Nowy numer 49/2020 Archiwum

Złota Matka

– Przez koronację podkreślamy godność Maryi jako najważniejszej w gronie wszystkich świętych, pierwszej po Jezusie – zaznaczył w homilii biskup świdnicki Ignacy Dec.

Już ponad godzinę przed uroczystością plac koronacyjny zaczęli wypełniać wierni z diecezji sandomierskiej i rzeszowskiej oraz archidiecezji przemyskiej. Przybywali autokarami, pieszo, a nawet, jak pielgrzymi z Tarnobrzega i Gorzyc, rowerami. Kilka minut przed południem z san- ktuarium wyruszyła procesja z obrazem Matki Bożej Szkaplerznej. Orszak, w którym maszerowali biskupi (sandomierski – Krzysztof Nitkiewicz, świdnicki – Ignacy Dec, Jan Niemiec z Kamieńca Podolskiego i Edward Frankowski) oraz kilkudziesięciu księży, udał się przed ołtarz polowy, gdzie powitalne słowo do zgromadzonych skierował bp Nitkiewicz.

– Najświętsza Maryja Panna jest bliska każdemu z nas. Pośród wielu tytułów i imion, jakimi została obdarzona przez Kościół, jakich używamy każdego dnia, zwracając się do Niej, najważniejsze wydaje się słowo „Matka”. Ono wyraża wszystko. Stajemy oto dzisiaj przed Tobą, Matko Maryjo, czczona w sanktuarium w Stalowej Woli-Rozwadowie, i polecamy się pod Twoją obronę. Pragniemy Cię uczcić, nakładając na skronie Chrystusa i Twoje królewskie korony jako wyraz naszej miłości i przywiązania. Wypraszaj nam u Boga potrzebną mądrość i siłę, abyśmy mogli oddawać Ci cześć przede wszystkim naszym życiem – powiedział ordynariusz sandomierski. Biskup Ignacy Dec swoje słowo Boże potraktował bardzo osobiście. Raz – że pochodzi z niedalekiego Leżajska, ponadto jako żołnierz-kleryk w drodze z Leżajska do jednostki w Lublinie często nawiedzał rozwadowską farę. – Przeżywamy dziś historyczny dzień, w którym chcemy Matce Bożej podziękować za to, że pokochała tę ziemię, wasze miasto. Ma tutaj swoich przyjaciół, którzy ją kochają, a Ona ich wspomaga – podkreślił biskup świdnicki. Złote korony na skronie Dzieciątka Jezus i Matki Bożej Szkaplerznej nałożył bp Krzysztof Nitkiewicz, któremu towarzyszył bp Ignacy Dec. Zaraz potem rozległy się burzliwe oklaski i zawyły strażackie syreny. Kustosz rozwadowskiego sanktuarium ks. Jan Folcik mógł wreszcie odetchnąć z ulgą – wypełnił bowiem zobowiązanie, jakie złożył 7 lat temu, obejmując funkcję proboszcza w rozwadowskiej farze.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama