Nowy numer 46/2018 Archiwum

Świętokrzyska Golgota

Religia. Jest najstarszą i najlepiej udokumen- towaną historycznie relikwią Drzewa Krzyża Świętego w Polsce. Od ponad ośmiu wieków niezmiennie przechowywana w sanktuarium przyciąga pielgrzymów i pątników na świętokrzyską górę.

Aby pieszo dostać się na Łysą Górę (od Nowej Słupi) trzeba pokonać dość wymagający leśny szlak zwany „królewskim”. To właśnie nim wędrowali do benedyktyńskiego klasztoru monarchowie w prywatnych pielgrzymkach oraz w ważnych momentach dziejów Królestwa Polskiego. – Wielkim pielgrzymem, który wyjątkowo umiłował to miejsce, był król Władysław Jagiełło, który przybywał tu kilkakrotnie. Szczególne znaczenie miał jego dwudniowy modlitewny pobyt przed bitwą z zakonem krzyża- ckim w 1410 r. Swój rozkwit opactwo benedyktyńskie zawdzięcza protekcji Jagiellonów, szczególnie Kazimierza Jagiellończyka, dzięki któremu zakonna biblioteka świętokrzyska stała się w ówczesnej Polsce największym zbiorem woluminów, mając ponad 8 tys. ksiąg – opowiada o. Zygfryd Wiecha OMI, przełożony klasztoru na Świętym Krzyżu.

Benedyktyńskie wzgórze

Do dziś toczą się naukowe dyskusje, kiedy i skąd przybyli tutaj benedyktyni. Jedno jest pewne: osiedlili się tam z dwóch powodów. Jednym z nich było wyeliminowanie pogańskich wierzeń, których wyznawcy w okolicach Łysej Góry mieli swoje święte gaje. Do dziś wokół szczytu znajdują się resztki kamiennego wału kultowego, który wyznaczał szczególny obszar związany z obrzędami. Drugim było samo wyżynne położenie, które zazwyczaj wybierali benedyktyńscy mnisi na swoje klasztory. Według tradycji, opactwo zostało założone w 1006 roku przez Bolesława Chrobrego. Jednak istnieją przesłanki wskazujące na późniejsze, bo XII-wieczne początki klasztoru. Benedyktyni rozpoczęli nie tylko pracę ewangelizacyjną regionu, ale zakładali w okolicy szkoły, promowali ziołolecznictwo (w klasztorze powstała apteka) oraz przepisywali księgi. To tu powstało pierwsze skryptorium zakonne w Polsce, z którego pochodzą najstarsze księgi pisane w języku polskim. Z benedyktyńskim skryptorium związane są dwa najstarsze zabytki polskiej kultury piśmienniczej: „Rocznik świętokrzyski dawny” (1122 r.) oraz „Kazania świętokrzyskie” (XIII w.). – Benedyktyńskie opactwo było znaczącym miejscem na mapie rodzącej się struktury kościelnej w Polsce. Dlatego właśnie mnichom została powierzona piecza nad najcenniejszą relikwią Drzewa Krzyża Świętego. Nie jest aż tak istotne, czy relikwie podarował Emeryk, czy też polscy królowie. Ważne, że autentyczność tej relikwi potwierdzana jest wieloma wspomnieniami i dokumentami historycznymi – wyjaśnia o. Dariusz Malajka OMI, socjusz Mistrza Nowicjatu.

Na pewno z Węgier

Najbardziej znaną historią jest legenda o św. Emeryku, królewiczu węgierskim, synu króla Stefana I, który wybrał się z pielgrzymką do grobu św. Wojciecha. Na tę wyprawę otrzymał od ojca cenną relikwię otrzymaną od papieża Sylwestra II. Wracając, został ugoszczony przez króla Bolesława Chrobrego i zaproszony na łowy w puszczy okalającej górę. Podczas łowów zaginął w lesie, docierając do drewnianego klasztoru. W podzięce za uratowanie życia ofiarował mnichom relikwię Drzewa Krzyża Świętego. – Według wskazań historycznych, interesujący nas relikwiarz przywiózł najprawdopodobniej do Krakowa król Węgier Stefan V w 1270 r. Posłużył on do umocnienia układu zawartego przez króla Węgier z księciem krakowsko-sandomierskim Bolesławem Wstydliwym. Relikwiarz pozostał w Krakowie, skąd w latach 1306–1308 został przekazany benedyktynom łysogórskim przez Władysława Łokietka. Od tego momentu rozpoczyna się w Polsce kult Drzewa Krzyża Świętego. Wysunął on konwent świętokrzyski na pierwsze miejsce wśród klasztorów polskich – opowiada o. Dariusz. W ciągu wieków historia relikwii dzieliła niełatwe losy świętokrzyskiego klasztoru. – W początkach XIX wieku decyzją caratu benedyktyni zostali skasowani, a pieczę nad klasztorem i relikwią przejęli ustanowieni duchowni. W zarekwirowanej części konwentu administracja carska urządziła jedno z najcięższych więzień. W 1914 r. cofające się wojska austriackie wysadziły w powietrze więżę kościelną, co zapoczątkowało pożar, który znacznie uszkodził kościół i klasztor. Rolę sakralną opactwo odzyskało w 1936 r., gdy objęli je Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Jeszcze tragiczniejsze losy dotknęły to miejsce podczas ostatniej wojny. W znacznej części klasztoru Niemcy urządzili obóz zagłady dla jeńców radzieckich. Śmiercią głodową zmarło tutaj około 6 tys. więźniów – opowiada o. Malajka.

Pod lupą naukowców

Cząstka Krzyża Świętego, stanowiąca cenną relikwię, jest jedną z największych w Polsce i dysponuje najbardziej wiarygodną dokumentacją autentyczności. Przybywający pielgrzymi mogą ją adorować, umieszczoną w ozdobnym relikwiarzu. – Sama relikwia znajduje się w złotym futerale, który ma kształt krzyża o podwójnym ramieniu. Krzyż taki, niezależnie od określeń heraldycznych, nosi też nazwę „krzyża arcybiskupiego”, „krzyża patriarchalnego”, a od XVII wieku „krzyża jerozolimskiego” i jest nierozłącznie związany z kultem i symboliką relikwii Drzewa Krzyża Świętego – wyjaśnia świętokrzyski oblat. Na złotym futerale wykonano „arma Christi”, czyli symbole męki Chrystusa, oraz panoramę Jerozolimy. Ostatnie otwarcie relikwiarza miało miejsce w 2002 r., kiedy to cząstkę krzyża poddano szczegółowym badaniom, którym przewodził prof. Wojciech Kurpik. – Badania potwierdziły, że relikwia pochodzi z drzewa czarnej sosny jerozolimskiej z czasów Chrystusa. Stan zachowania tkanki drzewnej jest miejscami bardzo dobry. Pod mikroskopem można zobaczyć jej szczegóły anatomiczne, a nawet przyrost roczny. Badania nie wykazały zniszczeń ani obecności insektów niszczących drewno, tylko miejscowe zagrzybienie, które nie rozwija się i nie szkodzi relikwii. Powstało ono we wczesnych czasach kultu, gdy do adoracji podawano nieosłoniony złoty futerał – tłumaczy o. Dariusz Malajka OMI. Takie otwarcia relikwiarza są rzadkością. Dokonywane są z ważnych przyczyn i wymagają pozwolenia ordynariusza miejsca. Podczas ostatniego podzielono relikwię, aby zabezpieczyć główny relikwiarz w specjalnym sejfie, a w kaplicy adoracyjnej umieszczono nowy z mniejszą cząstką krzyża. – Wewnątrz futerału znajdują się miniaturowe pergaminowe dokumenty informujące o uprzednich otwarciach, jakie miały miejsce w latach 1928 i 1957, oraz dokumenty potwierdzające autentyczność relikwii – dodaje. Zamknięty futerał ochraniają złota nić i pieczęć lakowa z herbem biskupa ordynariusza.

Siła krzyża

Kult i tradycje pielgrzymowania do sanktuarium i relikwii sięgają niepamiętnych czasów. Przybywali tu magnaci, szlachta i prosty lud. Szczególne znaczenie świętokrzyskie sanktuarium miało podczas czasów zniewolenia narodu. Tu odbywały się wielkie manifestacje przed powstaniem styczniowym, a w okolicznych lasach swoje schronienie znajdował gen. Marian Langiewicz. – W czasach powojennych sanktuarium było trochę zapomniane. Z jednej strony były duże zniszczenia spowodowane obecnością zaborców, z drugiej czas także nie był łatwy. Po Milenium, jakie celebrowaliśmy w 2006 roku, obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania tym najstarszym sanktuarium w Polsce – tłumaczy o. Zygfryd Wiecha OMI. W kronikach klasztornych nie ma zapisów spektakularnych uzdrowień, jednak – jak podkreślają ojcowie oblaci – największe przemiany dokonują się przy konfesjonałach. Ojciec Dariusz opowiada historię Agaty z Lublina, która w lipcu 2007 r. przybyła wraz z rodzicami, aby przed relikwią prosić o łaskę zdrowia w nieuleczalnej chorobie wątroby (zapalenie typu C). Kilka dni po pobycie w sanktuarium, podczas badań, okazało się, że po chorobie nie było już śladu i, co najważniejsze, nie powróciła do dziś. – Wiele osób odnalazło tutaj na nowo swoją drogę wiary i ufności wobec Boga. W obliczu krzyża trudno pozostać obojętnym – dodaje o. Dariusz Malajka OMI. Stolica Apostolska specjalnym dokumentem nadała świętokrzyskiej świątyni tytuł bazyliki mniejszej. Uroczystość ogłoszenia aktu odbędzie się 16 czerwca.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy