Nowy numer 43/2020 Archiwum

Cmentarz na wzgórzu

Wspomnienie zmarłych. 400 lat mija w tym roku od powstania w Radomyślu nad Sanem parafii pw. św. Jana Chrzciciela. Jest to zapewne jedno z niewielu sanktuariów w kraju, w którym są dwa cudowne i łaskami słynące maryjne wizerunki: Matki Bożej Bolesnej i Matki Bożej Pocieszania.

Parafia Radomyśl nad Sanem usytuowana jest w widłach Wisły i Sanu. Powstała w 1614 r., jeszcze za złotego wieku w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Fundatorem miasteczka i parafii był polski szlachcic Jakub Sienieński. Początkowe losy parafii związane są z zakonem augustianów. Sprowadzeni zostali tu oni z krakowskiego Kazimierza w 1625 r. dla posługi duszpasterskiej wśród parafian oraz licznie przybywających pielgrzymów upraszających łaski u Matki Bożej na Zjawieniu czczonej w wizerunku Matki Bożej Bolesnej.

Radosna myśl i Matka bolesna

– Podanie głosi, że pobożna mieszkanka osady Kowalicha chodziła na wzgórze modlić się w samotności. Z czasem przybywali tam z nią inni mieszkańcy. Wybudowano więc kaplicę z choiny i powieszono obraz Matki Bożej. Wzniesienie nazywano górą Kowalichy, a po latach – Zjawieniem. Wiele osób doznawało łask i szerzył się kult Maryi na wzgórzu. A ponieważ wierni odchodzili z tego miejsca z radosną myślą, stąd – jak podaje tradycja – bierze się nazwa miasteczka – opowiada Joanna Kopacz, autorka książki „Zarys dziejów parafii Radomyśl nad Sanem”. W innym podaniu czytamy, że kupiec z flisakami spławiający Sanem drewno w głąb Polski obawiali się o swoje życie z powodu wzburzonego nurtu rzeki. Kupiec obiecał Matce Bożej, że jeśli ich ocali, to z uratowanego drewna wybuduje Jej kościół na wzgórzu. Ponieważ tratwy bezpiecznie dobiły do brzegu, kupiec wywiązał się z obietnicy. Gdy rozpadł się pierwszy modrzewiowy kościół, budowano na Zjawieniu kolejne, już murowane. W świątyni umieszczono cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej. Jest on namalowany na dębowej desce. Jego powstanie datuje się na XV–XVI w. Przedstawia on Matkę Bożą Bolesną, ubraną w różową suknię i ciemnoniebieski płaszcz, która dłonie ma splecione w geście bólu i modlitwy. Cierpienie przepełnia też oblicze Maryi, a w Jej serce wbity jest miecz. Matka Boża przedstawiona jest na tle miejscowego krajobrazu. Są też łacińskie napisy: „Przez Maryję osiągamy życie wieczne”, „Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko” oraz fragment z hymnu „Stabat Mater”. Obraz był koronowany 15 września 1991 roku przez abp. Ignacego Tokarczuka. Koronę dla Matki Bożej Bolesnej poświęcił natomiast papież Jan Paweł II. W „Złotej Księdze Zjawienia” znajdziemy kilkadziesiąt wpisów osób, które doznały od Matki Bożej Bolesnej różnorakich łask. Co roku dopisywane są nowe.

Grobowe historie

Do 1874 r. wierni oraz bracia augustianie chowani byli wokół starego kościoła w centrum Radomyśla. Potem, zgodnie z decyzją austriackiego zaborcy, cmentarz trzeba było przeprowadzić poza miejscowość. Mieszkańcy zdecydowali, że będzie to wzgórze na Zjawieniu. Tamtejszy cmentarz to jedna z piękniejszych nekropoli w sandomierskiej diecezji. Leży na wzniesieniu, daleko od ludzkich siedzib. Obok leniwie płynie San. Najstarsza część cmentarza to samo wzgórze, na które prowadzi szeroka aleja. Na szczycie stoi jednonawowy kościół pw. Matki Bożej Bolesnej (obecnie Jej wizerunek jest już w nowej świątyni). Przy alei spoczywają głównie majstrowie budowlani, nauczyciele, urzędnicy oraz siostry służebniczki dębickie. Niestety, groby te w bardzo szybkim tempie niszczeją. Tutaj znajduje się grobowiec rodu Sobolewskich. Stanisław Sobolewski założył w Radomyślu w 1883 r. aptekę i prowadził ją do 1910 r. Na wzgórzu wieczny odpoczynek znalazło także 18 powstańców styczniowych, w tym dwóch braci Cukrowskich. W ich grobowcu zamurowane były powstańcza dokumentacja, pieniądze, a nawet broń. To właśnie powstańcom w 1903 r. radomyscy młodzi, skupieni w patriotycznej organizacji „Grono młodzieży”, postawili pamiątkowy krzyż obok kościoła na Zjawieniu. Z Radomyśla do legionów Piłsudskiego dołączyło 35 mężczyzn, z których 15 poległo w walkach. Jedną ze strzeleckich grup organizował przyszły pisarz Jan Wiktor, który też spoczywa na wzgórzu. 40 osób włączyło się w działania wojenne podczas II wojny światowej. Wszystkim poległym w tamtym czasie mieszkańcom Radomyśla w 1996 r. wzniesiono pomnik, który stoi u podnóża Zjawienia. Na wzgórzu znajduje się urna z prochami Zbigniewa Macierzyńskiego, ucznia radomyskiego liceum, wywiezionego do obozu w Auschwitz pierwszym transportem. Zmarł tam w grudniu 1940 roku. Groby kryją także smutne historie miłosne. Do takich należą losy Anny Marty Saganówny, która została zastrzelona przez swojego ukochanego, ponieważ jej matka nie pozwalała na tę miłość. Wolała ją widzieć na katafalku niż przy ołtarzu z biedakiem. Mężczyzna popełnił potem samobójstwo. Pochowano ich na tym samym cmentarzu, lecz daleko od siebie. Na Zjawieniu leżą również cenieni nauczyciele, a wśród nich Stefan Wiktor, kierownik szkoły w Radomyślu, Maria Kłosówna, polonistka, oraz pedagodzy tajnego nauczania. Tam spoczywa także pięciu radomyskich księży proboszczów: Mateusz Bąkowski, Jan Burdziński, Adam Oberc, Feliks Chudy i Walerian Motyka. Pierwszy postawił szpitalik dla biednych. Drugi – kościół murowany na Zjawieniu. Pomagał też styczniowym powstańcom. Za swoje pieniądze kupował amunicję, żywność czy paszę dla koni. Opiekował się rannymi. Ich groby nie zachowały się do naszych czasów. Najbardziej ukochany przez mieszkańców Radomyśla był natomiast ks. Feliks Chudy. To on sprawdził tutaj siostry służebniczki dębickie, które przez lata prowadziły ochronkę i przedszkole. Ks. Chudy miał, jako pierwszy w Radomyślu, samochód, którym woził dzieci i ministrantów.

Przed koronacją

Augustianie skutecznie krzewili kult Matki Bożej Bolesnej, a nawet go rozszerzyli. Sprowadzili bowiem z Bawarii obraz Matki Bożej Pocieszenia. Przedstawia on Maryję z Dzieciątkiem Jezus na rękach. Ona trzyma w ręku pasek z łacińskim napisem: „Umiłowałam cię wielką miłością. Miłuj i ty mnie”. U dołu obrazu są postacie św. biskupa Augustyna oraz jego matki św. Moniki. Pomiędzy nimi jest wizerunek dziecka trzymającego w ręku łyżkę – symbol wizji św. Augustyna dotyczącej tajemnicy Trójcy Świętej. Biskup Krzysztof Nitkiewicz zlecił proboszczowi radomyskiego sanktuarium ks. Józefowi Turoniowi rozpoczęcie przygotowań do koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia. Żaden termin nie jest jeszcze ustalony. Może stanie się to w 2016 r., czyli 25 lat po koronacji obrazu Matki Bożej Bolesnej? Materialnie wszystko jest gotowe, w tym plac, który może się zmieścić około 20 tys. wiernych. – Nie chodzi o to, by ukoronować kolejny obraz, lecz by sprawić, by parafianie poczuli, jak wielki mają skarb. Siła tego obrazu płynie także z obecności świętych, którzy towarzyszą Matce Bożej, w tym z postawy św. Moniki, która modli się o nawrócenie syna – św. Augustyna. W czasach, kiedy obserwujemy spory kryzys wiary wśród młodego pokolenia, przykład św. Moniki może być wskazówką dla rodziców, jak postępować z dziećmi. Koronacja ma być pomocą dla ludzi, źródłem pociechy – mówi ks. Józef Turoń.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama