Nowy numer 3/2021 Archiwum

Jesteśmy jak kamyki

– Byłam oporna wobec powołania i chciałam udowodnić sobie, że go nie mam. Potem chciałam wybrać każdy inny zakon, tylko nie dominikanki. Jednak Bóg pokazał mi, że chce mnie właśnie tutaj – opowiada s. Róża.

Siostry pracują również jako katechetki w szkołach i posługują przy parafiach, prowadzą domy pomocy społecznej i otaczają opieką dzieci niepełnosprawne fizycznie i psychicznie, także te głęboko upośledzone. Prowadzą też placówki misyjne w Rosji i Kamerunie, posługują w USA, Kanadzie, we Włoszech, na Ukrainie i Białorusi.

Wspólnotowe szlify

Dziś w Wielowsi znajduje się dom sióstr seniorek oraz dom formacyjny – miejsce, gdzie do ślubów wieczystych przygotowują się młode siostry. – Uroczystość ślubów wieczystych odbywa się zawsze w rocznicę otwarcia pierwszego nowicjatu, czyli 8 sierpnia. Od tego miejsca zaczyna się historia zgromadzenia i tutaj znajduje się grób założycielki, której proces beatyfikacyjny trwa – dodaje przełożona. Obecnie kilka sióstr kończy formację przed złożeniem ślubów wieczystych. – Swoje powołanie odczytałam dość nagle. Było to podczas chodzenia po górach z przyjaciółmi. Jednego dnia zlało nas porządnie i szukaliśmy schronienia w pobliskim klasztorze. Furtę otworzył dominikanin z pytaniem: „Kogo szukacie?”. W mojej głowie padła odpowiedź: „Jezusa z Nazaretu”. I ta myśl nie dała mi już spokoju. Pewnego dnia złapałam się na tym, że mimowolnie szukam informacji o zgromadzeniach żeńskich – opowiada siostra Nazaria. Jak potwierdza, życie we wspólnocie wymaga niejednokrotnie wielu wyrzeczeń i kształtowania charakteru. – Schody nie zaczynają się, gdy odkrywa się powołanie, ale gdy przekracza się klasztorną furtę. Trzeba nauczyć się życia we wspólnocie, które tak naprawdę weryfikuje pierwotną decyzję. W naszym zgromadzeniu wspólnota to jeden z filarów duchowości. Jesteśmy tutaj jak kamyki, które początkowo, podczas codzienności, obrabiają siebie, aby nabrać gładkich kształtów dobrego wspólnotowego życia – dodaje.

Strój zgromadzenia zmieniał się w ciągu lat. – Kiedyś siostry nosiły bardzo specyficzne nakrycie głowy. Po Soborze Watykańskim II zmieniono je. Kolejna reforma przyszła kilkanaście lat temu. Obecnie nasz strój to biała tunika, szkaplerz, skórzany pas z różańcem oraz czarna kapa. Nakrycie głowy to czarny welon. Obecnie jest nas w zgromadzeniu blisko 400 sióstr. Na terenie diecezji posiadamy dwa klasztory: w Wielowsi i Bielinach – podsumowuje siostra Natalia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama