Nowy numer 3/2021 Archiwum

Król nadał przywileje

Społeczeństwo. Historia Rozwadowa to nie tylko mury, ale przede wszystkim ludzie i ich barwne dzieje. 


Chociażby historia Walentego Krzysztofiaka i jego żony, właścicieli restauracji Grand Cafe, którzy podczas II wojny światowej uratowali i adoptowali żydowską dziewczynkę znalezioną w pociągu. Walenty, rozpoznany przez Niemców jako uczestnik powstania śląskiego, został rozstrzelany, ale dzięki Krzysztofiakom dziecko przeżyło wojnę.
– Bardzo znaną postacią w mieście była też Karolina Półchłopek, która, od 1910 r. prowadziła w Rozwadowie sklep kolonialny. Handlowała kawą, herbatą, rodzynkami i przyprawami do 1945 r., kiedy zginęła we własnym domu, raniona granatem podczas rabunkowego napadu – mówi Aneta Garanty, autorka albumu „Rozwadów – miasto ze wspomnień”. 


U Madonny Rozwadowskiej


W tym roku mija 325 lat od momentu, kiedy to Gabriel Rozwadowski otrzymał od króla Jana III Sobieskiego przywilej zezwalający na lokację miasta. Tym sposobem nazwa Rozwadów pojawiła się na mapach dawnej Rzeczypospolitej. Przez z górą trzy wieki to niewielkie miasteczko (od 1973 r. dzielnica Stalowej Woli) bywało świadkiem ważnych wydarzeń, ocierając się o wielką historię, ale o wiele bardziej wyraziście zapisało się w dziejach regionu.

Przypomnieniu owych faktów służyło wiele przedsięwzięć, zaplanowanych przez prezydenta Stalowej Woli i Muzeum Regionalne, a noszących nazwę „Kulturalny Rozwadów”. Ich kulminacją było wrześniowe spotkanie na rozwadowskim rynku.
Świętowanie rozpoczęło się w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej. Eucharystii przewodniczy ks. prof. dr hab. KUL Zdzisław Janiec. Asystowała grupa rekonstrukcyjna w barwach 20. Pułku Ułanów im. Jana III Sobieskiego. – Rozwadowska kultura ma swoje źródło w kulcie Boga i Madonny Rozwadowskiej. 64 lata po założeniu miasta lud rozwadowski na czele z duchowieństwem, na wzór św. Jana, zaprosił Maryję do swojego miasta. Maryja więc od niemal trzech stuleci niesie tej ziemi i jej mieszkańcom Chrystusa, a z Nim wszystko, co najdroższe – wskazywał ks. Janiec.


Herold ogłasza, prezydent deklaruje


Na rynku, przed pomnikiem króla Jana III Sobieskiego, są konni husarze z Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej oraz ułani. – Niniejszym ogłaszamy, iż przed 325 laty, Roku Pańskiego 1690, miłościwie z łaski Bożej w Rzeczypospolitej panujący król Jan III Sobieski szlachetnie urodzonemu Gabrielowi Rozwadowskiemu przywilej lokacyjny nadaje – donośnym głosem oznajmia herold. 
Prezydent Rozwadowa, Lucjusz Nadbereżny, zobowiązuje się publicznie do rewitalizacji starego miasta. – Mamy plan, który znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych projektów zgłoszonych rządowi przez 200 samorządów. To miejsce zostanie całkowicie zmienione z zachowaniem jego historycznej tożsamości. Rynek zaś będzie dumą naszego miasta – zapewnia. Rozpoczyna się parada konnych i pieszych oddziałów w historycznych strojach. 
Uroczystościom towarzyszy moc atrakcji. Powodzeniem cieszy się pokaz lubelskiej grupy kaskaderów konnych „Spaw” z programem „Coś, czego jeszcze nie było”. Atrakcją jest pokaz sokolnictwa. W obozie rycerskim wojowie pozwalają przymierzyć XVII-wieczne ubiory i zbroje. Tłoczno jest na warsztatach poświęconych regionalnej heraldyce czy dawnym środkom płatniczym. Ich uczestnicy próbują swoich sił w staropolskiej kaligrafii gęsim piórem, zapomnianej sztuce tworzenia listów, nakładania pieczęci, projektowaniu herbów czy wybijaniu monet. Na koniec sentymentalna wycieczka po zabytkowych uliczkach Rozwadowa, a dla spragnionych mocniejszych wrażeń – udział w Grze Staromiejskiej.
Dostępne są plenerowe wystawy. Największą uwagę przykuwa ta w centrum rynku – „Rozwadowski Sokół – na skrzydłach niepodległości”. To plenerowa ekspozycja fotograficzna, ukazująca w chronologicznym układzie historię budynku i działalność poszczególnych sekcji „Sokoła”. Jako powierzchnia wystawiennicza służą okna opuszczonego budynku „Sokoła” przy ul. Rozwadowskiej 21. 


Na fotografii i w kinie


W dawnym lokalu restauracji Grand Cafe na wystawie pt. „Pamięć o mieszkańcach Rozwadowa” wisi kilkadziesiąt archiwalnych fotografii pochodzących głównie z pierwszej połowy XX w.
Są to portrety indywidualne i grupowe dawnych mieszkańców. Na portretach zostali uwiecznieni mieszczanie, inteligencja, rzemieślnicy i kupcy, których nazwiska i losy nierozerwalnie kojarzą się z historią dawnego Rozwadowa.
Większość fotografii przez dziesięciolecia zalegała w rodzinnych archiwach. Przykuwają uwagę. – Miasteczko przywitało mnie siarczystym mrozem i dużą zabytkową stacją kolejową. Pamiętam smukłą wieżę kościoła, tak bardzo podobną do mojego rodzinnego w Korczynie, parterowe domki i kwadratowy rynek. Przejęcie miasta przez Stalową Wolę zapoczątkowało jego powolny upadek, powstrzymany częściowo w 1989 r. Bardzo się więc cieszę z zapowiedzi rewitalizacji Rozwadowa – mówi Maria Rehorowska, była radna i działaczka podziemnej „Solidarności”, która przyjechała do miasta w 1954 r.
Podczas uroczystości swoje zbiory prezentują lokalni kolekcjonerzy. Można nabyć specjalnie przygotowane okolicznościowe karty pocztowe oraz książki, w tym piękny album Anety Garanty pt. „Rozwadów – miasto ze wspomnień”. Nie brakuje muzyki. W programie „Akordeonu czar” występuje zespół utalentowanych akordeonistów z Państwowej Szkoły Muzycznej  im. I.J. Paderewskiego w Stalowej Woli, a w „Rewii piosenek miłych dla ucha”, pochodzących ze spektaklu „Syrenka i Lew”, prezentują się soliści Miejskiego Domu Kultury. Gwiazdą wieczoru jest jednak bard, poeta i kompozytor Lech Makowiecki. Na koniec gratka dla miłośników starego kina – projekcja w letnim kinie „Sokoła” przedwojennej polskiej komedii „Ada! To nie wypada” i krótkiego filmu dokumentalnego o rozwadowskich zabytkach.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama