Nowy numer 2/2021 Archiwum

Burzliwe dzieje świętej

Po kilkumiesięcznej nieobecności figura św. Barbary powróciła na swoje miejsce.

Tym razem jej zniknięcie nie było niespodzianką, jak to stało się w 1966 r. Decyzją dyrektora Wojewódzkiego Szpitala im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu Wiktora Stasiaka XVIII-wieczna, rzeźba patronki górników została przekazana do konserwacji. Odnowienia podjęła się konserwator dzieł sztuki Grażyna Głaz z Tarnobrzega.

– Rzeźba trafiła do mnie w styczniu tego roku – mówi Grażyna Głaz. – Zgodnie z umową miała być oddana w czerwcu, ale w trakcie prac jej stan okazał się znacznie gorszy niż początkowo sądziłam. Ponieważ jest to rzeźba drewniana, stojąca wprawdzie pod zadaszeniem, niemniej jednak narażona bardzo mocno na działanie czynników zewnętrznych, okazało się, iż była bardzo mocno zawilgocona. To zdecydowanie wydłużyło cały proces konserwacji.

30 litrów impregnatu

W pierwszej fazie prac konserwator usunęła wszystkie wtórne warstwy aż do samego drewna. Wówczas okazało się, iż w skutek kolejnych renowacji, nie zachowały się żadne ślady po użytych przez rzeźbiarza narzędziach, co mogłoby pomóc w ewentualnym uściśleniu datowania figury świętej. – Powierzchnia była całkiem gładka, ale jeśli miałabym się pokusić o określenie czasu powstania, to przyjęłabym wiek XVIII – stwierdza Grażyna Głaz.

Po zdjęciu warstwy polichromii, zapraw i osuszeniu rzeźby, pani Grażyna wypełniła powstałe w drewnie szczeliny, korytarze oraz zaimpregnowała ją. – Użyłam ok. 30 litrów impregnatu, który wprowadzałam metodą iniekcji, czyli za pomocą strzykawki raz koło razu nakłuwałam drewno wstrzykując specjalistyczne środki. Zabieg ten prowadziłam aż do całkowitego nasycenia drewna. Taka ilość impregnatu wymagała dłuższego czasu na odparowanie. Następnie nałożyłam warstwę wyrównującą używając beztrocinowego kitu do drewna. Specjalnie nie zastosowałam zaprawy, gdyż reaguje ona jeszcze mocniej na wilgotność niż samo drewno. Zresztą potwierdziły to poprzednie konserwacje, w których użycie zaprawy zupełnie się nie sprawdziło, mimo, iż wykorzystano dużą ilość oleju.

Na to została położona warstwa impregnująca chroniąca drewno przed wszelkimi kaprysami pogodowymi. Na bazie preparatów tej samej firmy co impregnaty została położona polichromia. W warstwach złocenia konserwator użyła 23-karatowego złota płatkowego. Po czym jeszcze raz cała rzeźba została zaimpregnowana.

Zastosowane zabiegi nie gwarantują jednak pełnego zabezpieczenia rzeźby. – Drewno to żywa tkanka, silnie reagująca na zmiany temperatury, wilgotności. Ono cały czas „pracuje” – podkreśla konserwator. – Przez najbliższe trzy lata zobowiązałam się do pełnego „serwisu” rzeźby – mówi z uśmiechem pani Grażyna. – Będę systematyczne kontrolować ją i usuwać ewentualne niepokojące zmiany. Zobaczymy na ile nowe metody konserwacji zastosowane przez mnie zadziałają. Jeśli za trzy lata okaże się, że figura jednak nie jest w zbyt dobrej kondycji, będzie należało zastanowić się, czy nie lepiej byłoby przenieść ją do szpitalnej kaplicy, a w jej miejsce umieścić replikę.

Powrót

Konserwacja rzeźby oraz kapliczki w całości została sfinansowana przez tarnobrzeski szpital, który zapewnił w tym celu odpowiednie środki.

Powrotowi figury św. Barbary towarzyszyła uroczysta Msza św. sprawowana w kościele ojców dominikanów przez tarnobrzeskich proboszczów, o. Sławomira Słomę OP, kapelana w tarnobrzeskim szpitalu, pod przewodnictwem diecezjalnego duszpasterza Służby Zdrowia ks. Tadeusza Pawłowskiego SAC, który po procesyjnym odprowadzeniu rzeźby na plac szpitalny dokonał jej poświęcenia.

W homilii ks. Pawłowski przytoczył burzliwe dzieje figury świętej.

Rzeźba św. Barbary, jak głosi tradycja, została ufundowana przez flisaków i ustawiona na obrzeżach miasta, w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się dworzec autobusowy. Kiedy decyzją Tarnowskich, dziedziców Dzikowa, w początkach XX w. powstał tarnobrzeski szpital, figura została przeniesiona i ustawiona na placu przed lecznicą. Opiekę nad nią przejęły pracujące w szpitalu siostry służebniczki NMP NP i pełniły ją do 1961 r., kiedy decyzją władz komunistycznych zostały z niego usunięte. W kilka lat później (1966 r.), pod pretekstem remontu, została zlikwidowana szpitalna kaplica oraz kapliczka św. Barbary, figura zaś zniknęła i przez kilkanaście kolejnych lat nikt nie wiedział co się z nią stało. Okazało się, iż w tym czasie była przechowywana w magazynach Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. Kiedy nastąpił czas solidarnościowej odwilży, za sprawą związkowców wydobyto ją z magazynów i w tryumfalnym pochodzie, z udziałem tysięcy tarnobrzeżan, ustawiono ponownie w kapliczce przy szpitalu. Uroczystościom z 7 czerwca 1981 r. przewodniczył sam ordynariusz przemyski Ignacy Tokarczuk.

Od tamtego czasu figura świętej była parokrotnie poddawana konserwacji, ostatnia była przeprowadzona w 2004 r.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama