Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wał jak zapora

W miejscu, gdzie pięć lat temu Wisła zrobiła wyrwę, powstał solidnie wzmocniony wał. Koronę umocnienia podniesiono o 1,3 metra i zabezpieczono przesłoną betonową sięgającą 10 metrów w głąb.

To tutaj zaczęła się powódź w prawobrzeżnym Sandomierzu. Do dziś pamiętam moment, gdy woda zaczęła się przelewać przez koronę wału, a po chwili powstała wyrwa, szeroka i głęboka na kilkadziesiąt metrów. W najbliższych domach nie mieli czasu nawet uratować najpotrzebniejszych rzeczy – wspomina pan Jan z Koćmierzowa. Pięć lat po fali powodziowej, która w 2010 r. w ten rejon przyszła dwukrotnie w ciągu miesiąca, została zakończona modernizacja wału wiślanego w sandomierskim Koćmierzowie. W dwu etapach prac na odcinku obwałowań od huty szkła do granicy z województwem podkarpackim w sumie wyremontowano wał o długości 3,3 kilometra.

– Wał został podwyższony średnio o 1,3 metra. Od strony Wisły został zabezpieczony przesłoną bentonitowo-cementową sięgającą 10 metrów w głąb. Dodatkowo skarpa jest zabezpieczona folią – geomembraną – mówi Jacenty Czajka, kierownik sandomierskiego oddziału Świętokrzyskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Wartość tej inwestycji wyniosła prawie 11,5 miliona złotych. – To ogromna praca, wielki wysiłek Świętokrzyskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Liczymy, że znajdą się pieniądze na kolejne niezbędne inwestycje. Zarząd województwa, planując zadania, będzie miał na uwadze także te z zakresu bezpieczeństwa przeciwpowodziowego, aby do takich tragedii jak ta pięć lat temu więcej nie dochodziło – powiedział Adam Jarubas podczas odbioru wału. W ciągu ostatnich trzech lat zmodernizowano, wzmocniono i podwyższono wały na Koprzywiance i Trześniówce. Planowane jest także zabezpieczanie wałów rzeki Opatówki i ciąg dalszy prac na obwałowaniach Koprzywianki. Podejmowane działania jednak nie do końca uspokajają mieszkańców prawobrzeżnego Sandomierza. Niepokoi ich fakt, że analogicznych prac nie prowadzi się od strony Tarnobrzega. – Konieczne jest podwyższenie i umocnienie wału na całej jego długości, bo gdy przyjdzie duża woda, wał może być przerwany 2 km wcześniej i znów powtórzy się sytuacja z 2010 roku – dodaje pan Jan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama