Nowy numer 32/2020 Archiwum

Najtrudniej kombinować

Wzięło w niej udział prawie stu uczniów z Podkarpacia i woj. lubelskiego. Jej organizatorem było LO im. S. Staszica w Stalowej Woli.

Wauli Politechniki Rzeszowskiej w Stalowej Woli na rozwiązanie siedmiu zadań mieli trzy godziny. Nad prawidłowym przebiegiem olimpiady czuwał sztab, któremu przewodniczył Waldemar Rożek, nauczyciel matematyki w LO im. S. Staszica w Stalowej Woli.

Trzeba myśleć

– Zadania olimpijskie są jakby „obok” tego, co przerabia się w szkole. Nie wygrywa też ta osoba, która najszybciej policzy. Często olimpijczycy popełniają dużo rachunkowych błędów, ale jednocześnie potrafią wymyślić niestandardowe rozwiązanie. Olimpiada dla gimnazjalistów wprawdzie trwa już 11 lat, ale Nauczycielski Komitet Doradczy Olimpiady Matematycznej, którego jestem członkiem, myślał o niej dużo wcześniej.

Była ona odpowiedzią na skrócenie nauki w liceach do trzech lat i powstanie gimnazjów. Po latach widać, że była to dobra decyzja. Wielu tych samych uczniów startuje później w olimpiadzie dla licealistów. I wygrywa – wyjaśnił Waldemar Rożek. Kaja i Magda reprezentują na olimpiadzie gimnazjum w Lubartowie. Obie uczestniczą w niej po raz pierwszy. – Przyjechałam zobaczyć, jak taka olimpiada wygląda. Nie liczę na to, że przejdę dalej. W pierwszym etapie, na poziomie szkoły, trzeba było rozwiązać dwa zadania. Widocznie dobrze mi poszło, bo tu jestem – mówi Kaja, której mocną stroną jest geometria. Magdzie z kolei geometria nie leży. Woli algebrę. – Gdy tylko dowiedziałem się, że przeszłam do II etapu, od razu ostro wzięłam się za przygotowania. Dużo pomagali nauczyciele – dodała Magda.

Gdzie tajemnica?

Andrzej Bysiewicz z Krosna jest nauczycielem matematyki w dwujęzycznym Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika. W tym roku na olimpiadę do Stalowej Woli przywiózł aż dwunastu uczniów. – Olimpijczyków przygotowuję na kółkach zainteresowań. Wyjeżdżamy na obozy naukowe. Ciężko pracujemy. Tajemnica zainteresowania uczniów matematyką tkwi chyba w wytworzeniu takiej atmo- sfery, by uczniowie sami siebie nakręcali. Na razie się udaje – mówił Andrzej Bysiewicz. Mariusz Startek przyjechał do Stalowej Woli z Rzeszowa z synem Mateuszem, który jest uczniem trzeciej klasy gimnazjum. – Syn interesuje się matematyką od dawna. W szkole brał udział w różnych konkursach z tej dziedziny. Na olimpiadzie jest po raz pierwszy. Trochę się stresował, ale jestem przekonany, że wszystko pójdzie dobrze – zapewniał tata Mateusza.

Geometria bolączką

Podczas gdy uczniowie rozwiązywali zadania, ich nauczyciele uczestniczyli w matematycznym seminarium, które prowadził Tomasz Szymczyk, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego. Pół godziny po zakończeniu olimpiady był czas na omówienie zadań i zadawanie pytań. – Po jedenastu latach mogę śmiało powiedzieć, że gimnazjaliści z roku na rok są coraz lepiej przygotowani. W pierwszych edycjach olimpiady byli trochę nieporadni. Teraz ich prace są zdecydowanie lepsze i na pewno wielu z nich reprezentuje już naprawdę wysoki poziom. Najwięcej problemów nadal sprawiają olimpijczykom geometria i kombinatoryka – powiedział Tomasz Szymczyk. Finał XI Ogólnopolskiej Olimpiady Matematycznej dla Gimnazjalistów odbędzie się w marcu w Warszawie. Jej finalista ma wolny wstęp do dowolnej szkoły ponadgimnazjalnej. Może też być wytypowany na zawody międzynarodowe lub obozy naukowe.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama