Nowy numer 25/2018 Archiwum

Wspaniała siódemka

Religia. Pysznica. Niepozorne, ale bardzo zadbane gospodarstwo. Kompletna cisza. Naciskamy dzwonek. Wtedy ten niesamowity dźwięk, który zmarłego by obudził, stawia cały dom na nogi. Drzwi otwiera s. Łucja. – To dzwonek z 1938 r. – wyjaśnia z anielskim spokojem.

Myśl sprowadzenia sióstr ze Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej do pysznickiej parafii zrodziła się w 1936 r. Ówczesny proboszcz ks. dziekan Ignacy Pyzik zwrócił się do przełożonej generalnej z prośbą objęcia ochronki, a także poprowadzenia wspólnot działających przy parafii. Decyzja zapadła dwa lata później.

Dla dzieci i chorych

Swą posługę w Pysznicy, trwającą nieprzerwanie już 74 lata, siostry rozpoczęły 26 sierpnia 1938 roku. Przez pierwsze dwa lata ochronka mieściła się w wynajętym budynku, w tym czasie bowiem trwała budowa domu wraz z pomieszczeniami na lokum dla dzieci. Plac pod siedzibę przekazał siostrom ks. Pyzik, dołączając doń także pola pod uprawy rolne. Już w pierwszym roku funkcjonowania ochronki uczęszczało do niej aż 68 maluchów. Pomimo trudności związanych z wybuchem II wojny światowej i okupacją niemiecką, budowę szczęśliwie udało się zakończyć już w 1940 r. Po tzw. wyzwoleniu ochronka, przekształcona w przedszkole działające jako placówka Caritas, przetrwała do 25 lipca 1962 roku. 11 lat później jedna z sióstr podjęła się opieki nad najmłodszymi dziećmi, tworząc coś na wzór żłobka. Stopniowo liczba maluchów zaczęła rosnąć, zwłaszcza w drugiej połowie lat 80. Po upadku komunizmu siostry mogły znów wrócić do swego głównego zadania, które sprowadziło je do Pysznicy – prowadzenia ochronki. Kiedy władze zabroniły siostrom pracy w przedszkolu, pozostała im już tylko opieka nad chorymi oraz posługa w parafii.

Od 1939 r. pysznickie seraficki prowadziły bowiem przychodnię, odwiedzały także potrzebujących w domach. Z pomocy sióstr (chodziło głównie o wykonywanie zastrzyków, opiekę nad obłożnie chorymi) mieszkańcy Pysznicy mogli korzystać jeszcze kilka lat temu. Ale... być może tę posługę podejmie przybyła przed miesiącem z Warszawy s. Goretti, która wiele lat przepracowała w szpitalach oraz domach opieki. Ma nie tylko ogromne doświadczenie, ale również, jak zapewnia, jeszcze spory zapas sił, by służyć swą wiedzą i praktyką. W trudnych latach okupacji, a zwłaszcza realnego socjalizmu, dużym wybawieniem przed poważnymi kłopotami bytowymi było gospodarstwo rolne. Własne warzywa, nabiał pozwoliły siostrom przetrwać niejeden chudy okres. – Siostry zostały sprowadzone do Pysznicy dzięki zabiegom dwóch kapłanów – ks. Ignacego Pyzika oraz ks. Michała Potaczały z myślą, że będą zajmować się chorymi i cierpiącymi, pracować jako zakrystianki – uzupełnia ks. Jan Kłak, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Jana Chrzciciela w Pysznicy. – Bardzo dobrze mi się z nimi współpracuje. Siostra zakrystianka na przykład solidnie wypełnia swoje obowiązki, dba o wystrój świątyni oraz jej otoczenie. Katechetka ma zaś zajęcia z przedszkolakami. Życie codzienne sióstr to na pewno nie materiał na telewizyjny serial. Każdy dzień wypełnia praca i modlitwa. Najwcześniej wstaje zakrystianka. Potem dla wszystkich Msza św. w kaplicy lub w kościele. W domu zakonnym jutrznia, medytacje i śniadanie. Następnie każda z sióstr udaje się do swoich obowiązków. O godz. 12 modlitwy południowe i obiad, po którym siostry mają czas wolny. O 17.45 znowu modlitwy i czytanie duchowne (2 razy w tygodniu). Kolacja. I tak dzień w dzień. Czasami monotonię przerwie wycieczka, wspólna wyprawa na grzyby lub pielgrzymka.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma