Nowy numer 24/2018 Archiwum

Skorupka już przesiąkła

– W rodzinnym domu wszyscy śpiewali: ojciec barytonem, a mama sopranem. Mama nuciła kolędy i wielkopostne pieśni, wykonując różnorodne prace domowe – gotując czy cerując tacie skarpetki – wspomina Edward Kotłowski.

Wtym roku 81-letni Edward Kotłowski ze Stalowej Woli, nestor stalowowolskich artystów, aktor Amatorskiego Teatru Dramatycznego im. Józefa Żmudy działającego przy Miejskim Domu Kultury w Stalowej Woli, otrzymał Gałązkę Sosny.

Debiut z gilem

Z panem Edwardem spotkałem się w sali kameralnej MDK. Ćwiczył przed Ogólnopolskimi Otwartymi Spotkaniami Teatralnymi w Andrychowie, na które, wraz z zespołem, wybiera się wkrótce z „Requiem dla gospodyni” Wiesława Myśliwskiego. Gra pastucha Bolesia. Mimo że spędził już na scenie wiele lat, trema go nigdy nie opuszcza, umie jednak już sobie z nią radzić. Noc przed premierą zawsze jest jednak niespokojna. – W teatrze zadebiutowałem w 1958 r. na deskach tego właśnie domu kultury w komedii muzycznej „Zielony gil” Tirso de Moliny w tłumaczeniu Juliana Tuwima. Miałem zaledwie 24 lata.

Trema była niesamowita. Nie pamiętam dokładnie, jaka była frekwencja, ale ludzie lubili wtedy teatr. Reżyser Józef Żmuda na początku dawał mi rolę, gdy ktoś nawalił lub zachorował. Byłem zawsze pod ręką, ponieważ śpiewałem w chórze i tańczyłem w zespole. Były to zwykle role krótkie, kilkuminutowe – wspomina pan Edward. Edward Kotłowski najlepiej czuł się w teatrze poezji. I to umiłowanie wierszy pozostało mu do dziś. Bardzo dobrze wspomina Izabelę Melińską, która po wojnie założyła w Stalowej Woli teatrzyk poezji. Ona nauczyła go dykcji, interpretacji, zachowania na scenie, dużo czasu spędzała z członkami zespołu na ciekawych rozmowach o teatrze. Zespół dramatyczny dawał występy także poza Stalową Wolą, w tym w Rzeszowie i Ostrowcu Świętokrzyskim. – Do dziś pozostało już niewielu z tych, z którymi w latach 50. i 60. grywałem na scenie. Żyją jeszcze Kazimierz Jarem i Emil Brzoza – dodaje pan Edward.

Samouk

Edward Kotłowski to nie tylko aktor amator, ale też śpiewak, tancerz i muzyk. Zdolności te odziedziczył po rodzicach. – W rodzinnym domu wszyscy śpiewali: ojciec barytonem, a mama sopranem. Mama nuciła kolędy i wielkopostne pieśni, wykonując różnorodne prace domowe – gotując czy cerując tacie skarpetki. Tatę słyszałem mniej, bo rzadko bywał w domu; ciężko pracował, nawet po 12 godzin dziennie. Dobrze grał na flecie, klarnecie, ale najwięcej na glinianej okarynie – instrumencie podobnym trochę do fletu bocznego. Sam gram na ustnych organkach, dawnej jeszcze na harmonii, którą ojciec dostał od Rosjan – wspomina Edward Kotłowski. Pan Edward żałuje, iż rodzice nie posłali go do szkoły muzycznej. Teraz wie, że było to jego powołanie. Niestety czasy były ciężkie i trzeba było zarabiać na chleb. Skończył więc przyzakładową szkołę i przez 40 lat pracował w Hucie „Stalowa Wola”. Nie wspomina dobrze tego okresu w swoim życiu. Miał też szansę skończyć zaoczne studia reżyserskie. Namówił go Józef Żmuda. Trzeba było jednak zapłacić. Starał się o pomoc w Radzie Zakładowej huty. – Powiedziano mi, iż nie przewiduje się dla mnie awansu i dofinansowania nie dostanę – wspomina ze smutkiem pan Edward. Tańczyć także nauczył się sam. – W szkole podstawowej tańczyłem z nauczycielkami walca. W domu kultury zaś poznałem tańce ludowe: mazura, kujawiaka. Bez sceny już chyba nie mogę żyć. Jest to moje hobby. Wspaniały sposób na spędzanie wolnego czasu. Skorupka już nasiąkła. I to chyba dobrze – przyznaje pan Edward. Ostatnio Edward Kotłowski spróbował swoich sił w monodramie na podstawie poetyckiego utworu „W Szwajcarii” Juliusza Słowackiego. – Dziadek! Jak ty mi się podobałeś… – powiedziała wnuczka, gdy po raz pierwszy zobaczyła mnie w tej sztuce – wyznał z radością Edward Kotłowski.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma