Nowy numer 43/2020 Archiwum

Raban młodości

Peregrynacja symboli. Każdego dnia w kilku miejscach diecezji dla młodych na chwilę zatrzymywał się czas. Nie dzwoniły komórki, zastygała aktywność na fb, nie ćwierkali na twitterze. Dwanaście dni peregrynacji symboli ŚDM to czas młodych.

Niech to spotkanie z symbolami pomoże wam odkryć piękno i sens ofiarnej miłości. Jeśli nie damy z siebie wszystkiego, jeśli nie będziemy potrafili żyć dla innych, a nie tylko dla samych siebie, nie staniemy się szczęśliwsi. Życzę wam, abyście się nie bali być dobrzy, nie bali się pokochać innych tak na całego. Gdy będziecie adorowali te symbole, spróbujcie postanowić, że zrobicie coś konkretnego dla drugiego człowieka. To będzie wspaniały owoc tego spotkania z Jezusem i Jego Matką – zachęcał podczas spotkania z młodymi bp Krzysztof Nitkiewicz.
 

Czas dla nich
– Gdy wyjmowano ten krzyż z samochodu, poczułam dziwne przejęcie. Kilkanaście rąk go uchwyciło i poniosło. Myślałam, że jest cięższy. Zrozumiałam, że gdy ciężar niesie się wspólnie, nie czuć, że przygniata do ziemi. Trzymałam mocno, aż bielały palce. W tym uścisku chciałam przekazać, jak bardzo chcę być przy Jezusie. Koleżanka obok płakała. Gdy spotkałyśmy się wzrokiem, uśmiechnęła się. To były jej łzy radości – opowiada Patrycja z Łagowa.


Dziwnie cicho było w kościele wypełnionym szczelnie gimnazjalistami. Niejeden raz na lekcjach trudno nad nimi zapanować. Tutaj było jakby „nienormalnie” spokojnie. Niektórzy siedzą w ławkach, inni na posadzce. Wpatrzeni w symbole. I niemal wzrokiem pochłaniają starszego kolegę, który mówi, jak przy tym krzyżu przeżywał swoje spotkanie młodych kilkanaście lat temu w Częstochowie. To wtedy odzyskał wolność od zniewolenia i poznał osobę, z którą związał swoje życie. Zachęca do osobistego objęcia krzyża, który zawsze pomaga. Powoli wstają, podchodzą do symboli. Nie ma pośpiechu. Jedni krócej, inni trochę dłużej adorują krzyż i ikonę. Wspólnie śpiewane słowa: „nie zdejmę krzyża z mego serca, choćby mi umrzeć trzeba” brzmią jak obietnica. – Modląc się przy tym krzyżu, mamy świadomość, że jesteśmy razem z tymi milionami młodych osób, które go dotykały i czerpały z niego wewnętrzną moc. Teraz jest czas dla nas i myślę, że nie możemy zmarnować tego daru – podkreślała Magdalena z Zawichostu.


Krzyż dla wszystkich
Symbole ŚDM nawiedzały nie tylko kościoły, gdzie gromadzili się młodzi i trochę starsi na wspólnej modlitwie. W Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Rembowie przy krzyżu i maryjnej ikonie wychowankowie odczytali akt osobistego zawierzenia. Mimo że to twardzi faceci, podczas osobistej adoracji musieli ukrywać wzruszenie, a nawet ukradkiem płynącą łzę. Wraz z nimi przy symbolach modlił się także bp Krzysztof Nitkiewicz. Przypomniał, że te znaki towarzyszą wszystkim młodym, niezależnie od życiowej sytuacji. Podkreślił, że właśnie krzyż może przynieść pełną wolność ducha. Symbole odwiedziły także Dom Dziecka w Ostrowcu i więzienie w Chmielowie. – Nie jest łatwo w takich chwilach znaleźć słowa modlitwy. Niosąc ikonę, nie wiedziałem nawet, co myśleć ani jakimi słowami się modlić. Potem tylko patrzyłem i myślałem o swoim życiu. Wiele było błędów, ale jestem jeszcze młody i jest czas na naprawę tego wszystkiego – mówi jeden z mieszkańców ośrodka wychowawczego.


Czas nabierania mocy
W Dwikozach przez kilka godzin młodzi czuwają przy symbolach. Wspólny śpiew, teksty rozważań pozwalają wejść w nastrój modlitwy. – Przyznam się, że nie zdawałam sobie sprawy z wielkości tego wydarzenia i chyba do końca nie rozumiałam jego wymiaru. Dopiero jak te symbole zawitały do nas, uświadomiłam sobie, jak bardzo niezwykła to chwila. Pomyślałam, że choć może jesteśmy kolejnymi z milionów ludzi, którzy ten krzyż niosą, dotykają go i przy nim się modlą, to jednak dla Jezusa jesteśmy ważni. To właśnie On i Jego Matka w tych znakach chcą się z nami spotkać – opowiada Natalia Bukała. – Dla mnie było to niesamowite spotkanie, które umocniło mnie na dalsze życie. Przede mną matura i cała masa egzaminów, tutaj nabrałam takiej duchowej mocy. Prosiłam o dary Ducha Świętego na ten ważny czas w moim życiu, ale także o to, by sprostać zadaniom wolontariuszki na przyszłoroczne spotkanie młodych – podkreśla Patrycja Klocek. – Ten krzyż wędrował niemal po całej ziemi, był świadkiem tylu spotkań młodych z Chrystusem i między sobą. To ten znak mówi nam, młodym, że jesteśmy cenni w Bożych oczach, że Bóg nas zbawił i że warto wykorzystać ten czas nawiedzenia. Naprawdę warto! – podsumuje Barbara Hebda. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama