odtworzyć sposób działania sprawcy czy używanych przez niego narzędzi. Do naszych zadań należy także wykonanie szczegółowego szkicu miejsca zdarzenia drogowego oraz dokumentacja fotograficzna czy też daktyloskopowanie osób podejrzanych o dokonanie przestępstwa, celem umieszczenia w odpowiednich bazach policyjnych – wyjaśnia asp. sztab. Karol Teter. Mimo piętrzących się trudności lubią swoją pracę i wiedzą, że czasem dopiero po latach przynosi ona efekty w postaci wykrycia przestępcy.

– Zdarzają się sytuacje, że mimo pobranych śladów, wnikliwej analizy, pracy biegłych i kolegów z dochodzeniówki nie udaje się wykryć i zatrzymać sprawców przestępstwa. Nie znaczy to jednak, że nasza praca idzie na marne. Zebrane w tej sprawie ślady i dowody zostają skrupulatnie zarchiwizowane i wprowadzone do naszej wewnętrznej bazy danych. Co jakiś czas taka baza danych jest skanowana specjalnymi programami, które porównują i kojarzą zebrane dane.

Często bywa tak, że po latach wraca się do sprawy i przy użyciu już bardziej nowoczesnych metod bada się zabezpieczony materiał i namierza przestępcę. Tak było kilak lat temu, gdy system skojarzył dowody zabezpieczone podczas napadu na plebanie i skojarzył z dowodami jednego ze sprawców, który odsiadywał karę za inne przestępstwo. Zostało wszczęte dochodzenie i sprawcy udowodniono kolejne przestępstwo. W takich chwilach odczuwa się dużą satysfakcję, że nasza często naprawdę ciężka praca ma sens i że przestępcy mimo upływu lat nie mogą się czuć bezkarni – dodaje asp. sztab. Karol Teter.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama