Nowy numer 43/2020 Archiwum

Winna rosiczka

– Początki nalewek należy wiązać z zabójczą rośliną, która potrafi uśmiercić nawet kolibra... – rozpoczął swój wykład Waldemar Sulisz.

Prezes Kresowej Akademii Smaku, nazywany również „ojcem chrzestnym polskich nalewek”, był jednym z gości I Dzikowskiego Festiwalu Nalewek, który zorganizowało Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega. – Na bazie liści rosiczki wytwarzane były słynne rossolisy, które miały wzmacniać organizm, przydawać energii. Przez wieki stanowiły one tajemnicę alchemików, którzy wzbogacali je różnymi dodatkami, np. ziołami, miodem. Jednak, jak to z tajemnicami bywa, żadna zbyt długo nie utrzyma się. Tak było również ze stworzonym przez arabskich alchemików bimbrem, stanowiącym podstawę nalewek. Proces jego wytwarzania podał w XIII stuleciu Arnaud de Villeneuve. A kiedy okazało się, że alkohol potrafi wzmacniać właściwości ziół, zaczęła się era nalewek zdrowotnych, traktowanych jako lekarstwa. Ich wyrobem zajęły się niektóre zakony. I tak powstała słynna benedyktynka, której recepturę stworzyli benedyktyni z normandzkiego opactwa w Fécamp. – Również Polska ma tutaj swój wkład w postaci benedyktynki z opactwa w Lubiniu – podkreślił Waldemar Sulisz. – Kres popularności oraz wytwarzania nalewek nastąpił wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej na polskie ziemie w 1939 r. Nie tylko palono dzieła sztuki, pamiątki, bezcenne księgozbiory, ale i rozbijano piękne karafki, kieliszki oraz ozdobne butelki z trunkami. Od kilkunastu lat widoczny jest jednak renesans zainteresowania i wytwarzania domowych nalewek w oparciu o zachowane tradycyjne, stare receptury.

Waldemar Sulisz podał również kilka praktycznych rad, bez których nie powstanie żadna szlachetna nalewka: – Potrzebny jest bardzo dobry spirytus, równie dobra woda źródlana, świeże i nieskażone chemią owoce lub zioła oraz sterylne naczynia – wymieniał. Oprócz „ojca nalewek” wykłady wygłosili naukowcy, znawcy derenia, w tym m.in. dr Narcyz Piórecki, dyrektor Arboretum w Bolestraszycach, które zajmuje się odtwarzaniem uprawy tego krzewu. Owoce derenia były bowiem „bohaterem” pierwszej edycji dzikowskiego festiwalu, któremu towarzyszył konkurs na najlepsze nalewki, odbywający się w dwóch kategoriach. W pierwszej bezkonkurencyjna okazałą się dereniówka Mariusza Fika z Bydgoszczy, zaś w drugiej (pozostałe nalewki) jaśminiówka Wiesławy Diakowskiej z Tarnobrzega. Pomysłodawcą Dzikowskiego Festiwalu Nalewek był dyrektor MHMT dr hab. Tadeusz Zych, który w ten sposób chciał przypomnieć bogate tradycje Wytwórni Wódek i Likierów hr. Tarnowskich, słynącej przed wojną m.in. z doskonałych jarzębiaków, nagradzanych na polskich i zagranicznych konkursach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama