Nowy numer 48/2020 Archiwum

W Zielonym Gaju

Anatol Diaczyński od 20 lat mieszka z rodziną w Polsce. Ma polskie obywatelstwo. Tylko rosyjski akcent zdradza, że nie wychował się w kraju. W miarę dobrze ułożył sobie życie, ale nie zapomina o tych Polakach, którzy nadal czekają w Kazachstanie na powrót.

Literat

Anatol Diaczyński przyjechał wraz z żoną Anną i dwiema młodszymi córkami. Osiedlił się w Stalowej Woli. Potem sprowadził do kraju także swoich rodziców oraz najstarszą córkę z mężem. Oni zaś zamieszkali, dzięki gościnności samorządu gminy Grębów, w Wydrzy. W Stalowej Woli rodzina Diaczyńskich otrzymała dwupokojowe mieszkanie. Gorzej było z pracą. Z zawodu pan Anatol jest literatem, skończył w Moskwie Instytut Literatury im. Gorkiego. W dawnym ZSRR dorabiał także jako dziennikarz. Pisał wiersze. Myślał, że w Stalowej Woli otrzyma etat w bibliotece lub muzeum. Niestety musiał pracować fizycznie. Zaczął też pisać książki, po rosyjsku i po polsku, które opisują losy Polaków w Kazachstanie. Wstąpił do Związku Literatów Polskich. – Opisywać ich życie to mój obowiązek jako Polaka i patrioty. Najważniejsza moja książka nosi tytuł „To my jesteśmy, Polsko!”. Została przetłumaczona także na język ukraiński. Opisuje wysyłkę Polaków z zachodniej Ukrainy do Kazachstanu, a powstała na podstawie rozmów z ludźmi, którzy ją przeżyli. Większość już nie żyje – dodaje pan Anatol.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama