Nowy numer 31/2020 Archiwum

Doświadczyłem cudu

O podążaniu za papieżem, świadectwach młodych z całego świata i wiosce Huronów przy ulicy Stanisława Kostki rozmowa z ks. Ryszardem Sałkiem, wikariuszem z parafii św. Józefa w Nisku, uczestnikiem sześciu ŚDM.

Andrzej Capiga: Kiedy zaczęła się Księdza wielka przygoda ze Światowymi Dniami Młodzieży?

Ks. Ryszard Sałek: W Polsce, w Częstochowie w sierpniu 1991 r. Z tego czasu pamiętam wspaniałą atmo- sferę spotkania Jana Pawła II z prawie 1,6 mln młodych pielgrzymów z całego świata. Było to niesamowite przeżycie.

Na kolejne spotkanie musiał Ksiądz poczekać aż do 2000 roku. Wtedy Jan Paweł II zaprosił młodzież do Rzymu.

Tak. Był to Rok Jubileuszowy. 2 mln młodzieży, wysoka temperatura, ogromna radość, entuzjazm. I te słowa Jana Pawła II na otwarcie ŚDM, w których wyznał swoją wiarę przy grobie św. Piotra: „Wierzę bardzo mocno w Jezusa Chrystusa”. Te dni zapamiętałem także z dwóch innych powodów. Pierwszym był ogromny aplauz zgotowany przez pielgrzymów, szczególnie tych z Polski, Ojcu Świętemu. W całym Wiecznym Mieście słychać było skandowane przez naszych rodaków: „Niech żyje papież”. Jedna dziewczyna z Chile przedarła się przez ochronę i położyła chilijską flagę na kolanach Ojca Świętego.

Stała się nawet bohaterką w swoim kraju. Głęboko w mojej pamięci zapadło też wyznanie młodego człowieka z Angoli, Domingosa, który opowiadał o krwawej historii swojego życia wplecionej w burzliwą historię kraju. W czasie domowej wojny stracił rodzinę. Opowiadał o tym skierowany twarzą do Jana Pawła II. Na zakończenie powiedział: „Ojcze Święty, wybaczyłem tym, którzy zabili moich rodziców i brata”. Wszyscy obecni na placu św. Piotra byli tym świadectwem poruszeni. Także Ojciec Święty, który mocno przytulił młodego Angolczyka.

Potem był lipiec 2002 roku i wyjazd do Toronto w Kanadzie.

Wraz z grupą z sandomierskiej diecezji zwiedziłem spory kawałek tego pięknego kraju. Zobaczyliśmy przy okazji m.in. Niagarę i wioskę Huronów w prowincji Quebec. Mieszkali przy ulicy... Stanisława Kostki (!) Zaimponowały mi ich prostota i otwartość. W Kanadzie zakwaterowani byliśmy w diecezji montrealskiej. Mieszka tam dużo Polaków, są ojcowie franciszkanie. Często spotykaliśmy się z Polonią. Oni czuli że przyjazd Jana Pawła II to ich święto. Odwiedziliśmy też Dom Spokojnej Starości im. Marii Skłodowskiej-Curie prowadzony przez siostry zakonne. Rozmawialiśmy ze starszymi, schorowanymi Polakami. W ich oczach widać było zarówno radość z naszego przyjazdu, jak i tęsknotę na ojczyzną.

W Toronto doświadczył Ksiądz wraz z setkami tysięcy innych pielgrzymów cudu?

Było to w niedzielę, na zakończenie ŚDM. Przed szóstą rano zbudziła nas solidna ulewa. Eucharystia zaś miała rozpocząć się o dziewiątej. Cały czas padało i wszyscy chodzili w deszczowych płaszczach. Gdy tylko Jan Paweł II rozpoczął Mszę św., dokonał aktu pokropienia wiernych i wypowiedział słowa, iż woda przypomina nam o chrzcie świętym, zerwał się bardzo silny wiatr, który w okamgnieniu rozpędził chmury. Wyjrzało słońce i zrobiło się naprawdę gorąco. Wszyscy dookoła mówili, iż był to cud.

Światowe Dni Młodzieży w Niemczech w Kolonii w sierpniu 2005 r. odbywały się już pod przewodnictwem papieża Benedykta XVI.

Dni te nazwano spotkaniem dwóch papieży, bo przecież zaprosił na nie jeszcze Jan Paweł II. Były one szczególnym świadectwem wiary zwłaszcza dla Niemców. Nastąpiło duże religijne przebudzenie wśród niemieckich katolików. Zapamiętałem też młodego Polaka, który pojechał na ŚDM do Toronto jako niewierzący. Tam się nawrócił i obiecał, iż w Kolonii podczas ŚDM weźmie ślub. I tak też zrobił.

Nie odpuścił Ksiądz również kolejnych ŚDM, które odbyły się w lipcu 2008 r. w odległej Australii w Sydney.

Tam z kolei rzucała się w oczy bardzo duża liczba pielgrzymów z Azji, zwłaszcza z Filipin i Wietnamu. Zapamiętałem młodą Wietnamkę, która widząc na moim pakiecie pielgrzyma napis, iż jestem z Polski, podeszła i zaproponowała wymianę swojego kapelusza na mój. Oczywiście zgodziłem się i mam go do dziś. Polaków w Australii było stosunkowo mało z powodu odległości.

ŚDM w stolicy Hiszpanii Madrycie w 2011 r. były ostatnimi, w których Ksiądz uczestniczył?

Tak. Do Rio de Janeiro w Brazylii już nie wyjechałem, gdyż nie udało się zorganizować tak kosztownego wyjazdu. Teraz czekam na Kraków. Te Światowe Dni Młodych będą moimi siódmymi. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama