Nowy numer 50/2019 Archiwum

Bombardier z Sandomierza

Sport. Chciał być kolarzem, piłkarzem, a nawet koszykarzem, by w końcu zostać ikoną polskiej piłki ręcznej. Jest jednym z niewielu zawodników na świecie, który potrafi rzucić piłkę z prędkością ponad 120 km/h. Mimo kontuzji i straTY oka Karol Bielecki wciąż precyzyjne trafia w bramkowe okienka.

– Byłem jednym z najmłodszych zawodników w zespole, który dostał szansę, aby się rozwijać i trenować z najlepszymi. Starałem się ten czas dobrze wykorzystać, mając marzenia, aby zostać dobrym zawodnikiem. Treningi nie były łatwe i naprawdę dużo mnie kosztowały, ale dziś wiem, że było warto – wspomina K. Bielecki. W sierpniu 2002 roku wraz z polską reprezentacją do lat 20 został mistrzem Europy. Młoda kadra Biało-Czerwonych z Bieleckim, jako liderem, wywalczyła pierwszy złoty medal w historii polskiej piłki ręcznej. Karol zdobył wtedy tytuł króla strzelców turnieju finałowego. Rok później w młodzieżowych mistrzostwach znów był najlepiej trafiającym do siatki przeciwnika. – Do dziś pamiętam pierwszy mecz z orłem na piersi. Graliśmy wtedy w Gdańsku z Białorusią. Taki moment jest realizacją i spełnieniem marzeń, jednocześnie jest zastrzykiem na przyszłość, że przez ciężką i konsekwentną pracę można dużo osiągnąć i spełnić wyśnione marzenia – opowiada Karol Bielecki. Te osiągnięcia młodemu sandomierzaninowi otworzyły drogę na światowe salony handballu. Jego transfer do niemieckiego SC Magdeburg przeszedł także do historii. Przeszedł do tego klubu za rekordową wówczas sumę 200 tys. euro. Nigdy wcześniej nie zapłacono tyle za polskiego zawodnika. Z Magdeburga trafił do Rhein-Neckar Löwen. Równocześnie z kolegami z kadry zaczynali tworzyć jedną z historycznych ekip polskich gier zespołowych.

Dar od Pana Boga

Dziś Karol dysponuje jednym z najmocniejszych i najszybszych rzutów na świecie. Mając 202 cm wzrostu i świetną dynamikę ruchową, potrafi niemal z każdej pozycji zaskoczyć bramkarza. Sławomir Szmal, reprezentacyjny bramkarz i przyjaciel Bieleckiego, niejednokrotnie podkreślał, że Cola łączy w jedno siłę rzutu i celność, co sprawia, że bramkarz niejednokrotnie nawet nie zdąży zareagować. – Moje warunki fizyczne sprawiają, że gdy jestem w formie, piłka po rzucie leci naprawdę szybko. Tym obdarzyła mnie natura. Można powiedzieć, że to także efekt treningów już od dzieciństwa i dar od Pana Boga, który dobrze wykorzystałem – podkreśla piłkarz.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • torys
    20.01.2016 11:57
    Lewe rozegranie ;Cesarz KAROL WIELKI !
    doceń 1
  • Grott
    20.01.2016 12:23
    Grott
    Karol I Wspaniały
    doceń 3
  • gut
    20.01.2016 14:55
    Super Sportowiec, super artykuł!!!
    doceń 1
  • Prim
    21.01.2016 08:23
    uff, całe szczęście, że po tym nieszczęśliwym wypadku wszyscy się za niego modlili, bo mógłby z tego nie wyjść. zastanawia mnie tylko, po co zabieg w Niemczech, skoro była już modlitwa?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama