Nowy numer 31/2020 Archiwum

Potrzebujemy właściwego sprzętu

O najpilniejszych potrzebach tarnobrzeskiego PZN, informatyzacji, komunikacji i kulturze z Piotrem Zychem, wieloletnim dyrektorem jednego z banków w Stalowej Woli i Tarnobrzegu, byłym koszykarzem, obecnie od dwóch lat rencistą, rozmawia Marta Woynarowska.


Marta Woynarowska: Jest Pan jednym z najmłodszych stażem członków tarnobrzeskiego koła Polskiego Związku Niewidomych?


Piotr Zych: Tak. Należę do tarnobrzeskiego koła od dwóch lat, choć problem ze wzrokiem zaczął się u mnie trochę wcześniej. Mam spory ubytek widzenia, ale jeszcze coś widzę i mogę samodzielnie się poruszać.


Jednak jako nowemu człowiekowi w związku pewnie łatwiej Panu zwrócić uwagę na najpilniejsze potrzeby środowiska osób niewidzących lub niedowidzących w Tarnobrzegu?


I z własnego doświadczenia, i na podstawie rozmów z innymi osobami widzę, że głównym problemem jest brak odpowiedniego sprzętu komputerowego oraz optycznego pozwalającego na korzystanie z nowoczesnych form informacyjnych. Ja mam to szczęście, że z wykształcenia jestem matematykiem-informatykiem, a poza tym mam ponad 30-letni staż pracy, w większości w bankowości, więc z komputerami jestem za pan brat. I dlatego być może dostrzegam konieczność wyposażenia w sprzęt nie tylko członków naszego koła PZN, ale również samej siedziby związku. Borykamy się z niedostatecznym dostępem do informacji i komunikacji drogą elektroniczną; drogą zdecydowanie szybszą, łatwiejszą, tańszą i pewniejszą niż tradycyjna poczta czy nawet telefon.


A co z bezpieczeństwem w poruszaniu się po mieście, w urzędach?


Bardzo ważne dla niewidomych jest umieszczenie przy głównych skrzyżowaniach w mieście sygnalizacji dźwiękowej. Przy większości z nich już ona funkcjonuje, ale są jeszcze te duże i niebezpieczne, np. przy stacji Shella oraz na Dzikowie, przy Kameleonie, gdzie jej brakuje. Apelowałbym również o odpowiednie oznakowanie schodów, zwłaszcza w instytucjach, urzędach, by stopnie były lepiej widoczne.


Rozważa Pan zgłoszenie swojej kandydatury na prezesa tarnobrzeskiego koła. W związku z tym może Pan zdradzić swoje pomysły na jego funkcjonowanie?


Kiedy zaczęły się moje problemy z oczami, wstąpiłem do rzeszowskiego okręgu PZN, gdzie zostałem zakwalifikowany do unijnego programu rehabilitacyjnego, w ramach którego poznałem wiele elementów pomocnych w rehabilitacji, ale również w codziennym funkcjonowaniu. Jednym z punktów były kurs komputerowy oraz indywidualne porady informatyków odnośnie do doboru i korzystania ze sprzętu dostosowanego do potrzeb osób niedowidzących. Doskonałą propozycją był program „Aktywny samorząd” realizowany przez Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, w ramach którego lepiej poznałem możliwości najnowszego sprzętu i dostałem do niego dofinansowanie. Trzeba wiedzieć, że np. zakup specjalistycznej lupy pozwalającej czytać to wydatek ok. 4 tys. zł.
Z pewnością istnieje też duża potrzeba utworzenia strony internetowej koła, na której zamieszczane by były na bieżąco wszelkie wiadomości dotyczące jego działalności, planów, ale także praktyczne informacje podpowiadające, jak załatwiać konkretne sprawy w bankach, wszelkich urzędach, instytucjach itp. To ułatwi komunikację zwłaszcza pomiędzy członkami koła.


I jest jeszcze, naturalnie, wielki problem chyba zdecydowanej większości stowarzyszeń, związków – brak pieniędzy...


Bez nich nie ma mowy o szerszej działalności. Wprawdzie PZN ma status organizacji pożytku publicznego, więc ma prawo pozyskiwania 1 procenta z podatku od osób fizycznych, ale są to małe wpływy. Sprawy nie rozwiązują również darowizny czy składki członkowskie. Konieczne wydaje się zatem poszukiwanie dodatkowych źródeł finansowania, w tym unijnych. Problemy finansowe nie dotyczą jednak tylko koła, mają je również sami niewidomi, z których zdecydowana większość nie pracuje. Nie stać ich na kupno specjalistycznego sprzętu.
Należy również zaktywizo-
wać to środowisko. Owszem, część osób jest czynna zawodowo, ale jest to niewielka grupa. Pozostałe to przede wszystkim renciści i to w różnym wieku, których trzeba wyciągnąć z domów.


Co ma Pan na myśli, mówiąc o aktywizacji?


Między innymi aktywny udział w życiu kulturalnym, społecznym Tarnobrzega i nie tylko. Mamy kilka instytucji kultury, które są bardzo otwarte na współpracę ze związkiem i pomoc osobom niewidomym i niedowidzącym. Sztandarowym przykładem jest tu Miejska Biblioteka Publiczna, zwłaszcza Filia nr 1 na os. Serbinów, specjalizująca się w gromadzeniu publikacji przeznaczonych dla czytelników z dysfunkcjami wzroku. Ma nie tylko pokaźny zasób audiobooków, książek czytanych, ale dysponuje również sprzętem ułatwiającym czytanie czy odbiór literatury. Przed kilkoma tygodniami odbyła się tutaj prezentacja czytaków, czyli samodzielnie funkcjonujących odtwarzaczy cyfrowych książek mówionych. Kierownik Monika Sadkowska chętnie przystała również na moją propozycję zamkniętych seansów filmów z audiodeskrypcją. Odbyły się już dwie takie projekcje, podczas których prezentowane były filmy „Bogowie” i „Ida”. Planujemy już kolejną, kiedy tylko uda mi się ściągnąć odpowiednią kopię. Ja użyczyłem sprzętu, czyli projektora oraz ekranu, biblioteka zaś udostępniła salę. Uczestnicy seansów byli bardzo zadowoleni.
Ale mówiąc o aktywizacji, mam na myśli także zachęcanie do udziału w różnego rodzaju kursach, zjazdach, sympozjach, które dają nie tylko obycie, ale pozwalają na poznanie nowych osób oraz w miarę normalne funkcjonowanie. Tak jak np. Międzynarodowe Konferencje REHA for the Blind in Poland organizowane przez i dla niewidomych, odbywające się od kilkunastu lat w Warszawie, w których po raz pierwszy uczestniczyłem w ubiegłym roku. Równie istotne są nawiązywanie kontaktów i współpraca z różnymi podmiotami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama