Nowy numer 43/2020 Archiwum

500 osób lubi to

Różaniec. Czy internetową sieć można opleść inną siecią, tą uwitą z modlitwy?

Internet to nie tylko przestrzeń zagrożeń i złej wiadomości. Całkiem łatwo, jeśli się tylko chce i ma odwagę, można go uczynić przestrzenią wielkiego dobra. Jest to świat, w którym spędzamy dużo czasu, dlaczego więc nie ma nam posłużyć jako poligon modlitwy? To było jedno z pierwszych pytań, jakie postawiliśmy księżom na spotkaniach młodych – opowiada Jarek ze Stalowej Woli.

Wszystko z zazdrości

Początkowo to pytanie pozostawało bez odpowiedzi, bo „kościelne młyny mielą powoli”. Jednak sprawa ta nie dawała spokoju ks. Augustynowi Łyce, diecezjalnemu moderatorowi kół różańcowych. – Podczas jednego ze spotkań znajoma zasygnalizowała mi, że można by założyć internetową wspólnotę ludzi modlących się na różańcu. Mówiła, że wielu jej znajomych rozjechało się po świecie, a kiedyś wspólnie się modlili przy różnych okazjach. Tę propozycję odłożyłem na półkę. Sprawa powróciła podczas rozmowy w kancelarii parafialnej, gdy młody człowiek przyszedł po metrykę chrztu. Zagadałem go, że organizujemy koła różańcowe i czy nie chciałby należeć. Przyznał, że rozważyłby propozycję, ale obecnie mieszka w Norwegii, a wrócił tylko na czas związany z zawarciem małżeństwa. I wtedy rzuciłem hasło, że będziemy zakładać takie kółko internetowe i czy chciałby dołączyć. Odpowiedział, że chętnie, ale oddzwoni, bo musi zapytać przyszłej żony. Po godzinie zadzwonił i powiedział: „Proszę księdza, jesteśmy chętni oboje” – śmieje się ks. Augustyn. Wtedy poszło już jak z płatka. Pierwsza róża powstała pod egidą Moniki Micał. – Tak naprawdę to ta róża powstała z zazdrości. Kiedy ks. Augustyn opowiadał nam o swoich różach różańcowych „60+”, robiło nam się głupio, że my, młodzi, nie możemy się zebrać w taką modlitewną ekipę. Wiadomo, każdy wyjeżdża na studia, do pracy i tak nosi nas po tym świecie. Trudnością było więc comiesięczne spotkanie na tzw. zamiance różańcowej. Pomyślałam: a czemu by nie łączyć się internetowo, by zmienić tajemniczkę, a każdy pójdzie na Mszę św. tam, gdzie mieszka. I zaczęłam zbierać chętnych – opowiada Monika Micał, obecnie mieszkająca w Krakowie. Myślała, że będzie trudno zebrać 20-osobową ekipę, ale... wysłała kilka e-maili, wykonała kilka telefonów i po trzech dniach był komplet. – Mało tego. Do kółka chciał należeć mój brat, ale go świadomie wyrzuciłam, z nadzieją, że założy własne. Po kilku dniach zakomunikował, że i on ma już komplet – dodaje z uśmiechem Monika. I tak rozpoczął się łańcuszek powstawania internetowych kół różańcowych. – Mieliśmy dużo znajomych, którzy chcieli dołączyć do nas. Prosiliśmy ich, aby postarali się o kolejne osoby i założyli własne koło. I tak oto jest już ponad 20 kół, czyli ok. 500 osób oplata sieć internetową siecią modlitwy – mówi Monika.

Papieża też zaproszą

– Byłem sceptycznie nastawiony do pomysłu, który pewnego dnia zaproponowała żona. Uważałem, że nie powinno się mieszać całego bagna internetowego z modlitwą i wiarą. Jednak rozpoczynając wspólne życie, warto mieć cel, w kierunku którego będzie się patrzyło razem. W dzisiejszym świecie, w którym nakręcani jesteśmy hasłem: „żyj szybko”, zapominamy o tym, co wartościowe. Ciągłe bieganie, szkoła, praca, dom powodują, że potrzebujemy zatrzymania się. Taka cyfrowa droga dotarcia do młodego człowieka jest niezwykle atrakcyjna. Internetowe kółko różańcowe jest „dobrym produktem” trafiającym w niszę – podkreśla Maciej Łokaj, należący z żoną od czerwca do róży św. Pawła. W taką niszę zapotrzebowania na modlitwę trafiła propozycja kilku sandomierskich księży katechetów. W szkołach średnich podrzucili hasło internetowych różańcowych grup społecznościowych kilku młodym. – Na każdej lekcji odmawiamy dziesiątek Różańca. Ksiądz mówił także o kołach różańcowych i nowennie pompejańskiej. Ta ostatnia jest trochę trudna i wymagająca. Dlatego na początek wystartowaliśmy z internetowym kółkiem różańcowym. Jeśli ktoś myśli, że w liceum trudno zebrać 20 osób chętnych do modlitwy, to się myli. Trzeba tylko czasem spróbować – opowiada Maciek Kozłowski z sandomierskiego LO. Wieści rozniosły się lotem błyskawicy. Na Facebooku powstały grupy, które zapraszały do wspólnej modlitwy. I tak w ciągu kilku miesięcy zawiązało się kilka wspólnot. – Cała struktura działa jak w normalnym kółku różańcowym. Tylko że kontakt mamy przez internet. Zelator co miesiąc rozdziela poprzez e-mail tajemniczki i przysyła intencje ogólną i szczegółową. Jeśli ktoś ma jakąś osobistą intencję, to podaje ją właśnie do zelatora i on rozsyła do innych. Do mojego kółka należą ludzie z USA, Kanady, Norwegii i Watykanu. Nie proponowaliśmy jeszcze udziału papieżowi Franciszkowi, ale mamy taki zamiar. Mam nadzieję, że się zgodzi – opowiada z uśmiechem Monika Micał. – Wcześniej nie modliłam się prawie w ogóle, albo bardzo rzadko. Dzięki tej propozycji bardzo wiele się zmieniło w moim życiu. Wiem, że wielu młodych ludzi ma całą masę problemów. Szukają pomocy nieraz tak po omacku. A to jest lek na każdy problem. Nie jest trudno wejść w rytm modlitwy, szybko staje się ona czymś normalnym, codziennym i wyczekiwanym. Gorąco polecam – mówi Wiktoria Cieszkowska z sandomierskiego liceum.

W różanym ogrodzie

W parafii Opatrzności Bożej w Stalowej Woli każdego roku kapłani próbują wymyślić coś nowego, aby zachęcić dzieci do uczestnictwa w różnych nabożeństwach, w tym również różańcowych. Dzieło ks. Piotra Klocka, duszpasterza dzieci i młodzieży, który obecnie pracuje już w jednej z ostrowieckich parafii, stara się kontynuować ks. Kamil Dziurdź. Wprowadza także własne pomysły. – Do nabożeństwa różańcowego zachęcamy przede wszystkim przez konkursy. Pierwszy polega na własnoręcznym wykonaniu przez dziecko różańca. Jest on potem umieszczany na specjalnej wystawie w kościele w tzw. ogrodzie różanym. W każdą niedzielę przed Mszą św. dla dzieci jest odmawiany Różaniec. Po nim następuje rozstrzygnięcie konkursu. Każde dziecko, które w danym tygodniu zrobiło różaniec, otrzymuje nagrodę. Trzy najpiękniejsze różance są nagradzane specjalnie – wyjaśnia zasady pierwszego konkursu ks. Tomasz. Zwycięzcy drugiego konkursu wyłaniani są codziennie. Związany jest on z konkretną postacią świętej lub świętego przedstawianą za pomocą multimedialnej prezentacji opowiadającej o ich życiu. Na koniec jest pytanie, na które następnego dnia dzieci przynoszą odpowiedź wypisaną na specjalnych kartkach. Następuje losowanie i trzy osoby z bezbłędnymi odpowiedziami mogą zabrać do domu na jeden dzień piękną figurkę Matki Bożej. Tak więc codziennie trzy jej figurki wędrują po całej parafii. – Jest to odpowiedź na zachętę papieża Franciszka, by modlić się wspólnie w rodzinie. Nie wszyscy rodzice mogą bowiem przyjść do kościoła, bo dłużej pracują... chociaż, co bardzo cieszy, wielu przychodzi. Oczywiście wcześniej tłumaczę dzieciom, że w tym znaku obecna jest Matka Boska. Dzieci zapraszają Ją do siebie do domu, gdzie będzie wypraszać łaski dla całej rodziny – dodaje ks. Kamil. W kościele podczas różańcowego nabożeństwa dzieci zgromadziły się przed różanym ogrodem. W skupieniu odmawiały Różaniec. Po nabożeństwie pokazały wykonane przez siebie różańce. Ola z piątej klasy zrobiła go ze sztucznych kwiatków kupionych w pasmanterii. Zajęło jej to około 2 godzin. Laura, też uczennica piątej klasy, różaniec zrobiła z koralików. Najtrudniejsze było nawlekanie i wiązanie guzełków. W nagrodę dostała aniołka. Dzieci były bardzo pomysłowe, jeśli chodzi o wybór materiałów do wykonania różańca; wykorzystały żołędzie, gumki, ziarenka kawy, bibułę, słodycze, piłeczki, a nawet pieprz... W listopadzie wszystkie różańce zostaną przekazane do Szkoły Podstawowej nr 12, gdzie, w klasie do nauki katechezy, zostanie urządzona wystawa.

Młode róże

Ewenementem w skali sandomierskiej diecezji są na pewno szkolne koła różańcowe, które w Grębowie powstały na bazie kół podwórkowych. – Stało się tak dlatego, że dzieci deklarujące chęć odmawiania Różańca zdecydowanie potrzebowały kogoś dorosłego do pilnowania zmian tajemnic różańcowych, przypominania im o podjętym zobowiązaniu. Rodzice czy dziadkowie nie zawsze stawali na wysokości zadania – wyjaśnia ks. Adam Kamiński, wikariusz w parafii św. Wojciecha w Grębowie. Świetnie do tej roli nadają się siostry katechetki ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Dębickich, które chętnie pomagają prowadzić dziecięce grupy różańcowe. Październik jest tym szczególnym miesiącem, kiedy szkolne róże różańcowe można zobaczyć i usłyszeć podczas różańcowego nabożeństwa. – W kościele poszczególni uczniowie włączają się do modlitwy, odmawiając przez mikrofon kolejne „Zdrowaś Maryjo”. Różaniec z udziałem dzieci cieszy się aprobatą całej wspólnoty parafialnej. Co roku powstaje nowa szkolna róża różańcowa dzieci przygotowujących się do przyjęcia I Komunii Świętej – dodał ks. Adam. Obecnie siostry przekazały starsze uczniowskie róże różańcowe pod duchową opiekę proboszczowi ks. Tomaszowi Kołodziejowi. Wyjątkową oprawę miało różańcowe nabożeństwo w niedzielę 12 października w parafii Matki Bożej Szkaplerznej w Stalowej Woli-Rozwadowie. Przygotował je kustosz tego sanktuarium ks. Jan Folcik. Różaniec, który prowadził ks. prof. Zdzisław Janiec, był wyrazem wdzięczności św. Janowi Pawłowi II za koronację obrazu Rozwadowskiej Pani. Różańcowa procesja wyszła z sanktuarium i skierowała się na plac koronacyjny. Wierni nieśli zapalone świece. Nabożeństwo zakończył Jasnogórski Apel.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama