Nowy numer 25/2018 Archiwum

Pięćdziesiąt lat z Aniołem

O trudnych początkach i sukcesach w trenerskiej pracy z prezesem Katolickiego Klubu Sportowego „Victoria” w Stalowej Woli Stanisławem Aniołem rozmawia Andrzej Capiga.

Andrzej Capiga: 50 lat pracy na bieżni to rekordowy wynik. Proszę powiedzieć, jak to wszystko się zaczęło.

Stanisław Anioł: Był rok 1956. W Stalowej Woli rozpocząłem naukę w szkole zawodowej. Wtedy też zapisałem się do Szkolnego Klubu Sportowego, do sekcji lekkoatletyki. Biegałem na 100, 400 i 800 m, a nawet pchałem kulą. Po skończeniu szkoły Klub „Stal” Stalowa Wola zaproponował mi starty w jego barwach, a huta pracę. W klubie biegałem różne dystanse: od 100 do 1500 m, także w sztafecie. W wojsku również startowałem, reprezentując swoją jednostkę między innymi na mistrzostwach Wojska Polskiego. Gdy wróciłem do Stalowej Woli, w 1964 r., klub skierował mnie na kurs instruktorski do Mielca. Skończyłem go w sierpniu, a już w listopadzie rozpocząłem zajęcia z biegaczami. W „Stali” byłem trenerem do 1998 r., gdyż wówczas klub zlikwidował sekcję lekkoatletyki.

A ponieważ nie mógł Pan żyć bez królowej sportu, utworzył Pan Katolicki Klub Sportowy „Victoria”…

Tak. Po rozmowie z proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Polski ks. Edwardem Madejem zdecydowałem, iż zarejestrujemy go przy tej parafii. Od 1998 r. jestem więc zarówno trenerem, jak i prezesem klubu. W międzyczasie na AWF w Poznaniu skończyłem kurs trenerski. I tak 50 lat trenerskiej pracy minęło jak jeden dzień.

Ze swoimi zawodnikami zdobył Pan aż 190 medali. Proszę powiedzieć, który z nich jest dla Pana najcenniejszy.

Z pewnością będzie to brąz Joanny Jóźwik w finale na 800 metrów w Lekkoatletycznych Mistrzostwach Europy w Zurychu w 2014 r. Ale nie mniej cenne były też starty moich wychowanków na olimpiadach w Barcelonie – Grażyny Penc czy Leszka Bebły w Atlancie w maratonie, gdzie zajął 17. miejsce, będąc jednym z najlepszych białych biegaczy. Z tych 190 medali w samym tylko KKS „Victoria” jako trener zdobyłem 57.

Początki w „Victorii” nie były łatwe.

Na pewno, gdyż jako nowy klub borykaliśmy się nie tylko z problemami finansowymi, ale też, delikatnie rzecz ujmując, z niechęcią niektórych środowisk. W miarę upływu czasu pozyskaliśmy jednak stałych sponsorów, w tym hutę, gminę, Mostostal i elektrownię. Pomoc ta była i tak niewystarczająca, aby pokryć wszystkie koszty prowadzenia klubu; brakowało na zakup sprzętu, opłacenie trenerów i wyjazdy na zawody. Na początku klub liczył 60 zawodników, teraz ponad 100, wraz z działającą od dwóch lat sekcją szachową.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma