Nowy numer 31/2020 Archiwum

Strefa zagrożenia

Stalowowolskie stawy osadowe są na liście 40 krajowych bomb ekologicznych.

Stalowa Wola od lat słynie z bardzo dobrej jakości wody. Śmiało można pić nawet kranówę. Jest jej pod dostatkiem, dlatego miasto nigdy nie apelowało do mieszkańców o oszczędne użycie. Rocznie dostarcza odbiorcom aż 3 mln m sześc. wody. Problem jednak w tym, że ujęcia, z których jest czerpana zarówno dla miasta, jak i sporej części Podkarpacia, położone są zaledwie 3 km od sześciu stawów osadowych (pięć ziemnych i jeden betonowy), gdzie przez lata Huta Stalowa Wola składowała niebezpieczne odpady, w tym metale ciężkie i lakiery. Miasto przejęło je w 2009 r.

Cała tablica Mendelejewa

– Niebezpieczne substancje zagrażają zwłaszcza głównemu zbiornikowi wody pitnej „Dębica – Stalowa Wola – Rzeszów”. Monitoring jakości wody w glebach przyległych do stawów osadowych wykazał, że dochodzi do ich przeciekania. Najgroźniejsza sytuacja jest przy stawie szóstym. Tutaj zanotowano duże przekroczenia metali ciężkich, w tym cynku, ołowiu, miedzi, kadmu, a zwłaszcza, co nas bardzo zaniepokoiło, duże stężenie niklu – powiedział Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli. Rozłożona na półtora roku rekultywacja sześciu stawów osadowych kosztować będzie ponad 30 mln złotych. 24 mln, czyli maksymalne możliwe dofinansowania do rozbrojenia tej ekologicznej bomby, Stalowa Wola otrzymała z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Rekultywacja przebiegać będzie w dwóch etapach: technicznym i biologicznym. – W pięciu ziemnych stawach znajduje się 150 tys. ton odpadów. Nie będą one wydobywane, gdyż mogłoby to doprowadzić do sporego zanieczyszczenia środowiska. Zostaną zaś zacementowane, by nie wyciekały do gleby. Nad nimi wybudowana będzie szczelna czasza, chroniąca przed opadami. Część biologiczna to wysiew mieszanych traw oraz posadzenie niskiej roślinności. Betonowy staw (zawiera 2,5 tys. ton odpadów) zostanie w całości opróżniony i wywieziony w celu utylizacji. Środek będzie wypełniony i uszczelniony. Ta część prac pochłonie 75 proc. kosztów – wyjaśnił Andrzej Wojtaś, zastępca naczelnika Wydziału Inwestycji, Transportu i Promocji Gospodarczej UM w Stalowej Woli.

Wszystko pod kontrolą

Czy mieszkańcy Stalowej Woli powinni się martwić? Na razie nie. – Miejski Zakład Komunalny na bieżąco przeprowadza ogólne badania wody w trzech niezależnych miejscach: w laboratorium MZK, w laboratorium zewnętrznym i w sanepidzie. Dwa razy w roku natomiast przeprowadzane są badania przeglądowe, które dotyczą wszystkich fizykochemicznych i mikrobiologicznych parametrów, także na zawartość metali ciężkich – wyjaśniła Karolina Głogowska, rzecznik prasowy MZK. Ostatnie takie badania są z listopada. Nie wykazały one przekroczeń normy. Woda podawana wówczas mieszkańcom zawierała (w mikrogramach): ołów – 4 (dopuszczalna 10), kadm – 0,3 (5), nikiel – 7,1 (20), cyjanki – 15 (50), benzen – 0,5 (1), chrom – 4 (50), wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne 0,024 (0,1) oraz miedź – 0,002 miligrama (2). Międzynarodowy przetarg na zabezpieczenie i likwidację stawów będzie ogłoszony w marcu tego roku. Konkretne prace mają się rozpocząć we wrześniu i potrwają do połowy 2018 r. Cały zaś teren objęty rekultywacją, około 3 ha, nie będzie mógł być zagospodarowany przez najbliższe 50 lat. Prawdopodobnie urządzona tam zostanie ścieżka ekologiczna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama