Nowy numer 42/2020 Archiwum

Wypuścili Jezusa z kościoła

– Być może ktoś, idąc na spotkanie z kumplem przy piwie, nieoczekiwanie spotka Chrystusa, o którego istnieniu zapomniał wiele lat temu – zauważa Waldemar Jagiełło.

Na takie „ryzyko” narażeni są mieszkańcy kilku miast naszej diecezji, m.in. Nowej Dęby, Ostrowca Świętokrzyskiego, Sandomierza i Tarnobrzega. W niedzielne popołudnia na tamtejszych centralnych placach wspólnoty neokatechumenalne głoszą Dobrą Nowinę.

 

– Jest to niejako kontynuacja naszej akcji wyjścia do ludzi z Ewangelią – wyjaśnia Piotr Błaszkiewicz ze wspólnoty działającej przy parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu. – 10 lat temu postanowiliśmy odwiedzać ludzi w różnych miejscach – w szpitalach, hospicjach, sklepach, domach, by uświadomić im sens wielkiego daru, jakim jest dla nas zmartwychwstanie Chrystusa. Bo to, że On powstał z martwych, wiemy, ale co dalej? Czy zastanawiamy się nad Jego działaniem w naszym życiu, nad tym, co ono nam daje? Misje na placach mają pomóc ludziom znaleźć odpowiedź na kilka jakże ważnych dla chrześcijanina pytań. Kim Bóg jest dla mnie? Czy doświadczyłem Jego pomocy? Kim jestem? Po co żyję? Co to jest Kościół? Czy jestem szczęśliwy? – Ale chcielibyśmy również, by ludzie, którzy znajdą się na placu Głowackiego, Gryczmana czy na rynkach sandomierskim i ostrowieckim, znaleźli wskazówkę, gdzie należy szukać odpowiedzi na dręczące wątpliwości – dodaje. Tegoroczna akcja Wielka Misja na Placach jest kontynuacją przedsięwzięcia zainicjowanego dwa lata temu. Tym razem rozpoczęła się w trzecią niedzielę wielkanocną i zakończy 17 maja. Spotkania rozpoczynają się zazwyczaj o godz. 15 odśpiewaniem niedzielnych nieszporów. Niezwykle istotnym punktem są świadectwa osób, które mimo zagubienia, uwikłania się w różne trudne sytuacje, dzięki Bożemu wsparciu poradziły sobie i wyszły na prostą. – Każdy z nas doświadcza w życiu różnorodnych problemów, kłopotów – stwierdza Piotr Błaszkiewicz. – Nigdzie nie jest idealnie. Kłócimy się z żonami, mężami, rodzicami, dziećmi. Nie potrafimy dotrzeć do swych latorośli, tracimy z nimi kontakt. Mamy kłopoty ze zdrowiem, pracą itd. Ale kiedy uświadomimy sobie, że jest Ktoś, kto nas wspiera, kto nas bezwarunkowo kocha, spojrzymy na to wszystko z innej perspektywy.

Wstrząsnęło

W niedzielne popołudnie 19 kwietnia na tarnobrzeskim placu Bartosza Głowackiego o swym zagubieniu i staczaniu się opowiedział bardzo młody człowiek – 19-letni Jakub. – Miałem 13 lat, kiedy zacząłem sięgać po alkohol. Naturalnie pojawiły się kłopoty w szkole, nocne powroty do domu, wymówki ze strony rodziców. Ale nic do mnie nie docierało, byłem głuchy i staczałem się. I być może stoczyłbym się całkowicie, gdyby nie Bóg. Wróciłem któregoś razu w środku nocy i zastałem moją mamę zapłakaną, klęczącą przed telewizorem. Na ekranie zobaczyłem transmisję z adoracji Najświętszego Sakramentu z kaplicy przy kościele na Serbinowie. Wstrząsnęło to mną, zwłaszcza łzy mamy. I wtedy niespodziewanie dla samego siebie powiedziałem, że nie dopuszczę, żeby mama jeszcze kiedykolwiek płakała z mojego powodu. Na niedzielnej Mszy św. usłyszałem o katechezach prowadzonych przez neokatechumenat, poszedłem z oporem i lekką niechęcią. Tam usłyszałem, że mimo mych grzechów Bóg mnie kocha i chce mi pomóc. Dlatego dzisiaj stoję tutaj, a nie leżę gdzieś w rowie lub siedzę w knajpie przy kolejnym kieliszku wódki. – Świadectwa najlepiej przemawiają do naszej wyobraźni – stwierdza Piotr Błaszkiewicz. – Kiedy nagle usłyszymy, że człowiek głoszący Dobrą Nowinę sam przeszedł przez różne kryzysy, że wcale nie jest lepszy ode mnie, to można uwierzyć w naprawę swego życia. Na narastający problem samobójstw, które mogą być efektem utraty wiary w sens życia, zwraca uwagę Waldemar Jagiełło. – Media podają, iż w ubiegłym roku aż 17 osób każdego dnia odebrało sobie życie. Być może nie spotkali nikogo, kto powiedziałby im, że zawsze jest nadzieja i z każdej sytuacji jest wyjście. Wystarczy tylko zaufać Panu. I być może te nasze niedzielne spotkania pomogą komuś takiemu. – Kardynał Bergoglio przed odlotem na ostatnie konklawe stwierdził, że misja na placach jest wspaniałą inicjatywą i gorąco ją popiera – mówi Piotr Błaszkiewicz. – A teraz już jako papież Franciszek, nawoływał, by otworzyć drzwi kościołów i wypuścić z nich Jezusa. I my to czynimy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama