GN 47/2020 Archiwum

Serce przy Bogu, ręce przy pracy

– Mimo że w młodości wielokrotnie buntowałam się, a nawet walczyłam wewnętrznie z Bogiem, to On jednak dawał mi coraz czytelniejsze znaki, że właśnie na takiej drodze życia będę szczęśliwa. Po 25 latach w zgromadzeniu wiem, że prowadził mnie najlepszą słuszną drogą – opowiada siostra Joannes.

Najpierw trzeba się potrudzić, aby odnaleźć drogę do domu sióstr józefitek w Radnej Górze. Ale trud szybko zostaje nagrodzony. Urokliwe miejsce na obrzeżach lasu jest w stanie ukoić w czasach codziennego zabiegania i życia w ciągłym pośpiechu.

Dom rady

– Choć jest to dom formacyjny, wiele osób przyjeżdża do nas na indywidualne rekolekcje czy po prostu na duchowy wypoczynek. Organizujemy tutaj także sesje naukowe i formacyjne – opowiada siostra Joannes, oprowadzając po otoczeniu domu. Siostry przybyły do Zaklikowa i Radnej Góry pod koniec lat 40. ubiegłego wieku. Otrzymały wtedy w darze od Anny Nagórskiej dom, który po wojennych zniszczeniach wymagał generalnego remontu.

– Za naszym przybyciem stało także pragnienie bp Stefana Wyszyńskiego, ówczesnego biskupa lubelskiego, który odwiedzał tutaj siostry. Pierwsze lata były bardzo trudne, józefitki mieszkały niemal w spartańskich warunkach i żyły naprawdę ubogo – dodaje. Obecnie w domu w Radnej Górze mieści się dom formacyjny, gdzie młode siostry przygotowują się do złożenia ślubów wieczystych. – Jest to czas w naszej zakonnej formacji, aby w oderwaniu od posług apostolskich siostry mogły jeszcze raz przemyśleć swoją decyzję, zweryfikować powołanie i dotychczasowe życie w zgromadzeniu – dodaje siostra Joannes, która pełni funkcję prefekty junioratu ścisłego.

Modlitwa przy ikonie

Zgromadzenie sióstr józefitek powstało pod koniec XIX w., a za jego utworzeniem stoi działalność św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego, wielkiego charyzmatyka działalności charytatywnej wśród ubogich na terenach Galicji. – Podejmujący wiele dzieł ks. Gorazdowski potrzebował pomocy w ich realizacji. Dlatego poprosił o pomoc tercjarki, które podjęły posługę wśród najbardziej potrzebujących. Właśnie z tej grupy wywodziły się pierwsze siostry, które utworzyły z pomocą założyciela Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa, składając śluby w 1884 r. – opowiada siostra Joannes. Ich najważniejszym zadaniem była pomoc najuboższym. Do dziś charyzmat zgromadzenia nie zmienił się. Siostry posługują w wielu miejscach, gdzie ludzie potrzebują pełnej dobroci pomocnej dłoni. – Jako młoda dziewczyna nie znałam sióstr józefitek – mówi s. Karmela, juniorystka. – Myślałam, że siostry w habitach to tylko te od Matki Teresy. Jednak pewnego dnia poznałam jedną z sióstr, która powiedziała mi o ich życiu pełnym miłości do drugiego człowieka. Ona sama była świadectwem życia całkowicie poświęconego Bogu. Odkryłam, że mnie również Pan zaprasza na tę drogę. Jednak rodzicom nie było łatwo zaakceptować moją decyzję. Przez kilka dobrych lat nie rozumieli, czemu właśnie taką drogę życia wybrałam. Po kilku latach dzięki modlitwie jednej z sióstr stał się niemal cud. Mama i tato zrozumieli, że właśnie służąc innym miłością, odnajduję szczęście – podkreśla siostra Karmela. W domu w Radnej Górze siostry juniorystki uczą się niełatwej sztuki pisania ikon. To element formacji, ale również i forma modlitwy. Spod rąk sióstr wychodzą piękne ikony, które ofiarowują dobroczyńcom. Odwiedzają też chore i starsze osoby w pobliskich wioskach.

Zakonnym okiem

Siostra Joannes Mazurkiewicz, prefekta junioratu ścisłego – Od początku powstania zgromadzenia siostry posługiwały wśród sierot, chorych, samotnych i cierpiących. Również dziś, realizując przekazany nam przez założyciela charyzmat, prowadzimy domy dziecka, przedszkola, zakłady opiekuńczo-wychowawcze dla niepełnosprawnych i chorych dzieci, posługujemy w szpitalach, domach pomocy, wśród chorych i samotnych, w katechezie i na misjach. Czyli tam, gdzie inni oczekują pomocy i miłości. Hasłem zgromadzenia są słowa ks. Gorazdowskiego: „Serce przy Bogu, ręce przy pracy”, przypominające nam o naszym patronie św. Józefie, który mając ręce pełne pracy, sercem był przy Jezusie. Nasz habit to franciszkańska czarna tunika w formie krzyża, czarny szkaplerz maryjny i welon – znak oddania Panu. Na piersiach nosimy krzyż otrzymywany w dniu pierwszych ślubów, a u czarnego sznura koronkę franciszkańską. Na terenie diecezji mamy tylko tę jedną placówkę. Obecnie mieszka tutaj 21 sióstr, w tym dziesięć juniorystek przeżywających formację i jednocześnie przygotowujących się do zakonnych ślubów wieczystych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama