Nowy numer 32/2020 Archiwum

Radomyskie zapusty

Tegoroczne odbędą się już 9 lutego. Początek o godz. 12.

Radomyskie zapusty do przede wszystkim comber i parada przebierańców. Comber, zabawa mężatek, kultywowany jest tutaj jeszcze od czasów zaborów. Zwyczaj ten, w Polsce Południowo - Wschodniej, po dziś zachował się tylko w Radomyślu nad Sanem. Zabawie towarzyszy parada przebierańców; jej uczestnicy podążają przez Radomyśl przebrani w kolorowe stroje.

- Mimo iż przemarsz zapustników to zaledwie kilka godzin, to ze względu na barwę, pomysłowość i żywiołowość uczestników cieszy się on nadal niesłabnącą popularnością - podkreśla Jan Pyrkosz, wójt gminy Radomyśl nad Sanem.

95 - letnia Gizela Krajewska przemarsz zapustników organizuje od początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku a uczestniczyła w nich jeszcze w latach trzydziestych.

- Stroje wtedy nie były tak ładne jak teraz. Stryj wkładał sobie kapotę na lewą stronę i przepasywał się powrósłem. W latach sześćdziesiątych malowaliśmy też twarze. Potem nastały plastykowe maski - wspomina pani Gizela.

Zapusty 2015   Zapusty 2015
Zapustnicy nieśli też transparenty
Archiwum UG

W zapustach uczestniczą z reguły mieszkańcy Radomyśla nad Sanem. Przemarsz zaczyna się  w samo południe. Zapustnicy obchodzą całą miejscowość: wstępują do Urzędu Gminy, gdzie wójt udziela ślubu młodej parze przebierańców, do banku po pożyczkę, na policję, a przemarsz kończą  u proboszcza ks. Józefa Turonia, który raczy zapustników poczęstunkiem i próbuje odgadnąć, który parafianin kryje się za jaką maską.

 

 

Więcej w papierowym wydaniu sandomierskiego GN (na 7 luty br.). 9 lutego zaś relacja z zdjęciami z tegorocznych zapustów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama