Nowy numer 34/2019 Archiwum

Popisy na tratwie

Zachwycili filmowców flisackim kunsztem i przy okazji wypromowali swoje miasto.

Film, który wyreżyserował Janusz Zaorski, opowiada przejmującą historię Polaków deportowanych w latach 40. na Syberię. Autorem dekoracji jest Janusz Sosnowski, który w skali 1:1 zrekonstruował syberyjski obóz Kalucze. W filmie drugoplanowe role zagrali także flisacy z Bractwa Miłośników Ziemi Ulanowskiej pw. Świętej Barbary (była też grupa nadodrzańskich flisaków). Jednym z nich był Mieczysław Łabęcki.

Ulanowskie korzenie

– Pomysł nakręcenia „Syberiady” zrodził się dawno temu, ale brak pieniędzy oddalał jego zrealizowanie. Nasz, czyli flisaków z Ulanowa, udział w tym filmie to zasługa jednego z koproducentów filmu, naszego ziomka – Leszka Moritza. Leszek pochodzi z Ulanowa.

Tutaj też spędził dzieciństwo. Jego ojca za niewłaściwą, zdaniem komunistycznych władz, postawę podczas II wojny światowej wywieziono na Syberię. Podobnie zresztą postąpiono z kilkudziesięcioma innymi mieszkańcami Ulanowa. Zanim Leszek Moritz zaproponował nam udział w filmie, był hojnym sponsorem flisackiego bractwa, fundując sztandar czy pomagając w odnowieniu XIX-wiecznej księgi bractwa – wspomina Mieczysław Łabęcki.

Klaps o 8.00

Kiedy padła propozycja zagrania w „Syberiadzie”, a był to rok 2012, ulanowscy flisacy zbijali właśnie tratwę niedaleko Cedyni na potrzeby flisu na Odrze. Rzeka była tutaj szeroka, a dookoła rósł gęsty las. Po wyzbieraniu śmieci miejsce niewiele odbiegało wygłądem od krajobrazów Syberii. Spodobało się również filmowcom. – Spotykam się czasami z zarzutem, dlaczego nie zaproponowałem Ulanowa jako miejsca zbijania tratwy do filmu. Byłaby to duża promocja naszej gminy. Niestety, znalezienie tak szerokiej wody i dzikiego miejsca w pobliżu Ulanowa było wprost niemożliwe – tłumaczy pan Mieczysław. Dla ulanowskich flisaków udział w filmie był z jednej strony wielkim przeżyciem, z drugiej zaś dodatkowym wyzwaniem. – Wstawaliśmy około 3.00, szliśmy nad wodę i zbijaliśmy tratwę na potrzeby flisu na Odrze. O 8.00 przyjeżdżała ekipa filmowa i zaczynaliśmy zdjęcia. I tak do późnych godzin popołudniowych zrzucaliśmy drewno do wody, zbijaliśmy tratwę, a potem ciągnęliśmy ją wzdłuż brzegu. Sceny takie powtarzaliśmy wielokrotnie – opowiada pan Mieczysław.

Po premierze

Przygoda z filmem Mieczysława Łabęckiego i jego dwóch synów, Grzegorza i Mariusza, trwała prawie półtora roku, bo dostali również propozycję zagrania mieszkańców wioski deportowanych na Syberię. – Było to dla mnie ogromne przeżycie, ponieważ zdawałem sobie sprawę, że uczestniczę w czymś ważnym. Film bowiem przypomina Polakom o krzywdach wyrządzonych przez Sowietów rodakom mieszkającym na Kresach Wschodnich – podkreśla. Mieczysław Łabęcki wspomniał również o dobrej atmo- sferze panującej na planie, o nawiązaniu ciekawych znajomości, w tym szczególnie z Adamem Woronowiczem (znanym m.in. z roli ks. J. Popiełuszki). Prapremiera filmu odbyła się 18 lutego w Złotych Tarasach w Warszawie. Mieczysław Łabęcki był oczywiście zaproszony. Mieszkańcy Ulanowa, niestety, nie mogli zobaczyć „Syberiady” u siebie, bo w miasteczku nie ma kina. Uczniowie miejscowego LO pojechali więc do Rzeszowa. Film bardzo im się podobał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL