Nowy numer 48/2020 Archiwum

Mężne czy szalone?

Wystawa fotografii w kościołach Stalowej Woli. – To opowieść o odwadze, miłości, nadziei i życiu. O bohaterskich wyborach zwykłych kobiet i męstwie, które pokonuje lęk i daje siłę do podjęcia decyzji w zmaganiach o bezbronne życie dziecka i własne zdrowie – tłumaczy Marta Dzbeńska-Karpińska.

Matczyna litania

Początkowy entuzjazm został ochłodzony piętrzącymi się problemami. – Szybko dotarłam do pierwszej mężnej mamy, ale okazało się, że znalezienie kolejnych kobiet nie jest wcale łatwe. Jedne nie uważały swojego przypadku za heroizm czy bohaterstwo, inne miały opory i nie bardzo chciały dzielić się z innymi swoimi osobistymi, trudnymi sprawami. Minął prawie rok. Byłam bliska poddania się – opowiada autorka książki i wystawy. Jak podkreśla, gdyby nie interwencja z góry, nic by z tego nie wyszło. – Zamówiłam u znajomego księdza Mszę św. w tej intencji, potem była dziewięciodniowa nowenna do św. Antoniego i nagle, jedna po drugiej, zaczęły spływać do mnie informacje o matkach, jakich szukałam. Czasem dowiadywałam się całkiem przypadkowo o takich historiach. Jedną z kobiet poznałam na przyjęciu urodzinowym, inne odpowiedziały na apele z rekolekcji i z forum internetowego. Potem pomógł mi Szpital Kliniczny im. Księżnej Anny Mazowieckiej przy ul. Karowej w Warszawie – opowiada pani Marta. Zjeździła niemal całą Polskę. Jak opowiada, spotkanie z każdą z kobiet i jej rodziną zmieniało ją. – Obdarzano mnie wielkim zaufaniem. Podczas rozmów, wywiadów i sesji fotograficznych starałam się zachować pewien dystans, być tylko nośnikiem tych historii. Jednak czasem było to niemożliwe. Wiele z tych przypadków po prostu zwala z nóg. Zwłaszcza jedna historia. Mimo że upłynęło ponad 10 lat od wydarzeń, o których opowiadała bohaterka, myślenie o ogromie cierpienia fizycznego i psychicznego, przez które przeszła, było tak przeszywające, że ten ból niemal zwalił mnie z nóg – ze wzruszeniem opowiada pani Marta. Autorka wystawy i książki dotarła do 29 kobiet, które stanęły w swoim życiu przed ważną i trudną decyzją, gdy los, a często także i ludzie postawił im na dwu szalach skrajne decyzje: ich zdrowie i życie albo życie dziecka. One podjęły walkę, aby wygrać całą batalię, by pokonać chorobę i stać się szczęśliwymi mamami. Jednak z różnych powodów w książce i na wystawie znalazły się tylko 22 matki i ich historie. – To nie jest jakaś lista bohaterek. To litania zwyczajnych, kochających życie kobiet – dodaje Marta Dzbeńska-Karpińska.

Zwyciężyły

Czytając poszczególne historie i oglądając zdjęcia uśmiechniętych kobiet tulących swoje dzieci, trudno się nie wzruszyć. – Nie jest prosto w mediach spotkać takie historie. Dziś mówi się tylko o feminizmie, wyzwoleniu i konieczności samorealizacji kobiet. Te przypadki pokazują, że nie ma nic piękniejszego dla kobiety, jak być szczęśliwą mamą. Tę wystawę polecam tym wszystkim paniom, które zabiegane, zapominają o tym, co stanowi istotę ich kobiecości – komentuje Elżbieta, studentka stalowowolskiego wydziału KUL. Opisane historie sama autorka dzieli na dwie zasadnicze grupy. – Jedna grupa pokazuje przypadki kobiet cierpiących na różne choroby lub niepełnosprawnych, które podjęły ryzyko związane z ciążą i porodem, bo tak silne było w nich pragnienie macierzyństwa. Druga obejmuje historie kobiet, które urodziły z narażeniem życia lub zdrowia, bo podczas ciąży wykryto rozwijającą się chorobę, albo zaszły w nieplanowaną ciążę mimo wyraźnych przeciwwskazań, jednak zdecydowały się walczyć o życie zarówno własne, jak i dziecka. Los albo raczej Pan Bóg chciał, by wyszły zwycięsko z podjętej walki – wyjaśnia pani Marta. W swoim projekcie nie stawiała granic odnośnie do wiary i zaangażowania w życie religijne.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama