Nowy numer 43/2020 Archiwum

O wyższości dereniówki nad pigwówką...

W niedzielę w Tarnobrzegu padł rekord, który zaskoczył nawet jury.

Zbigniew Sierszuła, przewodniczący jury III Dzikowskiego Festiwalu Nalewek, stwierdził, że po raz pierwszy zdarzyło mu się uczestniczyć w konkursie, do którego zostało zgłoszonych aż... 125 wyrobów. Podczas ubiegłorocznej edycji producenci wystawili 60 produktów. – W przyszłym roku, jeśli festiwal będzie się rozwijał w takim tempie, obrady komisji będą musiały być dwudniowe – żartował mistrz nalewek.

Jury miało zaledwie 3 godziny na degustację i ocenę trunków zgłoszonych przez uczestników reprezentujących nie tylko region, ale niejednokrotnie odległe zakątki kraju.

Ostatecznie w koronnej konkurencji dereniówek najwyżej została oceniona nalewka wyprodukowana przez Ryszarda Pietrykę. Uznanie komisji zyskały ponadto wyroby Rafała Wrzochola oraz Marcina Koniarza. W kategorii „open” palmę pierwszeństwa otrzymała nalewka z czeremchy, zgłoszona również przez Ryszarda Pietrykę. Drugie miejsce jury przyznało pigwowcowi Kazimierza Kiszki, trzecie zaś – Wojciechowi Suchankowi za nalewkę z dzikiej wiśni górskiej. On też wygrał zorganizowany po raz kolejny konkurs publiczności im. Bronisława Burnatowicza, dawnego dyrektora Fabryki Wódek i Likierów hrabiów Tarnowskich.

O wyższości dereniówki nad pigwówką...   Ta ilość robi wrażenie Marta Woynarowska /Foto Gość

Dla Kazimierza Kiszki oraz Wojciecha Suchanka nie były to pierwsze dzikowskie laury, obaj bowiem odnieśli sukces w ubiegłorocznej, drugiej edycji dzikowskiego festiwalu.

Podsumowując tegoroczna edycję, Z. Sierszuła wytknął uczestnikom zbytnie szafowanie cukrem. Zwrócił także uwagę na stosowanie do wyrobów alkoholu o najwyższej jakości. Generalnie uznał jednak, że nie było złych nalewek, a wybór najlepszych nie był prosty.

Nieodzownym, żelaznym punktem wydarzenia, począwszy od pierwszej edycji, są wykłady specjalistów z różnych dziedzin, wiążących się z produkcją nalewek, upraw roślin wykorzystywanych przy ich wytwarzaniu. – W tym roku gościliśmy, można śmiało użyć tego określenia, prawdziwą gwiazdę – panią prof. Svetlanę Klymenko z Uniwersytetu Kijowskiego, najlepszą znawczynię derenia i wszystkiego, co związane jest z jego uprawą – wyjaśnił Tadeusz Zych, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega.

Festiwalowi towarzyszyły nieodłącznie stoiska oferujące tradycyjne, swojskie wypieki, wyroby wędliniarskie oraz przetwory owocowe – dżemy, konfitury, soki. Naturalnie nie zabrakło także producentów nalewek. Ciepłą strawę oferowała restauracja "Patio Cafe & Lunch", mieszcząca się w Zamku Tarnowskich w Dzikowie. Zwiedzanie i degustację uprzyjemniał rewelacyjny występ rzeszowskiego zespołu Galicjazz.

Tarnobrzeżanie oraz goście, których zachęcił do przybycia do Dzikowa festiwal nalewek, gremialnie zwiedzali także otwarte dla nich zamkowe wnętrza.

O wyższości dereniówki nad pigwówką...   Tradycyjne wyroby stanowią nieodłączną część festiwalu Marta Woynarowska /Foto Gość Swojej radości z sukcesu, jakim okazał się Dzikowski Festiwal Nalewek, nie krył jego pomysłodawca T. Zych. – Kiedy przygotowywaliśmy pierwszą edycję, miałem obawy, czy nie będzie ona pierwszą i ostatnią. Ale już w ubiegłym roku widoczne stało się, że wzbudził zainteresowanie nie tylko wytwórców z regionu. Ale tegoroczny festiwal zaskoczył i nas, i jury całkowicie. Takiego zainteresowania nie spodziewaliśmy się. Mam zatem nadzieję, że nasz festiwal już na dobre zagości w kalendarzu imprez o randze ogólnopolskiej i stanie się znakiem rozpoznawczym miasta – stwierdził T. Zych.

Organizatorem festiwalu było Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama