Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jest w was nadzieja

Młodzież. Przez trzy dni w ich serca padało ziarno Bożego słowa. Podlane jesiennym deszczem i wzmocnione entuzjazmem musi przynieść dobre owoce. W Sandomierzu na XVII Dniach Młodych było ich aż 3,5 tys.

Każdy otrzymał w piątek „Pakiet wjazdowy” i całą garść informacji: co, gdzie i kiedy, a porządkowi i wolontariusze rozprowadzali grupy na miejsca noclegowe i przyblizali plan miasta. Jednak nie było czasu na zwiedzanie. Wieczorem wszystkich zgromadził krzyż Chrystusa. Zabrzmiały słowa: „W krzyżu cierpienie... i miłości nauka”. Podczas nabożeństwa każdy mógł podejść i osobiście przez chwilę go adorować, ucałować, przytulić, bo „kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie” – śpiewali dalej. Za chwilę ulice Sandomierza posłużyły im jako ścieżki Drogi Krzyżowej, po których dotarli na Stary Rynek, gdzie zaśpiewali wspólnie Maryi: „Jestem, pamiętam, czuwam”.

Wykrzyczeć wiarę

W sobotę trudno było wstać. Z weekendowego letargu nie pozwalał się otrząsnąć siąpiący deszcz. Na porannych Mszach trudno było nie przysypiać. Aż tu nagle gorące rytmy przypomniały, że młodość budzi się szybko. Ewangelizatorzy z brazylijskiej grupy Przymierze Miłosierdzia nie tylko tłumaczyli, na czym polega bycie „ubogim duchem”, ale także rozgrzali młodych południowoamerykańskimi tańcami i śpiewem. – Dla niektórych było szokiem, że można w kościele tańczyć i krzyczeć na całe gardło, że się kocha Jezusa. Sam miałem z tym kłopot, ale zrozumiałem, że wiara to coś radosnego i kiedy jak nie teraz mamy o tym mówić, a nawet krzyczeć – podkreślał Mateusz, mieszkaniec Sandomierza. Okazję do wyrażenia entuzjazmu wiary młodzi mieli już sobotnim popołudniem, gdy na placu papieskim, na Błoniach ruszył krąg radości, czyli tańce integracyjne. Tempo nakręcali wodzireje z oazy i KSM-u. Lekko zdyszani przybyli na miejski rynek, gdzie nie tylko młodych, ale sandomierzan i turystów oczarował koncert zespołu TGD. Jeszcze przed chwilą szalejący rynek zamarł w bezruchu, gdy przechodził pomiędzy nimi On, obecny w Najświętszym Sakramencie. Młode serca wyciszał nie tylko zapadający zmrok, ale i adoracja Chrystusa. Z pobliskich pubów dochodził krzyk kibiców siatkarskich półfinałów: „Ostatni, ostatni!”, gdy młodym błogosławił Bóg.

Za rok do Staszowa

W niedzielny poranek budzili sandomierzan wspólną modlitwą różańcową, którą odmawiali, zmierzając ponownie na Błonia. Ulicami ciągnął się modlitewny sznur zdrowasiek. Kolejna katecheza ludzi z „Przymierza” i koncert zespołu Oremus, przygotował młodych pielgrzymów do Eucharystii, która była podsumowaniem spotkań. – Sandomierz i cała diecezja poczuły podczas tych trzech dni, jak wielka jest w was nadzieja. Ufam, że były one potrzebne także wam, abyście mogli ożywić swoją wiarę, której zagraża wiele współczesnych niebezpieczeństw – mówił bp senior Edward Frankowski, dziękując młodym za przybycie. Znów siąpił deszcz, gdy ikona Chrystusa Nauczyciela trafiła w ręce młodych i włodarzy ze Staszowa, którzy zaprosili na kolejne spotkanie. Żegnali się pełni radości, mówiąc: „Do zobaczenia, już tylko za rok”.• Obszerne relacje i galerie zdjęć na: sandomierz.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama