Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zawsze był mistrzem

O osobistych spotkaniach z papieżem Polakiem, wielkości, która nie przytłacza, i młodzieńczym obliczu świętości z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem rozmawia ks. Tomasz Lis.

Ks. Tomasz Lis: Będziemy świadkami kanonizacji osoby, którą znaliśmy, której życia byliśmy świadkami. Niektórzy mówią, że czas oczekiwania na ten moment można było skrócić, inni natomiast, iż dzieje się to zbyt szybko.

Bp Krzysztof Nitkiewicz: Uważam, że święty przemawia wówczas, gdy jego osobowość współgra w jakiś sposób z epoką, w której żył. Nie sądzę, żeby to było za szybko. Myślę, że w sam raz. Dzięki kanonizacji Jan Paweł II jeszcze bardziej przemawia do współczesnego człowieka, jeszcze bardziej jest dla nas wzorem, jeszcze bardziej przewodnikiem. Trzeba wciąż się uczyć od niego świętości życia, odkrywać wielką spuściznę duchową i patriotyczną, jaką po sobie zostawił. Żebyśmy potrafili bardziej otworzyć serce na jego naukę, żeby to nie była tylko postać z obrazka, postrzegana na sposób magiczny, w stylu „mam jakiś problem – to się pomodlę do niego i proszę o łaskę”, a na co dzień nie pamiętam, co do nas mówił, czego nauczał, o co prosił. Jego przesłanie było i jest aktualne dla Kościoła w Polsce i na świecie.

Ksiądz Biskup miał okazję często spotykać papieża podczas pracy w Kurii Rzymskiej...

Moje spotkania z ojcem świętym wiązały się głównie z pracą w Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich, ale zdarzały się również kontakty bardziej osobiste. Pamiętam szczególnie spotkania związane z przygotowaniem papieskiej pielgrzymki do Rumunii w 1999 r., a później na Ukrainę w 2001 r. Pewnego razu poszedłem do apartamentów papieskich, aby opowiedzieć o rumuńskim Kościele greckokatolickim. Zabrałem ze sobą wydanie w języku polskim poezji rumuńskiej i jakiś album. Muszę podkreślić, że Jan Paweł II miał rozległą wiedzę o narodach dawnego bloku komunistycznego. Kiedy z nim rozmawialiśmy, on zawsze był mistrzem, a my uczniami. To jednak w żaden sposób to nas nie krępowało.

Czy jest takie słowo klucz, które nasuwa się, gdy Biskup myśli o Janie Pawle II?

Przede wszystkim „dobroć”. Jan Paweł II to był niezwykle dobry człowiek, czuły ojciec, dobry pasterz. Miał zawsze bardzo osobiste, indywidualne podejście do wszystkich, których spotkał w ramach audiencji czy kontaktów związanych z pracą. Zwracał uwagę na konkretną osobę. Patrzył w oczy i w serce, pytał o miejsce pochodzenia, o samopoczucie dopiero potem przechodził do konkretnych spraw. Starał się o to, aby jego niewątpliwa wielkość nie przytłaczała, żeby każdy mógł czuć się swobodnie, jak u siebie.

Wzrasta pokolenie, które mało już pamięta papieża. Jaki jego obraz trzeba im przekazać i w jaki sposób to zrobić?

Myślę, że to jest tak jak z „Pietą” Michała Anioła. Twarz Matki Bożej jest młoda, wręcz dziewczęca. Człowiek święty ma młodzieńcze oblicze, bo jego świadectwo jest ponadczasowe, niezmienne, wieczne na podobieństwo Boga. Bardzo bym się cieszył, gdyby na obrazach czy rzeźbach przedstawiano Jana Pawła II w sile wieku. Może w ten sposób będzie łatwiej dotrzeć z jego przesłaniem do młodego pokolenia, a starsi ujmą sobie trochę lat. (uśmiech) Myślę, że dziś można i trzeba zaangażować nowoczesne mass media, internet, to wszystko, co ofiarują współczesny świat i technika, aby przybliżyć to, kim był, co mówił i co czynił Jan Paweł II. Dla wielu młodych będzie to z pewnością wielkie odkrycie.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama