Nowy numer 20/2018 Archiwum

Patron na nasze czasy

– Nasze sanktuarium podobne jest do swojego patrona. Ciche, bez rozgłosu, może trochę zapomniane. Jednak wiele osób odnalazło tutaj źródło życiowej siły – mówi ks. Kazimierz Hara, proboszcz.

Mija 20 lat od ustanowienia niżańskiej świątyni jako sanktuarium św. Józefa Opiekuna Rodzin oraz powołania działającego przy nim Bractwa św. Józefa. – W dekrecie bp W. Świerzawski zalecił, aby w tym miejscu zapewnić obfitsze środki zbawienia poprzez głoszone słowo Boże i sprawowanie sakramentów, kultywować formy pobożności oraz gromadzić na modlitwie ojców rodzin – przypomina ks. K. Hara.

Odkrywanie ojcostwa

Niełatwo dziś przekonać, że cicha i pełna pokory postać św. Józefa to dobry wzór dla mężczyzny. Dziś świat podziwia silnych, wysportowanych i dobrze zarabiających facetów. Jest jednak druga strona medalu, duchowe oblicze ojcostwa. Działające przy sanktuarium Bractwo św. Józefa, skupiające w swoich szeregach mężczyzn, pomaga w odkryciu i realizacji tej strony ojcowskiego powołania. – Dwie dekady temu w szeregi bractwa wstąpiło blisko 250 mężczyzn z naszej parafii, którzy podjęli zobowiązania do codziennej modlitwy o osobiste uświęcenie i troskę za swoją rodzinę – podkreśla pan Czesław Rakoczy, pełniący funkcję generała bractwa. „Józefów”, tak potocznie nazywanych członków bractwa, najczęściej kojarzymy z gronem senatorów, którzy reprezentują go w odświętnych strojach podczas uroczystości. – Jednym z naszych obowiązków jest troska o osobistą formację. Każdego 19. dnia miesiąca uczestniczymy we Mszy św., a potem mamy spotkanie formacyjne. Jest to duża pomoc w zrozumieniu i kształtowaniu powołania mężczyzny i ojca – dodaje. – Należę do bractwa od początku i wiem, ile zawdzięczam św. Józefowi. Jestem przekonany, że dzięki niemu odkryłem piękno bycia dobrym mężem i tatą. To także jego opieka uratowała mnie i rodzinę podczas wypadku samochodowego oraz dała mi siłę w czasie zmagania się z chorobą. Święty Józef może nie działa spektakularnie, ale cicho i skutecznie – dodaje Henryk Wróblewski, członek bractwa.

Pod dobrą opieką

Święty Józef tak naprawdę od początku towarzyszył tej miejscowości. Jemu dedykowano pierwszą kaplicę, którą wystawili w 1889 r. właściciele Niska, Maria i Olivier Resseguierowie. Wybudowany potem kościół, obsługiwany przez duchownych z Racławic, spłonął podczas I wojny światowej. W odbudowanej w 1937 r. świątyni umieszczono obraz św. Józefa, który szybko został otoczony kultem. – Od początku mojej posługi w sanktuarium wszystkie trudne sprawy zawierzam św. Józefowi. Nie zostawił mnie nigdy samego, jest solidnym doradcą i opiekunem – podkreśla ks. proboszcz. Jak dodaje, sanktuarium nie jest zbyt często odwiedzane przez zorganizowane grupy. – W okresie Wielkiego Postu przybywa tutaj pielgrzymka mężczyzn ze Stalowej Woli. Sanktuarium bardziej znane jest w części Podkarpacia, skąd przybywają mniejsze lub większe grupy. To miejsce jest najczęściej odwiedzane przez mieszkańców najbliższego regionu, którzy u św. Józefa szukają wsparcia i opieki – dodaje. W każdy poniedziałek jest Msza św. wotywna do św. Józefa oraz nabożeństwo do Opiekuna Rodzin. – Prowadzimy księgę próśb i podziękowań, które czytane są podczas modlitwy. Modlimy zwłaszcz za mężczyzn i ojców – mówi ks. K. Hara.

Tomy historii

Od kilkunastu lat wszystkie ważniejsze wydarzenia są odnotowywane w kronice. To dzieło Bogumiły Toboły i jej poprzedniczki, Bronisławy Bylinowskiej. – Pamięć jest ulotna, a zapisane słowa i uwiecznione obrazy pozostają dla pokoleń jako świadectwo tego, czym obecnie żyjemy. Przed laty pani Bylinowska powierzyła mi kontynuację dzieła, które sama rozpoczęła. Umieszczam na kartach kroniki krótki opis tego, co dzieje się w parafii, dokumentując to zdjęciem lub doniesieniami z prasy. Na podstawie istniejących 12 tomów kroniki powstało już kilka prac magisterskich – podkreśla pani Bogumiła. Zadanie ma ułatwione, bo jest koordynatorką wspólnot istniejących przy parafii i wie o niemal każdej inicjatywie, która podejmowana jest we wspólnocie. – Naszym pragnieniem jest to, aby sanktuarium bardziej ożyło. Myślę, że dobrą okazją jest trwający rok poświęcony temu wspaniałemu opiekunowi Kościoła i rodzin – podsumowuje ks. K. Hara.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma